Wędkowanie z elektroniką – sprzęt elektroniczny dla wędkarzy

O tym, że wędkarstwo idzie z duchem czasu, przekonał się z pewnością każdy, kto przez ostatnie dekady bacznie śledził nowości sprzętowe z tej dziedziny. O ile kiedyś wędkarzowi wystarczał patyk i kawałek sznurka, o tyle dziś ciężko wyobrazić sobie spędzenie nad wodą choćby minuty bez nowoczesnej wędki czy kołowrotka. Rozwój uwidocznił się w jeszcze jednej kategorii, a mianowicie w elektronicznym sprzęcie wędkarskim.

Paweł Karwowski Paweł Karwowski  / 28-07-2015

Elektroniczny sygnalizator brań

Sygnalizatory elektroniczne przypisywane są często błędnie do elementów wyposażenia jedynie łowców karpi. Prawda jest natomiast taka, że ułatwiają one życie praktycznie każdemu wędkarzowi, pragnącemu złowić zarówno drapieżnika, jak i białą rybę.

Tego typu sygnalizator to niewielkich rozmiarów urządzenie montowane na podpórce bądź na stanowisku karpiowym za pomocą uniwersalnych rozmiarów gwintu. Na jego szczycie znajdują się widełki do umieszczania wędki oraz specjalna rolka, na którą kładzie się żyłkę. W momencie brania ryby sygnalizator wydaje z siebie głośny dźwięk informując nas, że na drugim końcu żyłki coś się dzieje. W zależności od modelu, ton oraz natężenie dźwięku mogą być regulowane manualnie przez wędkarza. Najczęściej, sygnalizatory są również wyposażone w jedną lub dwie kolorowe diody, które ułatwiają wędkowanie w nocy. Niektóre lepsze modele oferują również diodę pamięci brań, to znaczy taką, która przez dłuższy czas informuje nas, że mieliśmy branie. Jest to pomocne, na przykład w sytuacji, gdy nie było nas przy wędkach i zwyczajnie przegapiliśmy branie. Sygnalizatory elektroniczne można w większości przypadków rozbudować o tak zwane centralki. Są to urządzenia przekazujące radiowo informacje od naszych sygnalizatorów. Dzięki nim możemy oddalić się od wędek lub iść spać bez obawy o to, że nie zauważymy brania. Są to jednak gadżety zbyteczne, o ile nie nastawiamy się na łowienie karpi bądź sumów.

Kolejnym elementem rozbudowanego zestawu jest swinger, czyli wskaźnik brań wstecznych, montowany tuż przed sygnalizatorem. W razie gdyby po braniu ryba ruszyła w naszą stronę, swinger napina żyłkę, zmuszając tym samym rolkę sygnalizatora do pracy. Swingery to bardzo przydatne, niedrogie gadżety i naprawdę warto rozważyć ich zakup wraz z sygnalizatorami.

Elektroniczna wiązarka do haczyków

To według mnie obowiązkowy element wyposażenia każdego wędkarza. Zadanie wiązarki wydaje się oczywiste – ma ona mocować haczyk do żyłki. Istotne jest natomiast, w jaki sposób to robi. Wielokrotnie z pewnością spotkaliście się z sytuacją, w której własnoręcznie robiony węzeł puścił, a wy straciliście przez to przyzwoitych rozmiarów rybę. Niestety, popełnianie błędów leży w ludzkiej naturze i jak widać powiedzenie to sprawdza się nawet w tak błahej czynności, jak wiązanie haczyka.

Elektroniczna wiązarka – choć zabrzmi to zapewne aż nazbyt poważnie – eliminuje czynnik ludzki i sprawia, że węzeł jest zawsze jednakowy – mocny, dobrze zaciśnięty, a co za tym idzie pewny i niezawodny.

Tego typu wiązarki sprawdzą się świetnie wśród amatorów łowienia metodą spławikową, w tym także zawodowców, którzy często zmuszeni są do korzystania z mikroskopijnych haczyków. Przydadzą się one również osobom dopiero zaczynającym swoją przygodę z wędkarstwem i niechcącym tracić czasu na opanowywanie poszczególnych węzłów. Osoby bardziej uzdolnione manualnie mogą natomiast pokusić się o zakup tańszych o kilkadziesiąt złotych wiązarek mechanicznych.

Echosonda

To niezmiernie przydatne urządzenie, pomagające w zlokalizowaniu ryb. Wysyła ona ultradźwięki w stronę dna, a następnie zbiera i analizuje informacje zwrotne, by w ostateczności wyświetlić je na ekranie w postaci graficznej. Jeśli wysłany sygnał w drodze pomiędzy echosondą a dnem napotka na jakąś przeszkodę, na przykład w postaci ryby, informacja ta zostaje zanotowana i wyświetlona.

Gadżet ten jest więc czymś wręcz obowiązkowym, jeśli zależy nam na efektywnym łowieniu ryb. Niestety, sprawdza się jedynie w określonych sytuacjach – gdy wędkujemy z łodzi. Ale czy aby na pewno? Jeśli czytając powyższe zdanie przytaknęliście, to trzeba przyznać, że jesteście w błędzie.Echosondamoże sprawdzić się również podczas łowienia z brzegu. Należy tylko wybrać odpowiedni model. I nie będzie to wcale takie trudne, ponieważ na rynku dostępny jest jeden godny uwagi sprzęt tego rodzaju – echosonda Deeper.

Deeper to niewielkie, lekkie, okrągłe urządzenie, działające na tej samej zasadzie, co inne echosondy z tym wyjątkiem, że wyposażono go w moduł Bluetooth oraz WiFi. Dzięki temu współpracuje ze wszystkimi urządzeniami działającymi pod systemem operacyjnym Android lub iOS. Do sterowania funkcjami Deepera potrzebny nam będzie więc smartfon z dotykowym wyświetlaczem oraz specjalna, darmowa aplikacja, którą możemy pobrać ze sklepu Google Play bądź App Store.

Zaletą Deepera jest to, że pracuje bezpośrednio na wodzie i ma duży zasięg sygnału. Wędkując z brzegu, możemy więc przywiązać do niego żyłkę i za pomocą wędki posłać go nawet na kilkadziesiąt metrów, badając interesujące nas miejsce. Wszelkie niezbędne informacje wyświetlą się na ekranie naszego telefonu bądź tabletu. Największą zaletą Deepera jest jednak jego niewygórowana cena – zaczynająca się już od 780 złotych.

Elektroniczna waga wędkarska

To ostatni obowiązkowy gadżet, o którym warto powiedzieć kilka słów. Odwołać się w tym momencie należy do Regulaminu Amatorskiego Połowy Ryb, w którym jasno określono, że waga wędkarska musi towarzyszyć nam podczas każdej wyprawy na ryby.

Po wejściu tego przepisu w życie, bodajże w 2006 roku, sklepy wędkarskie przeżyły prawdziwe oblężenie, a z półek poznikały najtańsze wagi mechaniczne. Z kilkoma tego typu produktami miałem już do czynienia i uprzedzam, że granica błędu pomiaru w przypadku słabej jakościowo wagi sprężynowej może sięgnąć nawet kilkunastu procent. Co za tym idzie, wasz życiowy rekord z danego gatunku może okazać się tylko kolejną rybą w kolekcji lub też, o ironio, przez resztę życia tkwić będziecie w przekonaniu, że ta płoć naprawdę ważyła 3 kilogramy…

Dlatego też rekomenduję zakup dobrej jakościowo wagi elektronicznej, nawet jeśli przyjdzie wam za nią zapłacić kilkadziesiąt złotych. Dzięki temu wasze przeświadczenie na temat ciężaru złowionej ryby będzie prawidłowe, a rejestr połowu przekazywany do PZW będzie wypełniony dokładnie i rzetelnie.

Mam nadzieję, że sposób argumentacji zawarty powyżej, przemawiający za zakupem wymienionych elektronicznych gadżetów, zachęci was do uzupełnienia swojego ekwipunku o przynajmniej kilka z nich. Pamiętajcie, że nie należy bać się nowości i eksperymentowania, nawet jeśli macie za sobą kilkadziesiąt lat doświadczenia w tradycyjnym łowieniu. Nigdy przecież nie wiadomo, co okaże się kluczem do sukcesu, stąd lepiej być przygotowanym na każdą ewentualność.

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro