Test JBL Elite Everest 150NC – eleganckie dokanałówki z ANC
Zdaniem eksperta

Test JBL Elite Everest 150NC – eleganckie dokanałówki z ANC

JBL Elite Everest 150NC to nowe słuchawki dokanałowe z interfejsem Bluetooth wyposażone w pałąk na szyję. Posiadają ANC, obsługują asystentów głosowych, a do tego mają zaoferować wysokiej jakości brzmienie nawet przez 16 godzin.

udostępnij

Maciej SasMaciej Sas / 31-07-2019

Technologia aktywnej redukcji hałasu (ANC) znana jest głownie ze słuchawek nagłownych, konstrukcji nausznych lub wokółusznych. To zrozumiałe, gdyż potrzeba sporo miejsca na elektronikę, dlatego trudno zaimplementować ANC w niewielkich słuchawkach dokanałowych. Z tego powodu JBL zdecydował się wyposażyć model Elite Everest 150NC w pałąk na szyję, który nie tylko mieści dodatkowe mikrofony i moduł ANC, ale także spory akumulator i szereg przycisków. Sprawdźcie, czy Elite Everest 150NC są warte swojej ceny, czy dobrze tłumią i jak wypadają na tle konkurencji.

Specyfikacja JBL Elite Everest 150NC

  • konstrukcja: dokanałowa, bezprzewodowa
  • interfejs: Bluetooth 4.1
  • zasięg: do 10 m
  • przetworniki: dynamiczne 12 mm
  • impedancja: 16 Ω
  • pasmo przenoszenia: 10 Hz–22 kHz
  • skuteczność: 94 dB
  • funkcje: ANC, obsługa rozmów, obsługa asystentów głosowych, opcja nasłuchu otoczenia, ergonomiczne nakładki, magnetyczne kopułki
  • czas pracy: do 16 godzin bez ANC, do 14 godzin z ANC
  • czas ładowania: 2 godziny
  • masa: 53 g

Wyposażenie

W zestawie jest płaski futerał zamykany na zamek. Akcesorium jest usztywnione, wyposażone w dodatkową opaskę zapinaną na guzik oraz pojemną kieszeń wewnątrz. Oprócz futerału otrzymujemy również nakładki ergonomiczne i silikonowe końcówki w rozmiarach S, M i L, a także metrowy kabel USB.

  1. wyposażenie
  2. nakładki
  3. futerał
  1. wyposażenie
  2. nakładki
  3. futerał

Wygląd

Słuchawki zaskakują wzornictwem, które dla odmiany nie jest młodzieżowe lub futurystyczne, lecz raczej eleganckie. Dominują stonowane barwy, a połyskujące wstawki są ograniczone do minimum. Muszę przyznać, że rezultat mi się podoba, lubię dyskretny sprzęt audio. Jednak melomani preferujący bardziej efektowny i krzykliwy styl mogą nie być zadowoleni.

  1. konstrukcja
  2. słuchawki
  3. nakładka ergonomiczna
  4. falowód
  5. logo
  1. konstrukcja
  2. słuchawki
  3. nakładka ergonomiczna
  4. falowód
  5. logo

Elite Everest 150NC mają typową konstrukcję. Kable są wprowadzone od dołu, a miejsce ich mocowania jest wydłużone, spłaszczone i zabezpieczone silikonem. Obie słuchawki ozdobione są przez logo marki, które połyskuje jak lusterko. Na kątowe falowody nakłada się najpierw ergonomiczne tipsy z haczykami, a następnie zwykłe końcówki – oba rodzaje nakładek trzymają się wzorowo.

Elastyczny pałąk jest grubo ogumowany i przyjemny w dotyku. Oba końce pałąka są rozszerzone, znajduje się tam cały interfejs, czyli: akumulator, gniazdo microUSB, mikrofony, dioda oraz łącznie sześć przycisków sterowania. Z prawej strony jest włącznik, przycisk parowania oraz klawisz specjalny, który można zaprogramować, a z lewej umieszczono przycisk wielofunkcyjny oraz dwa klawisze regulacji głośności. Pałąk został połączony ze słuchawkami za pomocą odcinków o długości po 25 cm, które mają okrągły przekrój i grubą izolację.

  1. pałąk
  2. przyciski obsługowe
  3. przyciski sterowania muzyką
  4. zaślepka
  5. microUSB
  1. pałąk
  2. przyciski obsługowe
  3. przyciski sterowania muzyką
  4. zaślepka
  5. microUSB

Raczej nikt nie zawiedzie się jakością wykonania. Ogumowany pałąk, plastikowe obudowy i silikonowe nakładki są wykonane z materiałów wysokiej jakości, precyzyjnie obrobione i odpowiednio spasowane. Widać i czuć, że Elite Everest 150NC to produkt z wyższej półki cenowej.

Komfort i obsługa

W projektowaniu słuchawek tego typu łatwo popełnić błąd. Pałąk na szyję może być zbyt ciężki, za ciasny, zbyt luźny lub nieprzyjemny w dotyku. Zazwyczaj nie jest to też optymalne rozwiązanie dla osób aktywnych. Muszę przyznać, że JBL podołał wyzwaniu – w praktyce pałąk nie powoduje większych problemów.

Słuchawki nie są wyjątkowo ciężkie (53 g), a pałąk jest odpowiednio wyważony i stabilnie utrzymuje pozycję. Ogumowana powierzchnia jest przyjemna w dotyku, pałąk nie drapie i nie irytuje skóry. Świetnie, że konstrukcja nie podskakuje nawet w trakcie dynamicznych ruchów, słuchawki pozwolą podbiec, by zdążyć na tramwaj lub autobus. Everest Elite 150NC raczej nie sprawdzą się u sportowców, słuchawki nie są odporne na wodę i pot. Dzięki temu, że wszystkie przyciski zostały umieszczone na krańcach pałąka, jest do nich wygodny dostęp. Wystarczy zapamiętać, że przyciski z prawej strony są typowo obsługowe (włączanie, parowanie, uruchamianie systemu ANC lub nasłuchu otoczenia), a te z lewej strony sterują muzyką, dźwiękiem oraz rozmowami o niezłej jakości.

  1. filtr
  2. magnetyczne złączanie
  3. wnętrze futerału
  4. słuchawki w futerale
  5. rozpinana opaska
  1. filtr
  2. magnetyczne złączanie
  3. wnętrze futerału
  4. słuchawki w futerale
  5. rozpinana opaska

Dzięki nakładkom z haczykami słuchawki nie wypadają z uszu, a tym samym nie drażnią wnętrza małżowin usznych i ich nie uciskają. Świetnie, że producent wyposażył Elite Everest 150NC w magnesy, dzięki czemu można je zawiesić na szyi i spiąć ze sobą niczym naszyjnik. Jeśli chcemy z kimś porozmawiać lub musimy usłyszeć komunikat na lotnisku lub peronie, nie trzeba wyjmować słuchawek z uszu. Dodatkowy przycisk można przeprogramować tak, by uruchamiał nasłuch otoczenia, czyli włączał mikrofony.

Samo ANC działa dobrze. Trzeba pamiętać, że słuchawki nie izolują mocno pasywnie, nie działają niczym zatyczki do uszu, częściowo przepuszczają zewnętrzne hałasy. ANC jednak radzi sobie z wyciszaniem niższych i średnich częstotliwości, dzięki temu hałas silników, miejski zgiełk czy szum wentylatorów są wyraźnie wyciszone. Zwracam uwagę na to, że słuchawki wyciszają hałas, ale nie niwelują go kompletnie.

Producent obiecuje do 16 godzin słuchania muzyki bez aktywnego ANC i dwie godziny krótszy czas działania po włączeniu funkcji tłumienia hałasu. W praktyce efekty są trochę gorsze, ale nadal można osiągnąć 10–12 godzin działania, co jest bardzo dobrym wynikiem jak na dokanałówki z Bluetooth.

Oprogramowanie

Do dyspozycji jest prosta aplikacja na smartfona, która zwiększa funkcjonalność słuchawek, czyli My JBL Headphones. Warto z niej skorzystać.

  1. ekran główny
  2. korektor graficzny
  3. ręczne EQ
  4. ustawienia
  5. programowanie przycisku specjalnego
  1. ekran główny
  2. korektor graficzny
  3. ręczne EQ
  4. ustawienia
  5. programowanie przycisku specjalnego

Główny ekran wyświetla podłączone słuchawki, poniżej których jest procentowy wskaźnik baterii oraz dwa przyciski – trybu ANC oraz nasłuchu (Ambient Mode). Gestem na dole ekranu można rozwinąć korektor graficzny, który oferuje kilka trybów lub możliwość ręcznego dostrojenia słuchawek od 32 Hz do 16 kHz.

W rogach aplikacji są także dodatkowe skróty. Polecam zajrzeć do ustawień (trybik), co pozwoli dezaktywować automatyczne wyłączanie słuchawek, wyłączyć komunikaty głosowe oraz zaprogramować przycisk specjalny na słuchawkach – może on aktywować ANC lub tryb Ambient. Świetnie, że nie zabrakło także możliwości wyłączenia oszczędzania energii, dzięki czemu słuchawki nie wyłączą się samoistnie, jeśli nie będziemy odtwarzać muzyki. Docenią to osoby, które wykorzystają słuchawki dla samego ANC, np. do nauki lub pracy.

Brzmienie

JBL Elite Everest 150NC brzmią bardzo dobrze. Nie jest to typowe rozrywkowe granie z mocno podbitym basem. Słuchawki są bardziej zrównoważone i tym samym uniwersalne, powinny poradzić sobie zarówno z nowoczesną elektroniką, jak i lekkim jazzem. Nie jest to jednak brzmienie analityczne, lecz raczej muzykalne. Elite Everest 150NC nie brzmią agresywnie, dzięki czemu nie męczą nawet podczas wielogodzinnych odsłuchów.

Bas nie został zaakcentowany, nie dominuje, nie dudni i nie zalewa muzyki. Jednocześnie słuchawki potrafią zabrzmieć bardziej masywnie i efektownie, jeśli wymaga tego muzyka. Nie osiągają może wyjątkowo głębokiego basu, ale z satysfakcją słuchałem rocka lub elektroniki. Według mnie słuchawki radzą sobie trochę lepiej w spokojniejszych brzmieniach, mogą nie zadowolić fanów podbitych niskich tonów.

Pasmo średnie nie zostało wycięte, pozostaje odpowiednio bliskie i czytelne. Średnica jest neutralna, nie wydaje się ani ciepła, ani chłodna. Słychać w brzmieniu nowoczesność, lekką cyfrowość, ale słuchawki nadal przekazują żywe instrumenty lub głosy wokalistów w sposób przekonujący, bezpośredni i czytelny. Dźwięk nie jest analityczny, nie można liczyć na najdrobniejsze detale, priorytet miały relaks i przyjemność z muzyki.

Wysokie tony nie zostały wyostrzone. Ich przekaz jest nadal miękki i gładki, co znaczy, że Elite Everest 150NC nie kłują, nie syczą i nie drażnią uszu. Nie doświadczymy tutaj agresywnego przekazu gitar, smyczków lub talerzy perkusyjnych, ale muzyka nie jest jeszcze zamulona lub przyciemniona. Wszystko prezentowane jest jak na dłoni, ale odpowiednio łagodnie.

Scena dźwiękowa jest przede wszystkim szeroka, tzn. priorytet ma stereofonia, zróżnicowanie muzyki pomiędzy lewym a prawym kanałem dźwiękowym. Głębia i wysokość sceny odgrywają mniej ważne role, instrumenty zazwyczaj trzymają się linii uszu, muzyka nie otacza słuchacza. Jednak poszczególne instrumenty nie zlewają się ze sobą, a dźwięk nie wybrzmiewa jedynie z obszaru głowy.

Podsumowanie

JBL Elite Everest 150NC miały zaoferować dobrą ergonomię, niezły czas pracy, skuteczne ANC i niezłe brzmienie, które usatysfakcjonuje mobilnych melomanów i będzie dobre do podróży. Moim zdaniem producent sprostał zadaniu. Ergonomia nie zawodzi, ANC radzi sobie z wyciszaniem hałasu, a brzmienie angażuje i nie męczy. Korzystało mi się ze słuchawek przyjemnie, mimo że nie przepadam za dokanałówkami z pałąkiem. Okazało się bowiem, że pałąk nie jest ciężki, został dobrze wyważony i pewnie trzyma się karku.

Szkoda, że izolacja pasywna nie jest trochę mocniejsza, wtedy aktywne tłumienie robiłoby lepsze wrażenie. Słuchawki nie są odporne na pot lub wodę, a pałąk i tak może przeszkadzać np. na siłowni. Mile widziana byłaby trochę większa scena dźwiękowa, bas mógłby być mocniejszy, a szczegółowość wyższa.

Słuchawki są dość drogie, kosztują około 700 zł. Jeśli potrzebujemy wzmocnionej izolacji w podróży, słuchawki mogą być warte zakupu. Gdy ANC jest zbędne, warto rozważyć w pełni bezprzewodowe JBL Free X, Sennheiser CX 7.00BT (również z pałąkiem) lub bardziej sportowe JBL Reflect Fit (również z pałąkiem i pulsometrem).

Zalety:

  • futerał w zestawie;
  • solidne wykonanie;
  • wygodna obsługa;
  • bardzo dobra ergonomia;
  • magnetyczne kopułki;
  • skuteczne ANC;
  • opcja nasłuchu i wsparcie dla asystentów głosowych;
  • zrównoważone i uniwersalne brzmienie, gładkie i przyjemne w odbiorze, a także szeroka scena dźwiękowa.

Wady:

  • przeciętna szczegółowość;
  • taka sobie głębia i wysokość sceny dźwiękowej;
  • izolacja pasywna mogłaby być mocniejsza;
  • brak wodoodporności;
  • brak USB C.
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro