Test Lenovo Yoga 900 – niezwykła hybryda z bransoletowym zawiasem

Yoga 900 to najnowsza hybryda ultrabooka z tabletem z elastycznej serii urządzeń. Następca Yoga 3 Pro ma 13,3” matrycę QHD+, procesor i7-6500U i dysk SSD M.2. Do tego urządzenie nie przekracza 1,3 kg wagi i 1,5 cm grubości. Jak sprawdza się w praktyce i czy jest warte około 5000 zł?

Maciej Sas Maciej Sas / 07-04-2016

Specyfikacja Lenovo Yoga 900

  • model: Yoga 900-13ISK
  • procesor: Intel Core i7-6500U 2,5–3,1 GHz (4 MB Cache, 2 rdzenie, 4 wątki)
  • grafika zintegrowana: Intel HD Graphics 520
  • matryca 13,3” QHD+ (3200 x 1800), 16:9, IPS, dotykowa
  • RAM: 8 GB DDR 1600 MHz
  • dysk SSD Samsung 850 EVO M.2 512 GB
  • system operacyjny: Windows 10 Home 64-bitowy
  • bateria: 8800 mAh, 4-komorowa
  • głośniki JBL z Dolby DS 1.0
  • kamera 1 MP 720p
  • Wi-Fi 802.11 ac, Dual Band, Bluetooth 4.0, WiDi
  • wymiary: 324 x 225 x 14,9 mm
  • waga: 1,3 kg (z baterią)

Yoga 900 kosztuje od 4500 do 5700 zł. Tańsze konfiguracje posiadają procesor i5-6200U i 4 GB pamięci RAM, a także dysk SSD 256 GB. Testowany model należy do wyższej półki cenowej, wyposażony został w układ i7 oraz duży dysk SSD.

Konstrukcja i wykonanie

Na pierwszy rzut oka Yoga 900 wygląda jak luksusowy ultrabook z aluminiową obudową, dopiero po zawiasie widać, że nie jest to typowy sprzęt. To właśnie ten element najbardziej przyciąga wzrok. Nie jest to typowo podwójny zawias, gdyż ma charakterystyczną, bransoletową konstrukcję. Złożony jest z 813 elementów i pozwala na obrót matrycy o 360º. Widać w nim srebrne i kolorowe ogniwa składające się z trybików. Całość daje wręcz biżuteryjny efekt. Zawias maskuje także wloty i wyloty układu chłodzenia. Yoga 900 nie ma pasywnego chłodzenia, wyposażona została w dwa aktywne wentylatory.

  1. fot_1.jpg
  2. fot_2.jpg
  3. fot_3.jpg
  1. fot_1.jpg
  2. fot_2.jpg
  3. fot_3.jpg

Górną pokrywę zdobi logo producenta, które widać tylko pod określonym kątem. Bardziej rzuca się w oczy metaliczne i wcięte w pokrywę logo serii. Aluminium jest delikatnie zaokrąglone przy krawędziach, ma ziarnistą, matową, ale przyjemną w dotyku powłokę. Spód jest bardziej zaokrąglony, cztery silikonowe nóżki rozmieszczono na jego rogach. Głośniki stereo znajdują się przy froncie, zostały schowane za metalowymi, dosyć dużymi maskownicami.

fot_5.jpg

Lewy bok zawiera trzy porty USB w wersji 2.0, 3.0 oraz 3.1 typu C, a także czytnik kart SD. Pierwsze gniazdo wygląda trochę inaczej, ma charakterystyczne wcięcie i jest w kolorze obudowy, służy jednocześnie jako gniazdo zasilające. Ładowarka z zestawu (dwukrotnie większa od smartfonowej) ma specjalny wtyk z wypustką, który pasuje tylko pod to gniazdo. Najnowsze USB typu C (3.1) to także wyjście sygnału video – laptop pozbawiony został złącz HDMI lub DisplayPort. Prawy bok skrywa kolejne USB 3.0, złącze combo audio 3,5 mm i trzy przyciski. Pierwszy blokuje obrót ekranu w trybie tabletu, drugi to włącznik z diodą, a pomiędzy nimi znajduje się szczelina resetu. Na końcu jest dioda zasilania (sygnalizująca ładowanie i rozładowaną baterię).

  1. fot_6.jpg
  2. fot_7.jpg
  1. fot_6.jpg
  2. fot_7.jpg

Otwarcie pokrywy odsłania matowoczarną obudowę o fakturze przypominającej skórę. Klawiatura znalazła się we wgłębieniu, płaskie i lekko zaokrąglone klawisze nie wystają ponad bryłę urządzenia. Gładzik jest również wpuszczony w obudowę, otoczono go ściętymi krawędziami. Matryca została wyraźnie uniesiona, od dołu jest ramka z logo Windows (3 cm), czyli dotykowy przycisk start w trybie tabletu. Nad ekranem widać sensory i niewielki obiektyw kamery internetowej. Krawędzie delikatnie wystają nad matrycę, warto zauważyć, że jest ona w całości przeszklona Gorilla Glass.

fot_8.jpg

Yoga 900 wygląda rewelacyjnie. Jakość materiałów jest wysoka, elementy spasowane zostały wzorowo. Klawiatura nie ugina się mocno, a wygięcie obudowy mieści się w normie. Robi wrażenie ilość złącz, misterny zawias oraz atrakcyjny i smukły kształt. To bez wątpienia piękne urządzenie, a przez kolorystykę i typ zawiasu jest w nim też coś urzekającego. Sprzęt dostępny jest w kolorze pomarańczowym, szampańskim oraz srebrnym. Szkoda, że zabrakło bardziej uniwersalnej barwy czarnej.

Użytkowanie

Rozkładana konstrukcja z dotykowym wyświetlaczem daje sporo możliwości, ale jednocześnie ma pewne wady i ograniczenia. Zaczynając od trybu ultrabooka – zawias pracuje wyśmienicie i oferuje precyzyjny oraz płynny ruch. Jest sztywny, drganie ekranu zostało zminimalizowane, a jego pozycję można ustawiać dowolnie. Niestety urządzenie dosyć trudno otworzyć. Ważne, że pokrywa przylega idealnie i mamy pewność, że nic nie wpadnie do środka. Krawędzie są jednak wąskie i ustawione tylko pod lekkim kątem, więc urządzenie najlepiej otwiera się paznokciami. Szkoda, że nie ma niewielkiego wcięcia w obudowie. Niestety podczas poruszania zawiasem widać lekkie falowanie obrazu w dolnej części ekranu.

fot_9.jpg

Lokalizacja przycisków została dobrze przemyślana, są one dostępne bez względu na tryb, a fizyczna blokada obrotu ekranu bardzo się przydaje. Szkoda jednak, że regulacja głośności została zintegrowana z klawiaturą, bowiem w trybie tabletu trzeba używać opcji systemowych. Ilość złącz jest imponująca, ale USB typu C to aktualnie też pewne utrudnienie, mini lub microHDMI byłoby wygodniejsze, szczególnie w przypadku podłączania zewnętrznych monitorów. Ilość USB dorównuje dużo większym konstrukcjom, świetnym pomysłem jest też połączenie gniazda ładowania i portu USB 2.0.

Bardzo dobre wrażenie robią głośniki. To konstrukcje stereo oferujące czysty dźwięk o dobrej jakości. Nie zabraknie głośności ani filmach, ani prostych grach – brzmienie satysfakcjonuje. Na słuchawkach jest również dobrze.

  1. fot_10.jpg
  2. fot_11.jpg
  1. fot_10.jpg
  2. fot_11.jpg

Trzeba mieć na uwadze, że ekran nie jest wypinany, tak jak ma to miejsce w serii Acer Switch lub Microsoft Surface. Waga 1,3 kg to dobry wynik na ultrabooka, ale tryb tabletowy w połączeniu z 13,3” matrycą nie spodoba się każdemu. To raczej tablet, który opieramy o kolana, niż taki, który trzymamy w rękach. Mimo że zaokrąglony zawias dobrze wypełnia dłoń, to Yoga 900 jest dość grubym i ciężkim urządzeniem, więc może męczyć podczas oglądania dłuższych filmów lub grania. Częściej korzystałem z ekranu odwróconego na drugą stronę z bazą jako podstawka. Gumowana powłoka wokół klawiatury zapobiega ślizganiu się, a klawisze są automatycznie blokowane. Urządzenie nie leży bezpośrednio na nich.

Przy pracy na zasilaniu bateryjnym i korzystaniu z Internetu wentylatory są zazwyczaj wyłączone. Chętniej włączają się po podłączeniu do sieci, słychać wtedy delikatny, chociaż dosyć wysoki szum (mała średnica wentylatorów). W przypadku mocniejszego obciążenia z około 30 cm generują one od 30 do 34,5 dBa – są więc ciche. Pełne obciążenie procesora i układu graficznego daje już 38,2 dBa, co może przeszkadzać w spokojnym otoczeniu. Przy normalnej pracy obudowa pozostaje chłodna, w trudniejszych i długich zadaniach osiąga około 40ºC przy matrycy, od spodu oraz 38ºC nad obszarem klawiatury, na szczęście sama klawiatura nie przekracza 30ºC.

Ekran

Wyświetlacz to IPS, ma bardzo wysoką rozdzielczość QHD+, czyli 3200 x 1800 pikseli. Co daje zagęszczenie na poziomie 276 ppi. Obraz jest idealnie ostry i gładki, czcionki równe i wyraźne – system skaluje wyświetlacz automatycznie na 250%. Ekran jest bardzo jasny, można też mocno przyciemnić podświetlenie – to idealne rozwiązanie dla nocnych marków. Kolory są świetne, naturalne i nasycone. Biel nie jest ani przesadnie ocieplona, ani zimna, a czerń ma przyzwoitą głębię. Kontrast prezentuje się bardzo dobrze, kąty widzenia także nie dają powodów do narzekania. To samo można powiedzieć o interfejsie dotykowym – jest czuły, precyzyjny, a szklana powłoka sprawia przyjemne wrażenie w dotyku.

fot_12.jpg

Niestety to błyszcząca matryca i połyskujące szkło. Refleksów jest bardzo dużo, praca na zewnątrz może nie być możliwa w słoneczny dzień, a i w pomieszczeniach trzeba uważać na okna, szczególnie gdy na ekranie dominują czarne kolory.

Klawiatura i gładzik

Klawisze mają duże nadruki w rogach, a dolna krawędź kapturków została zaokrąglona, by lepiej pasowała pod opuszki palców. Nie zmieścił się oczywiście blok numeryczny, a pozostałe klawisze zostały zespolone w jeden obszar. Jedynym elementem wyróżniającym są zmniejszone przyciski rzędu funkcyjnego oraz dodatkowe wypustki na kursorach. Klawiatura podświetla się na biało – do wyboru mamy dwa tryby jasności. To typowy układ QWERTY US. Jedynie blok nawigacji ulokowano pionowo z prawej strony klawiatury. Niestety Backspace nie jest na samym krańcu, więc czasami wciska się przycisk Home. Na klawiaturze pisze się dobrze, skok jest wyczuwalny, szybki, klawisze są miękkie i ciche.

fot_13.jpg

Gładzik znalazł się na środku, bez problemu daje się wyczuć jego granice. Płytkę zintegrowano z przyciskami, niestety można je wcisnąć w każdym punkcie, ale sam klik jest dobry i odpowiednio głośny. Płytka jest przyjemna w dotyku i pozwala na precyzyjną kontrolę nad kursorem, da się wygodnie korzystać z komputera bez dodatkowej myszki.

fot_16.jpg

System operacyjny

Ultrabook obsługiwany jest przez Windowsa 10 w wersji Home 64 bit. Nie przesadzono z dodatkowym oprogramowaniem. Oprócz testowej wersji antywirusa McAfee dostępne są jeszcze narzędzia Lenovo w trybie modern. Składa się na nie program do konfiguracji z widżetem baterii na pasku zadań oraz aplikacje Lenovo DOit, czyli REACHit (osobista chmura) oraz SHAREit (narzędzie do udostępniania plików).

Bateria

Producent obiecuje do 9 godzin ciągłej pracy. W praktyce jest to około 7 godzin, bez oszczędzania baterii, ze średnim poziomem podświetlenia ekranu i w trakcie korzystania z Wi-Fi. Czas czuwania jest natomiast bardzo dobry, a przy sporadycznym użytkowaniu i prostych zadaniach biurowych Yoga 900 pozwoli na około 13 godzin pracy. W przypadku pełnego obciążenia i maksymalnej jasności ekranu ogniwo wytrzyma około 2 godziny. Do pełnego naładowania baterii potrzeba około 5 godzin.

Wydajność

Intel i7-6500U to popularna, wydajna jednostka z najnowszej rodziny Skylake, którą często możemy spotkać w ultrabookach. Procesor wyposażony został w dwa rdzenie, ale ma technologię Hyper-Threading, więc blisko mu do czterech fizycznych rdzeni. Układ osiąga bez problemu 3 GHz w trybie turbo na zasilaniu bateryjnym i 3,1 GHz po podłączeniu do ładowarki. System działa błyskawicznie, startuje momentalnie, uruchamianie programów jest szybkie. Trudniejsze zadania wymagają więcej czasu, to jednak mobilne urządzenie, a nie stacja robocza. W teście Cinebench R15 Yoga 900 osiąga 295 punktów, więc nie ma co liczyć na wyjątkowo szybkie renderowanie wideo. Pełne obciążenie procesora powoduje spadek do częstotliwości bazowej 2,5 GHz. W przypadku zasilania bateryjnego procesor nie przekracza wtedy 73ºC. Po podłączeniu do sieci chwilowe spadki sięgają już 2,3 GHz, a układ osiąga 78ºC – występuje zatem thermal throttling, ale w porównaniu do pasywnych ultrabooków jest on nieznaczny. Co innego, gdy jednocześnie zostanie obciążony dysk i zintegrowana karta graficzna, wówczas taktowanie procesora spada do 1,5 GHz, ale temperatura urządzenia nie przekracza 68ºC.

Szybka i komfortowa praca to nie tylko zasługa procesora, lecz także szybkiego SSD. Yoga 900 ma na pokładzie Samsunga 850 EVO w standardzie M.2. Wersja 512 GB według AS SSD osiąga aż 494 MB/s odczytu sekwencyjnego i 451 MB/s zapisu. Dla próbek 4K wyniki to kolejno 32 MB/s oraz 82 MB/s. Drugi rezultat nie robi wrażenia, to norma dla ultrabooków. Jednak w praktyce jest i tak wzorowo, można śmiało pracować na dużych plikach. Dysk przy pełnym obciążeniu nie przekroczył 52ºC, w normalnej pracy nagrzewa się do około 30ºC.

Trzeba mieć na uwadze, że ekran QHD+ oferuje dużą ilość pikseli, układ graficzny jest również niskonapięciowy i współdzieli pamięć graficzną z RAM komputera. To nie jest urządzenie do gier. Praktycznie zawsze konieczne będzie obniżenie rozdzielczości. Można pograć płynnie w platformówki, takie jak Rayman Legends, Braid lub Ori and The Blind Forest w rozdzielczości 1600 x 900 pikseli. Grafika wygląda nadal bardzo dobrze, a rozgrywka sprawia satysfakcję. Tabletowe gry ze sklepu Windows również pozwolą na przyjemną zabawę, ale nowe, wymagające produkcje 3D to za duże wyzwanie dla Yogi 900. Za to można śmiało pograć w Counter-Strike: Global Offensive – na średnich ustawieniach i w rozdzielczości 1366 x 768 pikseli gra jest płynna.

Podsumowanie

Lenovo Yoga 900 to sprzęt wyjątkowy. Wygląda świetnie, cieszy oczy, ale jest też praktyczny. Kusi wysoką wydajnością, oferuje komfortową i płynną pracę oraz przyjemne surfowanie w Internecie. Ekran QHD+ z interfejsem dotykowym, o bardzo dobrych parametrach gwarantuje dobry obraz we wszelkiego rodzaju multimediach. Yoga 900 może służyć jako sprzęt do pracy biurowej i mniej wymagających graficznie zadań. To też nie ultrabook do gier. Cieszy dobry układ chłodzenia, chociaż wentylatory są jednak słyszalne.

Trzeba mieć na uwadze, że tryb tabletowy to dodatek. Spora przekątna ekranu i waga trochę zaburzają ergonomię. Jeśli funkcja tabletu jest ważna, to hybrydy w stylu Microsoft Surface Pro 4 mogą być lepszym wyborem. Według mnie, patrząc przekrojowo, Yoga 900 to jednak wygodniejsza i bardziej wydajna konstrukcja od Surface, mimo iż posiada pewne wady ergonomiczne.

Zalety: wysoka jakość wykonania; piękny design; zaawansowany i praktyczny zawias; świetny, przeszklony wyświetlacz i czuły interfejs dotykowy; praktyczna klawiatura i niezły touchpad; niskie temperatury, dobry czas pracy na baterii; kilka funkcji w jednym urządzeniu.

Wady: spora waga i duża przekątna jak na tryb tabletowy; błyszcząca matryca; wentylator bywa głośny.

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro