Test słuchawek FiiO FA1 – oryginalne, komfortowe i zrównoważone
Zdaniem eksperta

Test słuchawek FiiO FA1 – oryginalne, komfortowe i zrównoważone

FiiO FA1 to podstawowe słuchawki dokanałowe z nowej serii azjatyckiego producenta. Posiadają pojedyncze przetworniki armaturowe, wypinany kabel oraz obudowy z wydruku 3D, które mają zapewnić perfekcyjną ergonomię.

udostępnij

Maciej SasMaciej Sas / 06-11-2019

FiiO to producent znany z wysokiej jakości odtwarzaczy i przetworników audio, który od pewnego czasu oferuje także zaawansowane słuchawki dokanałowe. Miałem okazję sprawdzić wszystkie modele producenta, od podstawowych FiiO F1 do topowych FiiO FH7. Większość z nich cechowała się wzorową relacją jakości do ceny. Tytułowe FA1 nie są wyjątkowo tanie, ale stanowią atrakcyjną ofertę, ponieważ producent wykorzystał przetwornik cenionej marki Knowles, a także obudowy z druku 3D, takie same jak w drogim modelu FA7. Jak brzmią FA1 i czy warto je kupić?

Specyfikacja FiiO FA1

  • przetwornik: z kotwiczką zrównoważoną (armaturowy), pojedynczy
  • pasmo przenoszenia: 20 Hz–20 kHz
  • impedancja: 15 Ω
  • czułość: 111 dB
  • maksymalna moc wejściowa: 100 mW
  • kabel: 120 cm, wtyczki MMCX i 3,5 mm
  • masa: 24 g (słuchawki z kablem)

Wyposażenie

Wyposażenie nie jest jeszcze tak bogate, jak w droższych dokanałówkach FiiO, ale w zestawie jest i tak sporo akcesoriów. Do dyspozycji są:

  • zestaw nakładek silikonowych typu „bass”;
  • zestaw nakładek silikonowych typu „balanced”;
  • pędzelek do czyszczenia;
  • plastikowe pudełko;
  • kabel 3,5 mm;
  • instrukcja obsługi.

Oba komplety nakładek składają się z tipsów w rozmiarach S, M oraz L. Końcówki basowe są szare i mają czerwone trzpienie, zaś te zrównoważone są w kolorze białym. Wszystkie wykonano z grubego, gładkiego i przyjemnego w dotyku silikonu. Do ich przechowywania przewidziano woreczek strunowy wielokrotnego użytku. Wrażenie robi także przezroczyste pudełko z ogumowanym wnętrzem, zamykane solidną klamrą. Oprócz słuchawek można w nim zmieścić także dodatkowe nakładki, a nawet mały odtwarzacz muzyki.

  1. wyposażenie
  2. pudełko i nakładki
  3. kabel
  4. pudełko
  1. wyposażenie
  2. pudełko i nakładki
  3. kabel
  4. pudełko

Niestety względem starszych słuchawek FiiO, np. F9 lub F9 Pro, zabrakło kabla z wtyczką zbalansowaną 2,5 mm, który pozwala wykorzystać potencjał zaawanasowanych odtwarzaczy muzyki. Kabel jest wymienny, można go dokupić, a wybór przewodów z wtyczkami MMCX jest bogaty. To jednak dodatkowy koszt, więc szkoda, że producent oszczędził na wyposażeniu.

Wygląd

Słuchawki prezentują się wspaniale, wyglądają prawie identycznie jak kilkukrotnie droższe FiiO FA7. Są jedynie trochę mniejsze i inaczej ozdobione. Producent zaprojektował obudowy na podstawie dziesiątek tysięcy skanów małżowin usznych, więc przypominają słuchawki spersonalizowane, tworzone na zamówienie. FiiO FA1 zostały wydrukowane metodą DLP, czyli utwardzania polimerów światłoczułych, nazywanej potocznie wydrukiem z żywicy. Obudowy wyglądają niczym wykonane ze szkła, są twarde i niezwykle przyjemne w dotyku. Rozdzielczość wydruku jest imponująca, dopiero na makrofotografiach widać minimalne skazy lub niewielkie bąble powietrza.

  1. konstrukcja
  2. słuchawki bez kabla
  3. ozdobna pokrywka
  4. obudowy
  5. gniazdo MMCX
  1. konstrukcja
  2. słuchawki bez kabla
  3. ozdobna pokrywka
  4. obudowy
  5. gniazdo MMCX

Producent ozdobił słuchawki efektownymi pokrywkami z pofalowanym wzorem, który ładnie mieni się w świetle. Same obudowy słuchawek są przezroczyste, można przez nie dojrzeć pojedynczy przetwornik armaturowy, zlokalizowany tuż przy falowodach. Gniazda typu MMCX umieszczono w górnej części, tulejki są długie i szerokie, a na krawędziach widać także niewielkie otwory odpowietrzające. Wewnątrz falowodów ulokowano filtry, które odpowiadają za strojenie – zostały one osadzone głęboko w obudowach.

  1. zausznica
  2. rozdzielacz, opaska, suwak
  3. słuchawki z kablem
  4. wtyczka 3,5 mm
  1. zausznica
  2. rozdzielacz, opaska, suwak
  3. słuchawki z kablem
  4. wtyczka 3,5 mm

Okablowanie jest typowe dla słuchawek zakładanych metodą OTE (Over the Ear), czyli z kablem poprowdzonym za i ponad małżowinami usznymi. Wtyczki MMCX, które wpina się w słuchawki, odróżniono kolorami – czerwienią dla prawego kanału, błękitem dla lewego. Obok nich są zintegrowane zausznice, a przy rozdzielaczu kabla nie zabrakło suwaka. Przewód jest spleciony i zwieńczony kątową wtyczką 3,5 mm. Może kabel wygląda zwyczajnie, ale zastosowano posrebrzony przewodnik z miedzi beztlenowej, czyli OFC (Oxygen-free Copper).

Komfort i obsługa

W moim przypadku ergonomia jest perfekcyjna, FA1 sprawiają wręcz wrażenie, jakby zostały zaprojektowane specjalnie dla mnie. Słuchawki nie odstają od uszu, wzorowo wypełniają małżowiny uszne, nie uciskają i nie irytują skóry. Zaznaczam jednak, że nie u każdego ergonomia będzie równie dobra. Tulejki są dość szerokie i długie, więc jeśli posiadamy wąskie i płytkie kanały słuchowe, efekt może być gorszy – wtedy słuchawki mogą odstawać lub uciskać.

FiiO FA1 oferują bardzo dobrą izolację od odgłosów otoczenia, intensywnie wyciszają zewnętrzne hałasy. W efekcie można liczyć na spokojne słuchanie nawet w hałaśliwych warunkach miejskich. Zewnętrzny zgiełk nie jest jeszcze w pełni wycięty, słuchawki nie działają jak zatyczki do uszu, ale w trakcie słuchania muzyki nic już nie powinno dawać się we znaki.

  1. przezroczyste obudowy
  2. widoczny przetwornik
  1. przezroczyste obudowy
  2. widoczny przetwornik

Mam pewne zastrzeżenia do kabla. Nie chodzi o ergonomię, ponieważ przewód układa się wzorowo – kabel należy do tych lejących się – jest odpowiednio ciężki i elastyczny. Dzięki zakładaniu metodą OTE nie słychać też stukania i szurania przewodu, czyli tzw. efektu mikrofonowego. Niestety zausznicom nie można nadać pożądanego kształtu, a moim zdaniem są odgięte trochę za mocno, więc mogą drażnić skórę, drapiąc policzki poniżej uszu. Warto też pamiętać, że zabrakło pilota – FiiO FA1 nie pozwolą na obsługę rozmów telefonicznych w przypadku używania ich ze smartfonem.

Pudełko z zestawu robi wrażenie jakością, wzorowo zabezpiecza słuchawki na czas transportu lub przechowywania. Niestety jest też trochę za duże, zajmuje sporo miejsca. Nadal zmieści się do torby lub plecaka, ale może być zbyt obszerne i za ciężkie do kieszeni bluzy lub kurtki. Wydaje się, że mały pokrowiec neoprenowy byłby bardziej praktyczny.

Brzmienie

Jakość dźwięku FiiO FA1 stoi na wysokim poziomie, a brzmienie robi wrażenie równowagą, szczegółowością i precyzją. Słuchawki zostały zestrojone dość analitycznie, ale zarazem naturalnie. Nie można oczekiwać po nich ekstremalnych ilości niskich tonów oraz nowoczesnego i efektownego przekazu. Słuchawki brzmią płasko i generują bliską średnicę, dzięki czemu FA1 świetnie radzą sobie z muzyką bazującą na żywych instrumentach i wokalach. Jednocześnie dźwięk FA jest przystępny, łagodny i przyjemny w odbiorze oraz nie nie męczy wysokimi tonami.

Jeśli bas ma grać pierwsze skrzypce, FA1 nie będą dobrym wyborem. Gdy jednak wolimy wierny przekaz niskich tonów, które nie zalewają pozostałych instrumentów, to FA1 mogą okazać się strzałem w dziesiątkę. Niskich tonów nie brakuje, ale nie zostały podbite. Brzmią szczegółowo, precyzyjnie, ale jednocześnie gładko – są przyjemne dla uszu. Nadal można sięgnąć po mocniejsze brzmienia gitarowe lub nowoczesną elektronikę, gatunki rozrywkowe ciągle angażują. Gdy cenimy sobie trochę masywniejsze brzmienie, lepiej wybrać szaro-czerwone nakładki z zestawu. Te białe oferują jaśniejszy, bardziej klarowny dźwięk.

Średnica nie została wycofana, co jest ostatnio rzadkością, ponieważ pasmo odpowiedzialne za naturalny i czytelny przekaz wokali, gitar, instrumentów perkusyjnych lub dęciaków jest często ignorowane przez producentów na rzecz podbitego basu i wysokich tonów. W przypadku FA1 średnica jest bezpośrednia, brzmi naturalnie i szczegółowo. Dzięki temu świetnie słucha się „żywej muzyki”, śledzi poczynania gitarzystów, perkusistów, trębaczy lub wsłuchuje w wokale. Dźwięk nie ma jeszcze najwyższej rozdzielczości, muzyka jest lekko wygładzona i zmiękczona, ale w kontekście ceny poziom imponuje.

Wysokie tony również nie zostały zgaszone lub wycięte, co bywa częstym zabiegiem w słuchawkach konsumenckich. Jednocześnie FiiO FA1 nie wyostrzają przekazu – muzyka prezentowana jest bardzo klarownie i naturalnie, ale nie należy do chłodnych. Instrumenty smyczkowe wybrzmiewają swobodnie, gitarowe solówki są wyraziste i bliskie, a talerze perkusyjne rozbrzmiewają mocno i metalicznie – nic nie kłuje w uszy. Jeśli wolimy spokojniejsze wysokie tony, to wspominane nakładki szaro-czerwone wypadną lepiej. Gdy jednak muzyka powinna brzmieć jak najbardziej krystalicznie, to nakładki białe przyjdą z pomocą.

Scena dźwiękowa nie zawodzi – jest spora, ale przede wszystkim szeroka, ponieważ przekaz rozpościera się pomiędzy lewym a prawym kanałem. Nadal nie brakuje głębi, instrumenty wybrzmiewają także z okolic ramion, a tym samym są różnicowane także w pionie. Separacja dźwięków jest wzorowa, nic się ze sobą nie zlewa, słychać sporo swobody, ale muzyka pozostaje bardzo bezpośrednia.

Podsumowanie

Teoretycznie FiiO FA1 to nic specjalnego. Mają jedynie pojedynczy przetwornik armaturowy, gdy podobnie wycenione FiiO F9 to słuchawki hybrydowe z jednym przetwornikiem dynamicznym i dwoma armaturowymi. Okazuje się jednak, że w praktyce FA1 jest za co chwalić. Wzornictwo jest świetne, ergonomia perfekcyjna, a brzmienie na wysokim poziomie – studyjne i muzykalne zarazem. Można liczyć na zrównoważony, pełen szczegółów dźwięk. Nie sposób narzekać także na izolację, która wypada ponadprzeciętnie.

Słuchawki mogą nie pasować każdemu, są dość duże i mają długie tulejki, więc mogą wystawać z mniejszych małżowin usznych. W zestawie zabrakło też kabla zbalansowanego z wtyczką 2,5 mm, który był na wyposażeniu wspominanych FiiO F9. Standardowy kabel nie ma też pilota, więc słuchawki nie obsłużą rozmów telefonicznych za pomocą smartfona.

Moim zdaniem FA1 są warte swojej ceny, która wynosi 499 zł. To już wyższa półka, ale słuchawki odwdzięczają się jakością. Jeśli jednak wolimy trochę bardziej efektowny i muzykalny dźwięk, to aluminiowe F9 mogą okazać się ciekawsze. Gdy jednak obawiamy się, że brzmienie przetwornika armaturowego będzie za mało basowe i zbyt techniczne, to 100 zł droższe Aune E1 mogą być lepszym wyborem. Oferują one większy bas, bardziej angażujące brzmienie.

Zalety:

  • pudełko w zestawie;
  • solidne wykonanie;
  • intrygujące wzornictwo;
  • znakomita ergonomia;
  • bardzo dobra izolacja;
  • świetnie, zrównoważone brzmienie.

Wady:

  • brak kabla 2,5 mm;
  • brak pilota do smartfona;
  • przeciętne zausznice.
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro