„Wiatrogon aeronauty” Jim Butcher – recenzja

„Wiatrogon aeronauty” Jim Butcher – recenzja

autor: Jan Mądrzywołek , data publikacji: 11-01-2017

Wiatr świszczący na linach, słońce na twarzach, szum powietrza i poczucie nieskrępowanej wolności. Nie – „Wiatrogon aeronauty” to nie jest historia o piratach czy odkrywcach nowych lądów. To znakomite, czerpiące garściami ze steampunku fantasy, w którym jedyną komunikację pomiędzy ludzkimi siedzibami na planecie zapewniają wielkie, napędzane eterycznymi kryształami sterowce.

Pierwsze spotkanie z autorem

Jim Butcher jest znany przede wszystkim ze świetnego cyklu o Harrym Dresdenie, chicagowskim magu, którego głównym zajęciem jest bycie prywatnym detektywem, nie tylko od spraw magicznych. Książki o jego przygodach wydawał w Polsce już Amber, teraz robi to wydawnictwo Mag i trzeba przyznać, że to całkiem udana seria. Aby jednak dać sobie i fanom nieco odpocząć, autor zdecydował się napisać coś wyraźnie innego i stworzył nowy cykl Podniebne kasztele, a Wiatrogon aeronauty to jego pierwszy tom.

Ziemia czy też nie?

Świat, w którym osadzona jest ta historia, może być Ziemią, bo kasztele niepokojąco przypominają drapacze chmur, albo jakąś zapomnianą ziemską kolonią. Ale równie dobrze, powieść może dziać się gdzieś – nieważne gdzie. Istotny natomiast jest fakt, że pomiędzy kasztelami nie wolno przemieszczać się po powierzchni planety. Poniżej pewnego poziomu tych budowli nie schodzi prawie nikt, a wszelka komunikacja przebiega tylko w powietrzu. Oczywiście ludzie pozostają ludźmi i taka sytuacja niewiele zmienia, jeśli chodzi o prowadzenie wojen, siłowe rozwiązania konfliktów i handel. Właśnie po okresie względnego spokoju zaczyna się kolejna wojna – kasztele Albion i Aurora stają do walki. Ten drugi ma na początku zdecydowanie więcej szczęścia, Albion posiada jednak koty – i to nie byle jakie!

Bohaterowie i wykreowany świat

Butcher stworzył niezły świat, pełen znanych elementów połączonych w ciekawy, czasem nawet odrobinę nowatorski sposób i zapełnił go znakomitymi postaciami. Owszem, tutaj też korzysta z ogranych wzorców, ale robi to na poziomie mistrzowskim, no i dokłada do tego koty – wręcz bajeczne. Poznawanie bohaterów tej historii zaczynamy od kapitana korsarskiego sterowca. Poza nim mamy dziedziczkę wielkiej fortuny – młodą, inteligentną i odrobinę zbyt pewną siebie, ale w trakcie czytania okazuje się, że ma ona do tej pewności siebie całkiem spore prawo. Jest genetyczny wojownik – przystojny, piekielnie groźny i zawsze głodny. Spotykamy też prostoduszną, ubogą dziewczynę, bez której nie udałoby się powstrzymać Auroran. Pojawiają się też osoby na kształt magów – do tej kategorii spokojnie można zaliczyć ludzi kształtujących eter.

Najlepsze jednak są czworonogi

Wiatrogon aeronauty to naprawdę świetnie napisana, wartka, pełna zwrotów akcji historia z bohaterami, których nie sposób nie polubić. Drużyna, którą zbudował Butcher znakomicie się dociera na kolejnych kartach, a ich przeciwnik budzi szacunek i grozę. To wszystko tu jest, ale nie byłaby to aż tak udana książka, gdyby nie koty, zwłaszcza jeden – książę Cichych Łapek. Sam byłem raczej długoletnim miłośnikiem psów, dopiero od niedawna moją sympatię zaczęły budzić koty. Choć żaden z nich jeszcze nie wziął mnie w swoje posiadanie, to podejrzewam, że ten moment w końcu nadejdzie. I jestem przekonany, że wszystkie koty na świecie tak traktują swoich właścicieli jak Fowl. Chyba żadne zwierzę nie potrafi tak jak one, być jednocześnie aroganckie i najukochańsze. Butcher oddaje to w swojej powieści doskonale.

Idealna rozrywka

Ta książka to znakomite fantasy rozrywkowe, a talent autora powoduje, że na blisko sześciuset stronach odrobina znużenia wkrada się podczas lektury tylko na dwóch, maksymalnie trzech z nich. Polecam zdecydowanie.

Wersja elektroniczna do kupienia za ok. 37 zł.

Źródło okładki: mag.com.pl

może Cię również zainteresować