Wpisz czego szukasz

Znajdziemy sprzedawców, którzy mają wszystko czego szukasz.

Wprowadź frazę

„Wzgórze psów” Jakub Żulczyk – recenzja

Świat z perspektywy mikroskopijnej. Wszystkie myśli, uczucia, minuta po minucie. I małe miasteczko, w którym jest gęsto od tajemnic. Powieść niemalże totalna wraz z fenomenalną diagnozą współczesności i intrygującym, choć z założenia pełnym zła, obrazem świata i złożoną interpretacją działań bohaterów.

Katarzyna Sawicka
Katarzyna Sawicka 22-09-2017

Czas czytania: 4 min

zamknij

„Wzgórze psów”  Jakub Żulczyk – recenzja

Tak można w skrócie określić najnowszą powieść Jakuba Żulczyka „Wzgórze psów”. Jednakże gdy patrzę, ciągle pod wrażeniem, świeżo po lekturze, na te prawie 900 stron mocnego tekstu, wiem, że to co najmniej określenie niesprawiedliwe.

Deformując sielskość małych miejscowości

To dość oryginalne spojrzenie na małe miejscowości, choć jednocześnie trzeba dodać: nihil novi, biorąc na przykład pod uwagę teksty Tadeusza Słobodzianka czy inne, dość znane w polskiej literaturze, demonizujące małe miejscowości i odkrywające ich mroczne tajemnice. Nadal jednak dość sprzeczne z ogólnym trendem, by małe miejscowości traktować jak krainę sielskości, gdzie można zregenerować swoje siły i zacząć całe życie niemalże od nowa.

Jakub Żulczyk, już współtworząc scenariusz do znanego serialu „Belfer”, udowodnił, że nigdzie tajemnice nie mają się tak dobrze, jak w małych miejscowościach. „Wzgórze psów” narracyjnie jest jeszcze lepsze od „Belfra”, jeszcze mocniejsze w utrzymywaniu w napięciu czytelnika i jeszcze bardziej fascynuje korelacją pomiędzy próbą uzyskania sprawiedliwości, a tworzeniem kolejnego zła.

Chowając głowę w piasek?

Czytając powieść zapamiętajcie początek. Niech zostanie wam w głowach przez całą lekturę. Nie dajcie się zwieść, że to jakiś nieskładny, niezwiązany z resztą fabuły wstęp.

Mikołaj i Justyna przeżywają kryzys finansowy i muszą się przeprowadzić do małej miejscowości na Mazurach, Zyborka, skąd pochodzi Mikołaj. Kryzys finansowy, choć dotkliwy i prowokujący większe zagęszczenie w, i tak już trudnej, relacji między małżonkami, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej ich problemów. Nie pomagają dodatkowo złożone relacje w domu rodzinnym Mikołaja.

Trudna przeszłość oraz książka, którą przed laty napisał Mikołaj, naciągając prawdę zarówno o miejscowości, jak i jej mieszkańcach, powodują, że atmosfera jest coraz cięższa. Na dodatek w Zyborku właśnie trwają ostre protesty przeciwko aktualnie rządzącej burmistrz, której się przypisuje dużo krzywd wobec biednych rodzin. Ojciec Mikołaja, zupełnie odmieniony w stosunku do wspomnień z dzieciństwa syna, organizuje właśnie pospolite ruszenie i referendum, którym chce zakończyć kadencję pani burmistrz.

Tajemnicze zaginięcia

Zybork pod jednym względem jest typowym małym miastem: tutaj również wszyscy znają wszystkich. Jednakże tak poza tym, to miasto tajemnic, wieczornych mocno zakrapianych imprez i nadal przeżywanej tragedii sprzed lat. Wydaje się, że wszystkich mieszkańców napędza jakaś dziwna siła, która sprawia, że porozumiewają się tylko sobie znanym językiem. Przynajmniej takie wrażenie ma Mikołaj, na nowo odwiedzający stare kąty

Dodatkowo, w miasteczku giną ludzie. Ich powiązania są raczej znikome, łączy ich głównie miejsce pochodzenia i zamieszkania. W takiej sytuacji nietrudno podejrzewać ważne osoby w mieście, sterujące lokalnym biznesem. W takim zagęszczeniu łatwo odnieść wrażenie, że w Zyborku dzieje się coś złego.

Specjalista od trudnych powieści

Jakub Żulczyk zdecydowanie ma rozmach pisarski, genialny warsztat i zdolność do kreowania mrocznych klimatów. Gdy dodać do tego bardzo pokrętną fabułę z przewrotnością zakończenia, trzeba powiedzieć wprost, że to jeden z lepszych polskich pisarzy współczesnych. W zasadzie, cały czas zastanawiam się, jak w ogóle miałam śmiałość podjąć się omawiania tak monumentalnej powieści.

„Wzgórze psów” to powieść dla czytelnika cierpliwego, chyba, że możecie wziąć parę dni wolnego, żeby czytać jednym ciągiem, bez przerw, jakie narzucają codzienne obowiązki. W innym przypadku zarezerwujcie sobie na nią minimum jeden weekend, z opcją, że w poniedziałek będziecie szli do pracy mocno nieprzytomni, czego jednak absolutnie nie będziecie żałować.

Jeśli nie lubicie dźwigać ciężkich woluminów polecam powieść w formie audiobooka.

Źródło okładki: www.wydawnictwoswiatksiazki.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Artykuły z kategorii Kultura i rozrywka


Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro