The Incredible Adventures of Van Helsing: Final Cut – recenzja

Muszę przyznać, że ludzie ze studia Neocore wymyślili sobie ciekawy model biznesowy na własną grę. Najpierw wydali trzy części The Incredible Adventures of Van Helsing, by na końcu wydać czwartą, która jest w zasadzie zlepkiem z trzech poprzednich. Zlepkiem, co ciekawe, darmowym dla wszystkich, którzy trzy poprzednie części już posiadają. Tylko, czy fani mają po co po tę grę sięgać? Czy w ogóle jest to dobra gra? Odpowiedź w tekście poniżej.

Bartek Sieja Bartek Sieja / 29-02-2016

Trzeba przyznać, że Neocore ma niezłe tempo. Pierwsza odsłona The Incredible Adventures of Van Helsingpojawiła się na rynku jeszcze w 2013 roku. Rok później ukazała się druga część, natomiast „trójka” pojawiła się w maju 2015 roku. Final Cut powstał więc w teorii w kilka miesięcy. Takie podejście ma swoje dobre i złe strony. Na pewno gra nie zdążyła się jeszcze zestarzeć – to wciąż ten sam silnik, którego użyto dwa lata temu. Po niewielkim retuszu wciąż wygląda znośnie. Z drugiej strony, jaki sens ma wydawanie Final Cut, gdy za naprawdę niewielkie pieniądze możemy kupić wszystkie poprzednie wydania?

helsing02.jpg

Jedna gra, czy trzy?

Trzeba powiedzieć jasno – Final Cut nie jest standardową paczką 3w1. Nie możemy tutaj przejść każdej gry z osobna, czy nawet ich wszystkich po kolei. Jest to produkcja, w której zlepiono ze sobą całą przygodę Van Helsinga. A dokładniej syna „tego Van Helsinga”, który nosi oczywiście to samo nazwisko. Dokonano przy tym mniejszych lub większych zmian, z czego ta najbardziej widoczna to porzucenie klas postaci znanych z „jedynki” i „dwójki”, na rzecz tych z ostatniej odsłony. Też po kilku zmianach. Czy to dobra decyzja? Na pewno kontrowersyjna. Klasy są wyraziste i zróżnicowane, ale ze znanym z popkultury Van Helsingiem nie mają na dobrą sprawę nic wspólnego.

helsing04.jpg

Idziesz i rąbiesz

Ale o co w tym wszystkim chodzi? The Incredible Adventures of Van Helsing: Final Cut to produkcja z gatunku hack’n’slash – tego samego, do którego należy popularna seria Diablo. Większość zasad samej rozgrywki jest tu bliźniacza z tym, co możemy znaleźć w dziele Blizzarda. Wybieramy klasę postaci, pokonujemy kolejnych przeciwników wypełniających kolejne mapy, zbieramy po nich lepsze wyposażenie i zdobywamy poziomy, by móc pokonywać silniejszych przeciwników, po których zbierzemy lepsze wyposażenie, by móc… i tak dalej.

helsing05.jpg

Wszystko to jest oczywiście ubrane w gustowną warstwę fabularną, która stanowi jednak tło dla całej przygody i raczej nie nadaje jej głębokiego znaczenia. Cieszy fakt, że uniwersum gry oderwane jest od utartych szlaków fantasy i zamiast krasnoludów i orków na naszej drodze napotkamy na rusałki i wilkołaki. Co z resztą nie powinno dziwić, skoro akcja gry osadzona jest w Karpatach. Tam też naszym celem jest uratowanie mieszkańców Borgovii. I chociaż grze można w wielu miejscach zarzucać wzorowanie się na Diablo, to w aspekcie wykreowania indywidualnego klimatu, łączącego steampunk z erą wiktoriańską i bałkańskimi krajobrazami, należą się twórcom jedynie brawa.

helsing06.jpg

Nie do końca jest jednak kolorowo. Sama rozgrywka jest powtarzalna. Zdobyte w trakcie gry umiejętności nie wnoszą wiele zmian, podobnie, jak kolejne części wyposażenia. Na dobrą sprawę liczy się tylko statystyka „atak na sekundę” w przypadku broni i „obrona” w przypadku pancerzy. Nie znaczy to jednak, że nie należy całkowicie ignorować wylatującego po wrogach sprzętu. Jeżeli bowiem idzie wam za dobrze i zdobywacie poziom za poziomem, to w pewnym momencie sielanka się skończy. Przeciwnicy bowiem skalują swój poziom do naszego bohatera. Zdobywając kolejne poziomy zwiększamy więc nie tylko swoją siłę, ale i siłę przeciwników. Rozwiązanie absurdalne, ale niestety wciąż stosowane.

helsing07.jpg

Pomóc nam może również Katarzyna, duch towarzyszący nam w trakcie wyprawy. Katarzyna skupia na sobie uwagę wrogów, ale może ich także ranić. Zdobywa również własne doświadczenie, które następnie przekłada się na umiejętności, jakie jej dobierzemy. Warto również dbać o jej ekwipunek, zwłaszcza jeżeli gramy postacią walczącą z dystansu i chcemy, by nasza towarzyszka pełniła rolę muru odgradzającego nas od wrogów.

helsing08.jpg

Brakuje mi w tej grze generowanych proceduralnie map. Czegoś, co sprawia, że rozgrywka w Diablo, choć zawsze mająca ten sam smak, za każdym razem podana jest nieco inaczej. W przypadku The Incredible Adventures of Van Helsing: Final Cut możemy o tym zapomnieć. Kampania jest więc raczej jednorazowa. Kolejne podejście niczym nas nie zaskoczy. W odwodzie pozostaje jeszcze tryb wieloosobowy, ale nie mogę powiedzieć, że chętnych do gry jest wielu. Z drugiej strony, mając żywego kompana do zabawy, na pewno gra zyska nieco rumieńców.

helsing10.jpg

Technika średniej półki

Od strony technicznej widać, że The Incredible Adventures of Van Helsing: Final Cut nie jest produktem najświeższym. Mimo kolejnych poprawek, silnik gry zwyczajnie nie jest w stanie wygenerować pięknych obrazków. Pod tym względem mamy do czynienia z produkcją przeciętną. Ratuje ją fakt zawieszenia kamery w quasi-izometrycznym rzucie, do którego zdążyliśmy przywyknąć i który fanów hack’n’slashy nie razi, a wręcz cieszy. Podobnie jest z udźwiękowieniem. Muzyka nie wpada w ucho, ale też nie przeszkadza. Nierówno wypadają również dubbingowane głosy postaci. Sam Van Helsing brzmi bardzo dobrze, ale jego towarzyszka Katarzyna już bardzo sztucznie.

helsing11.jpg

Gra nie jest również pozbawiona błędów, chociaż mowa tutaj raczej o pomniejszych glitchach. W kratkę jest natomiast z trybem sieciowym. Serwery potrafią działać z opóźnieniami, co może skutecznie zepsuć zabawę.

helsing12.jpg

Co trzy gry, to nie jedna

Koniec końców trudno mi stwierdzić, komu dedykowana jest ta produkcja. Nie zrozumcie mnie źle – jest to tytuł solidny, który fani hack’n’slashy mogą brać całkiem poważnie. Z drugiej strony nie będzie to nic nowego dla osób, które posiadają poprzednie odsłony.Typowa średnia półka, zmagająca się dodatkowo z dziwnym trybem wypuszczania kolejnych odsłon serii.

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro