„Zielenina na talerzu” Magdalena Cielenga-Wiaterek – recenzja

„Zielenina na talerzu” Magdalena Cielenga-Wiaterek – recenzja

Zdrowe odżywianie to taka trochę dziwna instytucja. Co sezon pojawiają się nowe mody, nurty, a wręcz fale przynoszące ze sobą rewelacyjne informacje na temat tego, co jest zdrowe, co jest zdrowsze, a czego w ogóle nie powinno się jeść. Coraz częściej źródłem tej wiedzy są media społecznościowe, dziennikarstwo obywatelskie oraz blogerzy.

Kamil Świątkowski Kamil Świątkowski  / 21-09-2015

Jak jeść, Pani Bloger?

No dobrze, przyznaję, że tak spisany wstęp nie stawia autorów w najlepszym świetle. Ale nie dajmy się zwieść pozorom. Książki pisane przez profesjonalistów dają nam najczęściej przepisy wyglądające pysznie, ale jednocześnie znajdujące się na bardzo wysokiej półce, jeśli chodzi o trudność wykonania. Przypomnijcie sobie, ile razy pytaliście ciocię, babcię lub znajomych o to, jak przygotowali przekąskę czy obiad. Ile razy okazywało się, że to całkiem łatwe i przyjemne w wykonaniu danie? W przypadku tej książki pozostanie do wyjaśnienia jeszcze tylko jedna niepewność.

Zielenina na talerzu...

Książki z przepisami wegetariańskimi często są odbierane jako pozycje przeznaczone wyłącznie dla osób, które zrezygnowały z jedzenia mięsa. Ta książka wydaje się zrywać z tym przekonaniem. Znajdziemy tu ponad 100 przepisów, z których każdy z powodzeniem wzbogaci menu niejednego „drapieżnika”. Dla osób nieco mniej zorganizowanych w kuchni autorka przygotowała jasne wskazówki, które potrawy należy podawać w porze śniadania, a które na obiad. Wszystko jest okraszone smakowitymi, lekko stylizowanymi na „retro” zdjęciami. Magdalena Cielenga-Wiaterek – znana także jako Zielenina – zadbała również o to, by czytelnik nie mógł się zasłonić popularną wymówką „gdzie ja o tej porze roku kupię...”. Przepisy w „Zieleninie na talerzu” są bardzo wygodnie pogrupowane na konkretne pory roku. Dzięki temu do każdej potrawy można się z wyprzedzeniem przygotować pod kątem technicznym i merytorycznym.

Zaufaj blogerowi

I to jest część najbardziej dyskusyjna. Wydaje się przecież, że gotować każdy może, choć nie każdy powinien. Wydaje się, że wydanie książki również nie stanowi problemu w dzisiejszych czasach. Dlaczego więc miałbym korzystać z przepisów z tej konkretnej pozycji? Gotowanie nie jest nauką ścisłą i czerpanie frajdy z tego, co się robi w kuchni, znacząco poprawia smak potraw. Dlatego książkę Cielengi-Wiaterek powinniście potraktować jako inspirację i zachętę do zmiany czegoś w swoim codziennym (i odświętnym) menu. „Zielenina na talerzu” to świetny sposób na zerwanie z rutyną poniedziałkowej pomidorówki z niedzielnego rosołu i odczarowanie przymusu w kuchni. Nie musicie wierzyć autorce, że jest kulinarnym autorytetem, ale z pewnością uwierzycie, że to, co gotowała, sprawiało jej przyjemność i całkiem nieźle smakowało. W sumie jedyne, czym ryzykujecie, to że będziecie prosić o dokładkę. Jeśli się więc nie boicie eksperymentów w kuchni, to „Zieleninę na talerzu” możecie mieć już za ok. 50 zł.

Źródło okładki: www.tetraerica.home.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro