Wędkarstwo spinningowe – sprzęt warty uwagi

W dzisiejszym artykule odłożę na bok omawianie technik wędkarskich i skupię się wyłącznie, na przedstawieniu sprzętu. Zarekomenduję wam kilka modeli wędek i kołowrotków, które moim zdaniem, są warte swej ceny oraz pomogę wybrać dobrej jakości żyłki i plecionki, które z pewnością przydadzą się podczas łowienia ryb drapieżnych.

Paweł Karwowski Paweł Karwowski  / 30-07-2015

Dobra wędka spinningowa to spora część wędkarskiego sukcesu. Na resztę składają się takie elementy, jak kołowrotek, linka, odpowiedni dobór przynęty oraz oczywiście – umiejętności wędkarza. Poniżej zaprezentuję kilka ciekawszych propozycji wędzisk przeznaczonych do łowienia różnych gatunków ryb drapieżnych.

Okuma Black Rock to świetna seria wędzisk przeznaczonych wyłącznie do spinningu. Znajdziecie w niej aż 16 wędek oferujących różną długość oraz ciężar wyrzutowy. W oczy rzuca się przede wszystkim przepiękny design tych wędek – połączenie koloru czarnego z metalicznymi, pomarańczowymi wstawkami robi piorunujące wrażenie. Dzielona rękojeść nadaje z kolei tym wędkom profesjonalny charakter. Do budowy blanku użyto kilku rodzajów grafitu o podwyższonej sztywności i wytrzymałości. Dzięki temu Black Rock nie tylko pracują wyśmienicie, ale również są w stanie służyć bezawaryjnie przez długie lata. Całości dopełniają klasowe przelotki SiC.

Najciekawszym modelem z tej serii jest spinning o długości 2,18 metra o potężnym ciężarze wyrzutowym – 14-42 gramów. To klasyczny, mocny kij na szczupaki i sandacze przeznaczony głównie do połowu z łodzi, choć sprawdza się również na brzegu. Nadaje się również do stosowania go w połączeniu z multiplikatorem. Może wtedy pełnić funkcję kija do metody castingowej – bez problemu obsłuży ciężkie przynęty, w tym również jerki i slidery. Cena nie należy do wysokich. Okumę Black Rock nabędziecie za nieco ponad 200 złotych.

Robinson Kinetik Pike to z kolei bardzo udana seria budżetowych wędek, przeznaczonych do łowienia szczupaków. Znajdziecie w niej dwa rodzaje wędzisk – oznaczone jako „spin” oraz jako „jig”.

W pierwszym przypadku macie do czynienia z wędką skonstruowaną na pełnym blanku, która stworzona została z myślą o wędkarzach, łowiących szczupaki na błystki i woblery. W drugim mowa o wklejance, czyli wędce „pustej” w środku, w którą wklejona została pełna szczytówka. Zarówno pierwsza, jak i druga wersja ma swoje mocniejsze i słabsze strony, zwłaszcza jeśli chodzi o ich uniwersalność względem metody przeznaczenia. Niemniej, w obu przypadkach są to świetne i niedrogie (około 80 złotych) kije, których ciężar wyrzutowy (10-30 gramów) pozwoli wam korzystać z szerokiego wachlarza przynęt. Dostępne długości 2,4 oraz 2,7 metra pozwolą natomiast dobrać odpowiedni kij na łódkę oraz do łowienia z brzegu. Daiwa Megaforce – plasująca się w połowie stawki pod względem ceny, jak i właściwości seria uniwersalnych wędzisk spinningowych. Produktów firmy Daiwa nie trzeba szczególnie reklamować i wie o tym każdy, kto choć raz miał z nimi do czynienia. Choć jest wiele różnych modeli, dla dopełnienia mojej listy postanowiłem przedstawić wam wersję Jigger. Znajdziemy w niej aż 5 różnych długości – od 2,20 do 3,00 metra – oferujących ciężar wyrzutowy od 1-9 do 5-21 gramów. Te kije to świetna propozycja dla łowców okoni, kleni, jazi czy pstrągów, jak również wędkarzy, preferujących delikatniejsze łowienie szczupaków i sandaczy. Charakteryzuje je bardzo duży zapas mocy oraz ekstremalnie szybka akcja szczytowa. Design – jak na Daiwę przystało – miód dla oczu. Cena – na każdą kieszeń – od 120 do 170 złotych.

Kołowrotki

Kolejny istotny element zestawu spinningowego. Nie ukrywam, że jestem zwolennikiem kupowania kołowrotków droższych ze względu na ich wytrzymałość oraz jakość materiałów użytych podczas produkcji. Poniżej znajdziecie trzy ciekawe propozycje.

Robinson Quartz Pro Spin– o tyle ciekawa propozycja, że za cenę nieco ponad 150 złotych otrzymuje się profesjonalną maszynkę objętą 5-letnią gwarancją i wyposażoną, w zależności od wersji, w 9 lub 10 łożysk. Jakość wykonania robi wspaniałe wrażenie – w konstrukcji wykorzystano grafit oraz aluminium. Możemy wybierać spośród 4 wielkości tego kołowrotka – od najdelikatniejszego młynka do lekkiego spinningu okoniowo-pstrągowego (model 2009), aż do dzielnie znoszącego przeciążenia, przeznaczonego do łowienia szczupaków i sandaczy z użyciem ciężkich jigów czy wahadłówek, modelu 4010. Najbardziej uniwersalna jest, moim zdaniem, wersja 3010, która sprawdza się w każdej odmianie spinningu. Daiwa Procaster – model dostępny w ofercie producenta już od kilku ładnych sezonów. Cieszy się dużą popularnością wśród polskich wędkarzy, pomimo nie najniższej ceny (około 250-300 złotych). Decydując się na zakup Procastera, możecie wybierać spośród 6 wersji gabarytowych – od 1500 do 4000. Najmniejsze nadają się oczywiście do lekkiego i ultralekkiego spinningu. Modele pośrednie to typowe kołowrotki szczupakowo-sandaczowe, natomiast wersja 4000 idealnie nadaje się do spinningu sumowego lub wędkarstwa gruntowego.

Procastera wyposażono między innymi w 7 łożysk kulkowych, aluminiową korbkę, dwie aluminiowe szpule oraz wiele opatentowanych systemów, usprawniających pracę tego kołowrotka. Stosunek ceny do oferowanej jakości stoi na wysokim poziomie, a całości dopełnia niesamowity design, łączący surowy metal z miętowym fluo.

Dragon Nano Lite – tego modelu również musimy szukać na półce z kołowrotkami kosztującymi powyżej 300 złotych. Z góry uprzedzam, że jest on jednak wart każdego wydanego grosza. Podczas projektowania tego młynka skupiono się przede wszystkim na maksymalnym odciążeniu konstrukcji. Dzięki temu, korzystając z Nano Lite, możecie łowić długimi godzinami bez obaw o zmęczenie ręki. Dodatkowo jego niska waga powoduje, że sposób łowienia nabiera dużo większej finezji.

Kołowrotek Dragona wyposażono w 10 łożysk, frezowaną przekładnię klasy HEG, aluminiową szpulę oraz długowieczną, ceramiczną rolkę prowadzącą. Hamulec w Nano Lite został zabezpieczony przed dostępem wody. Działa bardzo płynnie i ma duży zakres regulacji. Jest to, moim zdaniem, najlepsza propozycja w tym przedziale cenowym, więc jeśli dysponujecie kwotą 300 złotych, ten kołowrotek możecie kupować w ciemno.

Żyłka czy plecionka?

Zdecydowanie polecam plecionkę – zwłaszcza jeśli zależy wam na przyjemnym i pewnym łowieniu. Dobrej jakości linka daje bezpieczeństwo nie tylko waszym przynętom, ale i przede wszystkim rybie, która, jeśli zamierzacie zwrócić jej życie (do czego zachęcam), ma większe szanse na przetrwanie.

Oczywiście żyłka to zakup dużo mniej kosztowny, jednak ze względu na swoją trwałość zakup plecionki po jakimś czasie również się zwraca. Ostateczny wybór należy jednak do was. Poniżej przedstawiam jedną żyłkę i jedną plecionkę, które są według mnie warte uwagi. Żyłka Dragon HM80 – to jedna z najlepszych żyłek, jakie znam. Jest niezwykle wytrzymała na węźle, gładka i wyjątkowo miękka, dzięki czemu nawet na starych kołowrotkach układa się w ładne zwoje i gładko schodzi ze szpuli. Kolor jasnozielony sprawia, że jest ona praktycznie niewidoczna w wodzie. Cena – około 25 złotych za szpulę liczącą 150 metrów.

Plecionka Mustad Wish – to 8-splotowa linka w kolorze jasnozielonym, nowość 2015 roku. Dostępna jest w odcinkach 110 oraz 250 metrów. Ceny zaczynają się od około 80 złotych. Pamiętajcie, tak jak wspomniałem, że zakup plecionki zwraca się bardzo szybko.

Dobrej jakości sprzęt, gwarantujący niezawodną pracę, to znaczna część waszego przyszłego, wędkarskiego sukcesu. Warto więc zainwestować w niego trochę więcej pieniędzy, lecz później czerpać przyjemność z jego eksploatacji.

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro