„Wieniawa. Szwoleżer na Pegazie” Mariusz Urbanek – recenzja

„Wieniawa. Szwoleżer na Pegazie” Mariusz Urbanek – recenzja

Są książki, do których mam wyraźną słabość. Uczucie to wzmacnia się, gdy ich bohaterem jest ktoś naprawdę barwny, a one same wykonane są w sposób trwały i estetyczny. Z ogromu książek, które czytam, to właśnie biografie należą do ścisłej czołówki tytułów mających honorowe miejsce na półce.

Kamil Świątkowski Kamil Świątkowski  / 14-12-2015

Biografie to takie dziwne twory...

Bardzo często odnoszą się one do ważnych wydarzeń historycznych, jednocześnie niemal dokładnie je ignorując. No... może trochę przesadziłem, ale nawet jeśli nie ignorują, to na pewno umniejszają ich znaczenie na rzecz podniesienia ważności bohatera książki. Biografom można również zarzucać przekłamania, zwłaszcza jeśli mamy podejrzenie, że autor chciał uzyskać jakiś konkretny cel, np. oszkalować lub ubrązowić osobę, o której pisał. Są również biografie niesamowite czy wręcz nieprawdopodobne. Wtedy pozostaje tylko zapytać siebie, czy dana osoba była naprawdę aż tak nietuzinkowa, czy mamy do czynienia z porządną konfabulacją. Lektura książki o Wieniawie nie oszczędzi wam tych rozterek.

Wygadany, wypisany...

Jeden z bardziej znanych opisów Wieniawy określa go mianem „Pierwszego poety wśród generałów i pierwszego generała wśród poetów”. To określenie wiele mówi o bohaterze. Niedoszły lekarz i malarz spotkał na swojej drodze Piłsudskiego, który akurat namawiał młodych ludzi do zainteresowania się przyszłością Polski. Wieniawa szybko trafił do pułku ułanów. Samą książkę czyta się wyśmienicie – niemal jak dobry kryminał albo przynajmniej powieść awanturnicza. Nie brakuje tu także dobrej porcji rubasznego humoru. Jednym z lepszych przykładów jest misja, którą Wieniawa miał wypełnić, a która polegała na udaniu się do stacjonującego niedaleko pułku piechoty. Musiał przejść przez łąkę, na której był łatwym celem dla wrogiego snajpera. Tłumaczył sobie jednak, że nie może przyspieszyć, bo „piechota będzie miała powód do kpin”. Taki spacer odbywał kilkakrotnie w obie strony, a snajper chybiał za każdym razem. Autor jednakże pozwala Wieniawie na to, by własnymi słowami nieco osłabił swój „idealizowany” wizerunek. Jakiś czas po rozpoczęciu swojej kariery wojskowej ułan został oddelegowany do pracy w szpitalu. Swoje osiągnięcia podsumował krótko: „Byłem bardzo skutecznym lekarzem i stosowałem jedną metodę: Od pępka w górę aspirynę, od pępka w dół – rycynę”.

Sława i władza

Wśród żołnierzy Wieniawa był również znany ze swojej bardziej poetyckiej twórczości. Treści piosenek, które wymyślał do znanych melodii, były rozpowszechniane z prędkością imponującą nawet według dzisiejszych standardów. A warto zauważyć, że posługiwano się wtedy przede wszystkim telefonami polowymi. Nie przeszkadzało to jednak w tym, żeby piosenka napisana popołudniu, towarzyszyła w porannym wymarszu kilku innym pułkom. Nie zawsze jednak poczucie humoru i poglądy odpowiadały wszystkim i czasem musiał się ten przyszły generał liczyć z tym, że ktoś bardzo ważny mógł nie udzielić mu poparcia, akurat wtedy, gdy było ono najbardziej potrzebne. Zasięg historyczny książki „Wieniawa” sięga czasów „przygotowań” do pierwszej wojny światowej, a nawiązania do ułańskiej potęgi i fantazji są bardzo silne. Jednakże sama biografia z pewnością znajdzie swoich wielbicieli nawet poza grupą pasjonatów tego okresu. Sami możecie ją nabyć już za ok. 26 PLN

Źródło okładki: http://iskry.com.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

 

Allegro