Żółwie z Galapagos – recenzja gry

Żółwie z Galapagos – recenzja gry

autor: Monika Ziarek, data publikacji: 02-10-2015

Pędzące żółwie Rainera Knizii to jedna z lepszych gier rodzinnych, w jakie miałam przyjemność zagrać. Gra otrzymała wiele prestiżowych nagród i nominacji. Każdy, kogo znam, nie mógł wprost uwierzyć, jak tak prosta planszówka może pochłonąć na wiele godzin nie tylko dzieci, ale również dorosłych. Przednia zabawa, zaskakujące zwroty akcji, masa śmiechu i możliwość blefowania to zalety tego tytułu. Te wszystkie cechy sprawiły, że gra ta szybko okazała się prawdziwym hitem. Czy najnowsza propozycja Egmontu – Żółwie z Galapagos spodoba się fanom Pędzących żółwi?

Żółwie z Galapagos miały swoją premierę we wrześniu tego roku. Jeszcze przed wprowadzeniem gry na rynek Egmont zapewniał, że najnowsza gra sygnowana ich logo na pewno spodoba się fanom niedoścignionego familijnego hitu wśród gier planszowych – Pędzących żółwi. Stąd wokół gry zrobiło się niemałe zamieszanie i wiele osób z niecierpliwością oczekiwało jej premiery. Także ja.

Żółwie z Galapagos to polskie wydanie gry Buffet Royal. Jej autorem jest Alex Randolph, a sama gra, co ciekawe, powstała w latach 70. ubiegłego wieku i miała początkowo zupełnie inną tematykę. W 2014 roku na rynek zachodni wprowadzono jej ulepszoną wersję. Buffet Royal otrzymał nową szatę graficzną, odmienną od dotychczasowej tematykę oraz nowy tytuł – Mahé. Zmiana okazała się strzałem w dziesiątkę. Wprowadzona tematyka doskonale współgra z zastosowaną w grze mechaniką, a dzięki nowszym ilustracjom całość zyskała na atrakcyjności. Podobnych przykładów nie trzeba szukać daleko. W końcu Egmont znany jest z tego, że wprowadzając na rynek rodzimy zagraniczne tytuły, często nadaje im zupełnie odmienną tematykę. Tak było w przypadku osadzonej w realiach Polski Ludowej gry Pan tu nie stał!, która w oryginale dotyczyła… budowy Wielkiego Muru Chińskiego. Ten sam mechanizm obserwujemy, gdy spojrzymy na planszówkę Asteriks i spółka, której tytuł oryginalny brzmiał Alles Tomate, a w grze gracze wcielali się w farmerów. Również jedna z nowszych propozycji wydawnictwa – Tytus, Romek i A'Tomek w wersji pierwotnej nie miała nic wspólnego z komiksami Papcia Chmiela. Egmont daje więc starym tytułom nowe życie i sprawia, że nigdy się nie nudzą.

Zawartość opakowania

W środku niewielkiego opakowania znajdziemy całkiem sporą ilość elementów. Uwagę przykuwa najbardziej: solidna, składana, tekturowa plansza. Co ciekawe, plansza jest dwustronna. Dzięki temu możemy zdecydować, czy chcemy oglądać Wyspę Galapagos w promieniach słońca, czy skąpaną w blasku księżyca. Sama plansza, jak już wspomniałam, prezentuje słynną wyspę żółwi, wokół której pływać będą główni bohaterowie zabawy – żółwie.

2.jpg

Pionki żółwi to również prawdziwy majstersztyk. Wykonane z drewna, kolorowe figurki od razu przyciągają wzrok. W opakowaniu znajdziemy aż 7 żółwi, co oznacza, że grać możemy w nieco większym niż w przypadku większości planszówek gronie, bo aż w składzie 7 osób. Grzbiety żółwi zostały wyprofilowane tak, aby można było ustawić jeden pionek na drugim. Dzięki temu w przerwie pomiędzy partiami możemy zbudować prawdziwą żółwiową wieżę.

3.jpg

Poza planszą i nietypowymi pionkami, w pudełku znajdziemy również trzy kostki do gry oraz 24 karty zawierające od 1 do 6 jaj.

4.jpg

Press your luck – sprawdź czy ryzyko popłaca

Każdy z graczy porusza jednym żółwiem w wybranym przez siebie kolorze. Przed rozpoczęciem gry wszystkie pionki należy ustawić na tratwie, w dolnym prawym rogu planszy. Gracze poruszają swoimi żółwiami, rzucając kośćmi. Uczestnicy jednak nie turlają wszystkich kości na raz, lecz po kolei. Po pierwszym rzucie gracz decyduje, czy kończy rzuty i przesuwa swojego żółwia o wylosowaną liczbę pól, czy ryzykuje i turla kolejną kostkę. Jeśli jednak po kolejnym rzucie suma oczek przekroczy wartość 7, to gracz traci ruch, a jego żółw wraca na tratwę. Jeśli zaryzykuje i mu się poszczęści – suma oczek na kostkach będzie mniejsza lub równa 7 – otrzyma bonus. Łączna, wylosowana wartość będzie liczona podwójnie.

Przykładowo, jeśli gracz wyrzucił na kostkach wartości 3 i 2, to przesuwa swojego żółwia o 10 pól – (3+2) x 2. W przypadku, gdy gracz zdecyduje się na rzut trzema kostkami, a wynik nie przekroczy magicznej 7, to suma na kostkach liczona jest potrójnie. Oznacza to, że w pierwszym ruchu możliwe jest okrążenie całej wyspy – (1+3+3) x 3 = 21!

Mechanika gry to znany doskonale z innych gier planszowych mechanizm press your luck. Na nim po części oparte są gry – Polowanie na robale, Sawanna czy Kajko i Kokosz. Przygody Wojów. Press your luck, czyli dosłownie tłumacząc – „naciśnij swoje szczęście” to prosty mechanizm, który polega na powtarzaniu określonych czynności (w przypadku recenzowanej gry na kontynuowaniu rzutów kośćmi), ryzykując za każdym razem wszystko, co do tej pory udało się graczowi zdobyć. Jednym słowem, cała trudność polega na tym, aby powiedzieć „stop” w odpowiednim momencie. Przy tego typu grach niektórzy gracze grają zachowawczo – rzucają tylko raz kośćmi, przesuwają pionek o wylosowaną liczbę pól i pasują. Drudzy z kolei, wręcz przeciwnie, za każdym razem podejmują ryzyko, wiedząc, że czasem się ono opłaci, a czasem nie. Mechanizm ten popularny jest nie tylko w grach planszowych, ale także w turniejach telewizyjnych czy grach hazardowych.

Na barana

Gady przemieszczają się po wyznaczonej na planszy trasie. Z tratwy wchodzą na pole z numerem 1 i kontynuują wyścig w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. W trakcie ruchu żółwie mogą się wyprzedzać, a także, podobnie jak w Pędzących żółwiachwskoczyć przeciwnikowi na barana. Dzięki temu za każdym razem, gdy żółw znajdujący się pod nami będzie się przemieszczał, będziemy mieli darmową podwózkę. Ten kij ma jednak dwa końce, bo jeśli żółw, na którego grzbiecie się znajdujemy będzie musiał wrócić na tratwę, to my także wracamy na start razem z nim. Co ważne, poruszający się żółw zabiera ze sobą tylko te żółwie, które znajdują się na nim. Te pod nim zostają na danym polu. Na jednym polu może znajdować się dowolna liczba żółwi ustawionych jeden na drugim.

5.jpg

Ci na górze rządzą

Poza możliwością darmowej przejażdżki, przebywanie na grzbiecie przeciwnika ma jeszcze jedną istotną zaletę. Gracz, którego żółw znajduje się na wierzchu, decyduje za tych, których żółwie znajdują się na dole, czy mają oni rzucić kolejną kostką, czy nie. Gdyby nie fakt, że żółw znajdujący się pod nami porusza się, zabierając ze sobą nasz pionek (także na tratwę!), moglibyśmy celowo narazić współzawodników na ryzyko przegranej. W tym jednak przypadku ryzyko ponosimy wspólnie, więc warto przemyśleć swój ruch.

Składanie jaj

Gdy któremuś z graczy uda się opłynąć całą wyspę i dotrzeć do plaży, składa na niej jaja. Gracz bierze jedną kartę z wierzchu stosu i układa ją przed sobą. Na kartach znajdują się cyfry od 1 do 6. Oznaczają one liczbę złożonych przez żółwia jaj. Jeśli jakieś żółwie opłyną wyspę razem (tworząc stos), kartę zdobywa ten, którego żółw znajduje się na wierzchu stosu. Następnie gracz kontynuuje grę, robiąc kolejne okrążenia. Po wyczerpaniu się stosu z kartami zostaje odsłonięta plaża z liczbą 7. Oznacza to, że rozgrywana jest ostatnia runda. Gracz, który znajdzie się na polu numer 21 lub je minie stawia swojego żółwia na plaży z 7 jajami. Osoba, której zwierzę złoży najwięcej jaj wygrywa grę.

6.jpg

Dodatkowe warianty gry

Jeśli podstawowa wersja gry nam się znudzi, da się wprowadzić do rozgrywki pewne urozmaicenie. Posiadając już pewną liczbę kart, możemy użyć ich zamiast ponownie rzucać kością. Przykładowo, gracz rzucił kostką i wypadła cyfra 3. Może on więc ponownie rzucić kością, zrezygnować z kolejnych ruchów lub wykorzystać jedną ze swoich kart. Suma oczek z kości i jaj z karty nie może przekroczyć jednak cyfry 7. Użycie karty wywołuje takie same skutki jak ponowny rzut kością – podwaja lub potraja wyniki. Minus takiego rozwiązania jest jednak taki, że wykorzystana karta zostaje usunięta i nie daje graczowi punktów na koniec gry.

Grając w mniejszym składzie, warto sterować 2 żółwiami na raz. W przeciwnym razie prawdopodobieństwo wskakiwania sobie na grzbiet będzie dosyć małe, a przez to gra będzie mniej emocjonująca i wciągająca.

Wrażenia

Żółwie z Galapagos to kolejna, świetna propozycja na rodzinne popołudnia od Egmontu. Gra prezentuje się znakomicie. Solidna, dwustronna plansza, trudne do zniszczenia, drewniane pionki w przepięknych, tęczowych kolorach oraz dobrej jakości karty sprawią, że zakupu tej gry na pewno nie będziecie żałować. Dużą zaletą tytułu jest możliwość rozgrywki w gronie 7-osobowym, co w przypadku tej gry ma niebagatelne znaczenie, bowiem im więcej graczy, tym więcej emocji. Gra jest wtedy znacznie bardziej ekscytująca. Jak w większości gier planszowych dla dzieci, także i w Żółwiach z Galapagos o wygranej decyduje czynnik losowy. Mnie ten fakt jednak zupełnie nie przeszkadza. Gra jest nieprzewidywalna, pełna zwrotów akcji i co ważne regrywalna. Żółwie z Galapagos bardzo przypadły mi do gustu.

Dla tych, którzy chcieliby się wybrać w podróż na żółwiową wyspę mam dobrą wiadomość. Na Allegro recenzowaną grę kupicie za mniej niż 50 zł. Myślę, że to całkiem ciekawa propozycja.