„Usypać góry. Historie z Polesia” Małgorzata Szejnert – recenzja

„Usypać góry. Historie z Polesia” Małgorzata Szejnert – recenzja

autor: Aleksandra Urbańczyk, data publikacji: 25-04-2015

Polesie to równina pokryta lasami, położona w dorzeczu Prypeci, Bugu i Dniepru. Obszar ten od wieków był zamieszkany przez różne grupy etniczne, narodowe i wyznaniowe, mieszkańcy tworzyli barwny konglomerat, w którym krzyżowały się wpływy społeczne i polityczne. Niezwykła przyroda i swoisty fenomen kulturowy w wieku XIX zaczął zwracać uwagę towarzystw geograficznych, przyciągał podróżników, fotografów i etnografów. Stałym elementem krajobrazu były polskie dwory szlacheckie, skazane na zagładę w 1939 roku. W pamięci Polaków Polesie (wraz z obszarami wchodzącymi w skład utraconych Kresów) kojarzy się z doświadczeniem tragedii; stało się źródłem narodowej mitologii.

Śladami interesujących bohaterów

Książka Małgorzaty Szejnert zaprasza czytelnika w wielowymiarową podróż, w którą udamy się śladami osób, które wywarły wpływ na tutejszą kulturę bądź opiewały piękno regionu. Zobaczymy Polesie oczami amerykańskiej milionerki i podróżniczki, Louise Arner Boyd. Rdzennych mieszkańców poleskich wsi, w strojach ludowych i przy codziennych czynnościach, ujrzymy w obiektywie fotografa i etnografa, Izaaka Sierbowa. Przypomnimy sobie wszechstronnego artystę, Napoleona Ordę, oraz dzieło jego życia. Poświęcimy nieco uwagi Wiaczesławowi Wereniczowi, badaczowi białorusko-polskich związków językowych i kulturowych, który jest autorem „Poleskiego archiwum” (kopalnia wiedzy o regionie). Poznamy majątki ziemskie, działalność i prześledzimy tragiczne losy znakomitych szlacheckich rodów: Skirmuntów i Wysłouchów.

Wspólna przeszłość

Książka jest wielowątkowa, autorka dociera do fascynujących informacji, ale zmusza również do zmierzenia się z mniej chlubną kartą polskiej historii. Zwraca także uwagę na sytuację współczesnych Białorusinów, dla których ciągle trwa bolesny proces poszukiwania własnej tożsamości i którzy także czerpią natchnienie we wspólnej historii. Możemy czegoś się od nich nauczyć, przekonać się, z jakim szacunkiem darzą niemal zapomnianego przez nas Napoleona Ordę, którego nazywają „tytanem białoruskiej kultury”. Autorka pochyla się po trosze nad wszystkim – nad tragicznym losem Polaków, ale dostrzega też, że historia nie mniej okrutnie potraktowała Żydów; ma wiele empatii i zrozumienia dla problemów współczesnych Białorusinów. Przeszłość Polesia jest wspólna, każdy naród czerpie z niej jak ze wspólnego skarbca…

Książka „Usypać góry. Historie Polesia”Małgorzaty Szejnert ukazuje Polesie w ujęciu mitycznym, historycznym i współczesnym, szybko jednak przekonujemy się, iż autorka nie proponuje kolejnej podróży sentymentalnej, raczej zmusza do spojrzenia na region i jego problemy z szerszej perspektywy. Książka jest także hołdem dla ludzi pióra, którzy stąd się wywodzili (bądź tu tworzyli), a jednocześnie jest głosem poparcia dla twórców białoruskich, którzy dziś przeżywają swój wielki dramat. Reportaże ukazują bolesną i splątaną przeszłość naszych narodów, ale czuje się w nich wielką szczerość pisarki i jej wiarę w człowieka. Staje się to jasne dla czytelnika, który rozszyfruje tytuł zaczerpnięty z wiersza-manifestu białoruskiego poety, Ułazia Lankiewicza.

Źródło okładki: www.znak.com.pl

  
podziel się

może Cię również zainteresować