Wpisz czego szukasz

Znajdziemy sprzedawców, którzy mają wszystko czego szukasz.

Wprowadź frazę

„Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę” Paul Kenyon – recenzja

Historię Europy i Ameryki Północnej znamy w zarysie. O pozostałych kontynentach nie wiemy już prawie nic, a dzieje Afryki wydają się szczególnie skomplikowane. Książka brytyjskiego dziennikarza może pomóc zapełnić lukę w wiedzy.

„Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy ukradli Afrykę” Paul Kenyon – recenzja

Ocena użytkowników Allegro

Najnowsze dzieje Afryki to historia burzliwych zmian. Odkąd rozpoczął się proces dekolonizacji kontynentu, zaczęły powstawać nowe państwa, a proces ten nie toczył się bynajmniej pokojowo. Udziałem kontynentu stały się kolejne wojny domowe, zamachy stanu i grabieże dokonywane przez europejskie, amerykańskie, a ostatnio także chińskie koncerny. W takich warunkach po władzę sięgali najsilniejsi i najbardziej bezwzględni. Paul Kenyon, doświadczony dziennikarz BBC i korespondent wojenny, zebrał historię dyktatorów, którzy rządzili kilkoma państwami Afryki. Opowieść o nich jest jednocześnie próbą przybliżenia historii Afryki.

Despoci o nieograniczonych ambicjach

„Ziemia dyktatorów” to historia najbardziej charakterystycznych i znanych dyktatorów afrykańskich. Jej głównymi bohaterami są między innymi Mu’ammar al-Kaddafi, Robert Mugabe i Mobutu Sese Seko. Kenyon pisze więc o Zimbabwe (niegdyś Rodezji), Libii, Zairze (obecnie Demokratycznej Republice Konga), Nigerii, Gwinei Równikowej, Wybrzeżu Kości Słoniowej i Erytrei. Ludzie rządzący tymi państwami po uzyskaniu przez nie niepodległości w krótkim czasie doprowadzili swoje kraje do upadku.

Mobutyzm

Książkę otwiera historia słynnej walki bokserskiej Muhammeda Ali i George’a Foremana. Stoczyli ją w 1974 roku w Kinszasie, stolicy Konga. Władzę sprawował tam wówczas Mobutu Sese Seko, który głosił wyższość rasy i kultury afrykańskiej. Jego ideologię nazwano mobutyzmem, wspierało go CIA, sprzeciwiając się w ten sposób jego rywalowi, prezydentowi kraju, który szukał wsparcia u polityków radzieckich. Historia afrykańskich dyktatorów została więc w dużej mierze podyktowana przez polityków amerykańskich i europejskich, którzy troszczyli się o swoje interesy, nie dbając o to, jak ich decyzje wpłyną na odległe kraje Afryki.

Cenne zasoby

Kenyon podzielił swoją książkę na trzy główne części, odnosząc się do trzech najcenniejszych zasobów naturalnych Afryki. Międzynarodowe koncerny zabiegały o ropę naftową, kakao, a także złoto i diamenty. Niedoświadczeni politycy afrykańscy nie mieli szans w negocjacjach z doświadczonymi biznesmenami i zagranicznymi oficjelami. Ci zaś dbali tylko o zyski i przymykali oko na łamanie praw człowieka. Demokracja i środowisko naturalne nie były ważne, liczył się tylko zysk. W jego imię rządy państw zachodnich wchodziły w układy z mafiozami i ściskały dłonie dyktatorom i zbrodniarzom.

Diamenty i ich skutki

„Ziemia dyktatorów” to bardzo nowocześnie i zręcznie napisana książka. Kenyon nie wykłada historii poszczególnych państw. Pokazuje raczej przyczyny i skutki. Pisze o tym, jak diamenty doprowadziły do zabójstwa pierwszego premiera Zairu, czyli obecnie Demokratycznej Republiki Konga. Wyjaśnia, dlaczego Zimbabwe wolało zbankrutować, niż zostawić ziemię białym farmerom, a także opowiada o tym, jak szalonego wielbiciela Hitlera zastąpił w Gwinei Równikowej równie niezrównoważony despota.

Lektura „Ziemi dyktatorów” wiele spraw wyjaśnia, sprawiając, że zawiła historia Afryki staje się nieco bardziej zrozumiała. Czyta się ją świetnie i choć niektóre fragmenty aż się proszą o rozwinięcie, warto sięgnąć po tę interesującą książkę.

Źródło okładki: wuj.pl
Czy ten artykuł był pomocny?
FacebookTwitter
FacebookTwitter

Może Cię także zainteresować


Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro