„Trzeci biegun” Marek Kamiński – recenzja

„Trzeci biegun” Marek Kamiński – recenzja

autor: Paulina Surniak, data publikacji: 15-02-2017

Znany podróżnik, który zdobył oba bieguny polarne i sprostał wielu innym wyzwaniom, wyruszył w podróż, która miała okazać się trudniejsza niż wszystkie. Na najważniejszym europejskim szlaku pielgrzymkowym musiał zmierzyć się z innymi niż wcześniej problemami.

Droga Świętego Jakuba to trasa, która z wielu miejsc prowadzi do Santiago de Compostela, niewielkiej miejscowości w Hiszpanii, w której być może pochowany został św. Jakub, jeden z Apostołów. Często zwana po prostu Camino, nie ma jednego przebiegu, a wędrówkę można rozpocząć w dowolnym miejscu świata. Od ponad tysięcy lat przemierzają ją pielgrzymi z różnych zakątków Europy, czasem w jakiejś intencji, niekiedy dla sprawdzenia się, a innym razem po prostu po to, żeby przeżyć coś niezwykłego. Dlaczego w drogę wyruszył Marek Kamiński?

Od bieguna do bieguna Europy

Na to pytanie nie ma łatwej odpowiedzi, choć może należałoby powiedzieć, że wiele odpowiedzi jest prawdziwych. Kamiński był już wcześniej w Santiago de Compostela, choć nie przyszło mu wtedy do głowy, że kiedyś pokona pieszo ponad cztery tysiące kilometrów, żeby tam znowu dotrzeć. Kiedy plan zrodził się i dojrzał w jego głowie, zaczął szukać odpowiedniego punktu startowego. Postanowił, że wyruszy z miejsca, które coś znaczy, niekoniecznie spod drzwi własnego domu. Wybrał Kaliningrad, miejsce pochówku Immanuela Kanta. Tym samym wędrówka szlakiem św. Jakuba miała być pielgrzymką z miejsca, które można by nazwać Biegunem Rozumu, do miejsca, które bez wątpienia jest Biegunem Wiary.

Samotnie czy w towarzystwie?

Na przejście koszmarnie długiej trasy Kamiński dał sobie mniej więcej sto dni. Nie wiedział, czego się spodziewać, planował medytację, spoglądanie w głąb siebie, samotne rozważania na szlaku. Okazało się, że tym, co najcenniejsze, stali się napotkani po drodze ludzie. Niektórzy specjalnie czekali na niego gdzieś na trasie, chcąc mu towarzyszyć przez dzień lub dwa, inni organizowali spotkania dla młodzieży, jeszcze inni po prostu pomagali dobrym słowem, jedzeniem i noclegiem. W Polsce wszędzie na niego czekano, ale na terenie Niemiec nagle się to zmieniło. Tam nikt nie słyszał nie tylko o jego wędrówce, ale nawet o samym Camino. Kamiński częściej wędrował sam, jednak nie był w stanie snuć głębokich rozważań. Wędrówka okazała się wyczerpująca pod względem fizycznym i psychicznym, być może trudniejsza od wypraw na biegun.

Opowieść o przemianie

Trzeci biegun” to opowieść o tej wyjątkowej wyprawie i o tym, w jaki sposób zmieniła ona Kamińskiego i jego podejście do życia. Nie jest to niestety błyskotliwie i poetycko napisana relacja. Kolejne strony bywają nużące, tak jak nużące musiały być zaliczane kilometry na szlaku. Wiele tu przemyśleń natury religijnej, mało scen z życia w drodze. Bez wątpienia nie jest to książka podróżnicza. To mozolny zapis wędrówki, która okazała się ogromnym wyzwaniem. Kamiński urozmaica swoją opowieść informacjami o niektórych miejscach, wspomina wcześniejsze wyprawy, opowiada o spotkanych ludziach.

Trochę szkoda, że nie jest to lepsza pod względem literackim książka. Mimo wielu słabych stron, wydaje się bardzo prawdziwa. Czy autor przechodzi w końcu przemianę, na którą po cichu musiał liczyć, wyruszając w drogę? Przeczytajcie i przekonajcie się sami.

Źródło okładki: wydawnictwoagora.pl


podziel się

może Cię również zainteresować