Test słuchawek SoundMagic ST30 – modularne słuchawki 2w1

Test słuchawek SoundMagic ST30 – modularne słuchawki 2w1

autor: Maciej Sas, data publikacji: 07-06-2017

SoundMagic wprowadził do swojej oferty nowe słuchawki o nietuzinkowej konstrukcji. ST30 to słuchawki dokanałowe, które dzięki wymiennym modułom w zestawie mogą działać przewodowo oraz przez interfejs Bluetooth. Czy warto wydać na nie około 400 zł?

SoundMagic słynie z produkcji dobrego sprzętu audio. Oferta marki zawiera tańsze i droższe słuchawki dokanałowe oraz nagłowne, zazwyczaj wyróżniające się świetnym stosunkiem jakości do ceny. Producent nie boi się eksperymentować, często tworzy urządzenia ciekawie zaprojektowane pod względem konstrukcji i o rozbudowanej funkcjonalności. ST30 są tego dobrym przykładem – można ich używać z kablem lub bezprzewodowo, w zestawie jest także wiele typów nakładek oraz specjalnych zausznic. Słuchawki mają sprawdzić się zarówno podczas uprawiania sportu, jak i w codziennym użytku.

Wyposażenie

Niepozorne opakowanie skrywa wyjątkowo bogate wyposażenie. Do dyspozycji są:

  • usztywniany futerał;
  • moduł Bluetooth;
  • kabel analogowy 3,5 mm;
  • kabel USB do ładowania (26 cm długości);
  • zausznice;
  • haczyki do okularów;
  • klips do ubrania;
  • adapter do smartfona;
  • adapter do komputera;
  • komplet tipsów pojedynczych (S, M, L);
  • komplet tipsów sportowych (XS, S, M, L);
  • komplet pianek termoaktywnych (S, M, L);
  • para tipsów dwukołnierzowych;
  • instrukcja obsługi.

Futerał wygląda rewelacyjnie – jest duży, pojemny i sztywny. Wypełniony został dwoma foremkami z pianki, które stabilizują interfejs Bluetooth i moduł przewodowy. Tipsów raczej nie zabraknie, można liczyć również na praktyczne dodatki, czyli dwa rodzaje zausznic, klips do kabla oraz adaptery.

Wygląd

ST30 to konstrukcja typu OTE (Over The Ear). Kable wpuszczone są w górnej części urządzenia, a obudowy słuchawek mieszczą się w małżowinach usznych. ST30 są niewielkie i bardzo lekkie, wykonane zostały z metalu i tworzyw sztucznych. Do wyboru jest kilka wersji kolorystycznych – czerwona, zielona oraz błękitna.

Matowe obudowy słuchawek przedzielone są wstawką z połyskującego aluminium. Kształt urządzenia jest nietypowy – ST30 mają koliste komory i wypustkę, z której wychodzi wtyk przewodu. Tulejki są szerokie i krótkie, zostały zabezpieczone metalowymi siateczkami. Kabla nie da się wypiąć tuż przy słuchawkach – z każdej z nich wychodzą odcinki o długości 11 cm, na końcu których zamocowano gwintowane wtyczki do przykręcenia wybranego modułu.

Moduł Bluetooth 4.2 wygląda jak ten ze słuchawek SoundMagic E10BT, jedynie kabel o długości 70 cm zabezpieczony jest kolorowym oplotem. Kilka centymetrów od prawego wtyku widać trójprzyciskowego pilota z dwoma diodami, a na środku przewodu znajduje się niewielkie pudełko z metalowym klipsem.

Solidny kabel analogowy wygląda jak przewody wielu słuchawek dokanałowych SoundMagic. Posiada metalowe elementy, czyli wtyk 3,5 mm z kątową końcówką, rozdzielacz z wpinanym suwakiem przewodu, a także pilot, który ma kształt rurki, trzy przyciski i znajduje się na prawym odcinku kabla.

Konstrukcja sprawia bardzo dobre wrażenie. Kabel jest mocny, obudowy słuchawek grubo ogumowane i wzorowo spasowane. Elementy metalowe są precyzyjnie obrobione, całość wygląda nowocześnie, ale dosyć młodzieżowo. Szkoda, że nie ma bardziej stonowanej wersji kolorystycznej.

Komfort i obsługa

ST30 wydają się skomplikowane pod względem użytkowym oraz ergonomicznym, ale po kilku chwilach użytkowania nauczymy się je obsługiwać.

Kabel SoundMagic ST30 należy poprowadzić za uszami. Można użyć silikonowych zausznic, ale nie jest to konieczne. Gdy nosimy okulary, warto skorzystać ze specjalnych haczyków, które wsuwa się na zauszniki okularów, a kabel zaczepia o specjalne uchwyty. Słuchawki nie wystają z uszu, nie drażnią skóry, ale izolacja od otoczenia jest średnia, hałas jest przytłumiony, ale dotrze do uszu nawet podczas słuchania muzyki.

st 30 haczyki do okularow

Gwinty przy słuchawkach wygodnie się odkręca, a moduły łatwo zmienić. Operacja jest prosta – wybieramy, czy chcemy korzystać z modułu Bluetooth, czy z kabla analogowego, i przykręcamy wtyki zgodnie z oznaczeniami na wtyczkach. Oznaczenia są słabo widoczne, ale z lewej strony wtyczki są wypukłe, więc kanały łatwo odróżnić.

Moduł Bluetooth nie ma pałąka. Korzystamy z pudełka z klipsem, które należy wpiąć w tył kołnierzyka. Szkoda, że klips nie ma sprężyny; jest wsuwany i może wymagać odginania, jego zakładanie mogłoby być wygodniejsze. Obsługa słuchawek nie przysparza trudności. Środkowy przycisk jest wielofunkcyjny, za jego pomocą włącza się urządzenie, paruje ze źródłem dźwięku i kontroluje rozmowy. Plus i minus odpowiadają za regulację głośności, a ich przytrzymanie zmienia utwory. Można słuchać muzyki do 12 godzin lub rozmawiać do 10 godzin, co jest dobrym wynikiem, szczególnie jak na dokanałówki Bluetooth.

Moduł przewodowy również pozwala na kontrolę rozmów i muzyki – pilot łatwo znaleźć, przyciski są ogumowane i wyczuwalne pod palcami, a obsługa jest bardzo podobna. W zestawie jest drugi adapter, który również się przyda, zwłaszcza jeśli pilot nie będzie współpracował poprawnie ze smartfonem.

Specyfikacja SoundMagic ST30

  • przetworniki dynamiczne 9 mm
  • pasmo przenoszenia 15 Hz–22 kHz (moduł przewodowy), 20 Hz–20 kHz (moduł Bluetooth)
  • impedancja 12 Ω
  • czułość 100 dB@1 kHz/mW
  • interfejs Bluetooth 4.2, zasięg 10 m
  • czas pracy 10–12 godzin, rozmów 8–10 godzin, czuwania 200 godzin
  • akumulator litowo-jonowy
  • waga 21 g

Brzmienie

Przez Bluetooth słuchawki brzmią świetnie, przez moduł z kablem niestety dużo gorzej. ST30 przy połączeniu bezprzewodowym oferują klarowne, przestrzenne brzmienie z dobrym basem, lecz przez kabel dźwięk staje się ciemny, zbity i mało przestrzenny. Słychać, że stworzono je z myślą o transmisji bezprzewodowej i że wbudowane efekty DSP wpływają korzystnie na jakość dźwięku. Kabel trzeba więc traktować jako rozwiązanie awaryjne.

Bas spisuje się na piątkę. Jest odpowiednio głęboki i dociążony, potrafi być zarówno masywny, gęsty, zawibrować nisko w nowszej elektronice, jak i zgrać się z gitarą basową, fortepianem lub kontrabasem. Brzmi odpowiednio dynamicznie, angażuje, potrafi szybko zapulsować lub spokojnie rozbrzmiewać. W muzyce nie ma dudnienia, mulenia, niskie tony są odpowiednio kontrolowane. To raczej rozrywkowa sygnatura, od niskich tonów nie można oczekiwać wielu detali, ale słuchawki potrafią przekazać pewne niuanse dźwięku. Czasami są niestety pewne problemy z czystością – w specyficznych sytuacjach słychać w basie pewne zakłócenia, ale nie są tak mocne, jak w modelu E10BT.

Średnica nie jest wycofana, brzmi dosyć naturalnie i łagodnie. Nie będzie męczyła ostrością, pozwoli odprężyć się także w spokojniejszych, a nie tylko w rozrywkowych gatunkach muzycznych. Pasmo przekazuje sporo detali, przyjemnie słucha się wokalistów obu płci oraz żywych instrumentów. Słuchawki będą współpracowały także z bardziej energicznymi brzmieniami – zabrzmią odpowiednio w rocku, elektronice, popie itp. Ogólna czytelność pasma zasługuje na pochwałę – dźwięk jest odpowiednio jasny. Gorzej czystość wypada przy połączeniu kablowym, wtedy muzyka się zlewa, staje się zbita i przyciemniona. Połączenie Bluetooth to wyraźnie swobodniejsze brzmienie.

Wysokie tony nie zostały wycięte, ale są podawane w sposób łatwy w odbiorze. Muzyka nie będzie ostra, zimna, dźwięk nie będzie kłuł w uszy, gitary nie zabrzmią jak wiertarki, a gorzej zrealizowane wokale nie zmęczą sykliwością. Sopran nadaje dźwiękowi odpowiedniej czytelności, nie ma dużego dystansu do muzyki, brzmienie jest bezpośrednie. Szkoda, że przez kabel staje się ono za ciemne.

Scena dźwiękowa robi wrażenie rozmiarami przy użyciu modułu Bluetooth, lecz jest mała w połączeniu kablowym. W pierwszym przypadku można liczyć na szeroką stereofonię – dźwięk pojawia się daleko z prawej lub lewej strony. Nieźle jest z głębią, muzyka jest swobodna, nie wybrzmiewa tylko ze środka głowy, pojawia się wokół słuchacza, więc instrumenty wydają się być zawieszone gdzieś w powietrzu. Separacja jest dobra, a dźwięki nie zlewają się.

Podsumowanie

Ostatnio SoundMagic zawiódł mnie modelem E10BT, który ustępował wersji kablowej. Do ST30 podchodziłem sceptycznie, jak się okazało – niesłusznie. Słuchawki robią wrażenie ilością wyposażenia, świetną ergonomią i nietuzinkowymi rozwiązaniami. Są dobre zarówno do odsłuchów podczas uprawiania sportu, jak i do codziennego użytku. Szkoda, że design nie jest bardziej poważny; przydałaby się w pełni czarna wersja kolorystyczna.

Pod względem jakości dźwięku priorytet ma moduł Bluetooth, kabel przyda się jedynie w sytuacjach awaryjnych – brzmienie jest z nim zbyt ciemne i mało przestrzenne. Jeśli ważna jest ergonomia i Bluetooth, to SoundMagic ST30 warte są zakupu. Gdy jednak często będziemy korzystać z kabla, np. z komputerem lub odtwarzaczem muzyki, to ST30 mogą się nie sprawdzić. Wtedy lepiej wybrać np. rozrywkowe RHA MA750 (test) lub bardziej łagodne i naturalne HiFiMan RE-400. Ciekawe są także muzykalne Brainwavz S5 lub analityczne FiiO EX1 (test). Jeśli nie obejdzie się bez Bluetooth, to warto rozważyć JBL Everest 100 lub tańsze JBL E25BT.

Zalety: bogate wyposażenie; modularna konstrukcja o bardzo dobrym wykonaniu; świetna ergonomia (także do małych uszu); dobre tłumienie; wygodna obsługa; przejrzyste i przestrzenne brzmienie z dobrym basem, uniwersalne i angażujące.

Wady: gorsza jakość dźwięku przez moduł przewodowy; sporadyczne problemy z czystością niskich tonów, brak czarnej wersji kolorystycznej.