Zdaniem eksperta

Test JAYS t-Four Wireless – niedrogie dokanałówki o dobrym brzmieniu?

JAYS t-Four Wireless to podstawowe słuchawki dokanałowe z interfejsem Bluetooth w ofercie szwedzkiej marki. Mają zapewnić bezproblemową ergonomię, brzmienie wysokiej jakości oraz dziesięciogodzinny czas działania.

udostępnij

Maciej SasMaciej Sas / 21-03-2019

Przetestowałem już wyższy model słuchawek dokanałowych z Bluetooth od JAYS, czyli a-Six Wireless, który zrobił na mnie wrażenie swoim wykonaniem, wygodą i brzmieniem. Z chęcią zabrałem się zatem za test budżetowego modelu t-Four Wireless. Tańsze słuchawki nie są aluminiowe i prezentują się trochę mniej minimalistycznie, ale ich design nadal wpada w oko. Czas działania również nie dorównuje modelowi a-Six Wireless, ale i tak powinien usatysfakcjonować, szczególnie w kontekście ceny słuchawek, która wynosi około 200 zł. Co potrafią t-Four Wireless i jak wypadają na tle konkurencji?

Specyfikacja JAYS t-Four Wireless

  • przetworniki: dynamiczne 10 mm
  • pasmo przenoszenia: 20 Hz–20 kHz
  • skuteczność: 96 dB
  • impedancja: 16 Ω
  • interfejs: Bluetooth 4.1
  • funkcje: obsługa rozmów
  • czas działania: do 10 godzin
  • masa: 16 g

Wyposażenie

Model t-Four Wireless jest zapakowany w pudełko, które przypomina opakowanie płyty CD typu digipak. Co ciekawe, akcesoria są bogatsze od tych dostępnych w modelu wyższym. Użytkownik otrzymuje:

  • trzy pary tipsów silikonowych (rozmiary S, M, L);
  • trzy pary pianek termoaktywnych (rozmiary S, M, L);
  • kabel microUSB do ładowania;
  • instrukcję obsługi.

Silikonowych tipsów jest mniej niż w a-Six Wireless, ale za to w zestawie są pianki wysokiej jakości – gęste i nieporowate, które przypominają plastelinę. Łatwo je ugnieść i bez problemu się rozkurczają. Kabel microUSB ma płaską izolację oraz smukłe wtyczki, ale ponownie (jak w a-Six Wireless) jest bardzo krótki, mierzy tylko 5,5 cm.

  1. opakowanie
  2. wnętrze pudełka
  3. wyposażenie
  1. opakowanie
  2. wnętrze pudełka
  3. wyposażenie

Wygląd

Producent znany jest z minimalistycznych, aluminiowych dokanałówek, które są miniaturowe i wykonane niezwykle precyzyjnie. Model t-Four Wireless wyłamuje się z tego trendu – ma większe, ergonomicznie wyprofilowane obudowy zrobione z matowych i ogumowanych tworzyw sztucznych. Wzornictwo prezentuje się nadal ciekawie, słuchawki są wręcz zalane jednolitym kolorem, użytkownik ma do wyboru: czerń, szarość lub ciemną zieleń. Jedynie drobne akcenty są w kolorze białym.

  1. konstrukcja
  2. słuchawki
  3. słuchawki z nakładką
  4. tulejka
  1. konstrukcja
  2. słuchawki
  3. słuchawki z nakładką
  4. tulejka

Obudowy słuchawek zostały spłaszczone i wydłużone w dolnej części, gdzie zamocowano kabel. Komory przetworników dynamicznych o średnicy 10 mm mają kształt elipsy i również są spłaszczone od wewnętrznej części, na której odstają kątowe tulejki z filtrami zrobionymi z gęstych siateczek. Wyloty dźwięku posiadają szerokie ranty, za które pewnie zaczepiają się silikonowe nakładki lub pianki z zestawu. Na obudowach słuchawek można dojrzeć także otwory odpowietrzające, ale nie ma na nich żadnych oznaczeń. Te znajdują się tuż przy słuchawce, bezpośrednio na kablu: od zewnętrznej strony widać logo modelu, od wewnętrznej – oznaczenia kanałów.

Kabel łączący słuchawki został zabezpieczony płaską izolacją wzmocnioną Kevlarem i mierzy łącznie 53 cm. Znajdują się na nim dwa elementy, czyli trójprzyciskowy pilot (umieszczony 6 cm od prawej słuchawki) oraz dodatkowy moduł z elektroniką (umieszczony 6 cm od lewej słuchawki). Pilot ma wypukłe przyciski w kształcie plusa, minusa i koła, a także mikrofon, diodę oraz gniazdo microUSB do ładowania, schowane za zaślepką. Podobnie jak w modelu a-Six Wireless na kablu nie ma suwaka pozwalającego go skrócić.

Wykonanie słuchawek jest dobre, ale nie zachwyca. JAYS t-Four Wireless wyglądają na trwałe, ale można dostrzec pewne niedoskonałości poprodukcyjne – obróbka nie jest perfekcyjna, a w niektórych miejscach widać ślady kleju. Trzeba się jednak przyjrzeć, na pierwszy rzut oka słuchawki prezentują się bez zarzutu.

Komfort i obsługa

W praktyce słuchawki sprawują się bardzo podobnie do modelu a-Six Wireless, mimo innej konstrukcji. Stanowią wypadkową zalet i wad typowych dla słuchawek dokanałowych, które nie zostały w pełni pozbawione przewodu. Do ideału sporo zabrakło, ale ogólna ergonomia i obsługa są nadal na odpowiednim poziomie.

W moich uszach słuchawki leżały jak należy i tylko nieznacznie odstawały. Tłumienie odgłosów otoczenia wypada przeciętnie, hałas przebije się do uszu, ale jest skutecznie maskowany przez samą muzykę, nawet na średnich poziomach głośności. Izolacja od otoczenia może nie być wystarczająca w komunikacji miejskiej lub podczas podróży pociągiem, ale na spacerze po mieście hałas nie przeszkadza. Niestety piankowe nakładki z zestawu wcale nie poprawiają tłumienia, powodem przeciętnego uszczelnienia jest sama konstrukcja słuchawek.

  1. elementy na kablu
  2. pilot
  3. logo na kablu
  4. ergonomiczny kształt
  1. elementy na kablu
  2. pilot
  3. logo na kablu
  4. ergonomiczny kształt

Wydłużone mocowania kabla wystają wyraźnie poniżej małżowin, lekko stykają się z nimi, ale nie drażnią skóry – ogumowane tworzywa są gładkie i przyjemne w dotyku. Słuchawki nie nadają się do noszenia metodą OTE (Over the Ear), czyli z kablami poprowadzonymi ponad małżowinami usznymi. Wszystko przez pilot oraz dodatkowy moduł, które wiszą dość blisko uszu. W efekcie lekko słychać tzw. efekt mikrofonowy, czyli stukanie i szuranie kabla, ale nie daje się on specjalnie we znaki, nawet w trakcie dynamicznych ruchów. Kabel dość pewnie trzyma się swojego miejsca, nie podrażnia skóry i nie plącze się. W zestawie nie ma jednak etui, a szkoda, gdyż przydałoby się zabezpieczenie słuchawek na czas transportu.

Obsługa została rozwiązana lepiej niż w modelu wyższym. Plus i minus regulują głośność, a po przytrzymaniu zmieniają utwory. Możliwe jest więc nie tylko włączenie następnego utworu, ale także poprzedniego, czego nie potrafią a-Six Wireless. Środkowy przycisk jest wielofunkcyjny – włącza słuchawki, rozpoczyna parowanie, pauzuje i wznawia muzykę, a do tego kontroluje rozmowy, które cechują się jednak przeciętną jakością.

Producent obiecuje do 10 godzin działania i jest to realny wynik, nawet ze swobodnie ustawionym poziomem głośności. Mocy jest zaskakująco dużo, podczas odsłuchów praktycznie nie przekraczałem 1/3 skali głośności. W efekcie rezultaty są bardzo dobre – wiele tanich dokanałówek z interfejsem Bluetooth oferuje maksymalnie 4–6 godzin działania. JAYS t-Four Wireless bez wątpienia wyróżniają się pod tym względem.

Brzmienie

Niestety brzmienie t-Four Wireless zawodzi. Po przetestowaniu udanych a-Six Wireless spodziewałem się po tańszym modelu znacznie lepszego poziomu. Osoby nie mające doświadczenia w temacie słuchawek Bluetooth pewnie nie będą narzekać, ale wymagający melomani raczej nie mają tutaj czego szukać. Okazuje się, że rozdzielczość dźwięku jest niska, a scena dźwiękowa praktycznie nie istnieje. Słuchawki brzmią klaustrofobicznie, dźwięk nie jest czysty, wydaje się ziarnisty i szumiący. Jedynie niskie tony robią dość dobre wrażenie, są głębokie jak na słuchawki tego typu.

Bas to atut słuchawek, ale trzeba pamiętać o prawidłowej pozycji, na co t-Four Wireless są bardzo wrażliwe. Tipsy muszą idealnie uszczelniać uszy, inaczej basu praktycznie nie będzie słychać. Wewnątrz t-Four Wireless są przetworniki dynamiczne o dość dużej średnicy 10 mm, które brzmią głęboko, czyli mają słyszalne pasmo subbasu, tzw. zejście. Słuchawki potrafią efektownie zawibrować basem i szybko pulsować. Niestety w średnim i wysokim zakresie basu słychać ubytki, więc lepiej brzmi nowoczesna elektronika niż rock, rap lub lżejsze gatunki muzyczne. Niestety brzmienie jest też zabrudzone, stopa perkusyjna nie uderza czysto, wydaje się przesterowana i zniekształcona.

Pasmo średnie nie zrobi na nikim wrażenia. Muzyka brzmi chudo, żywe instrumenty oraz głosy wokalistów wydają się zdystansowane, brakuje im masy i kształtu. Dźwięk jest za lekki, anemiczny i zniekształcony, a brzmieniu brakuje czystości, można wychwycić ziarnistość oraz szumy. Słychać to nawet po prezentacji instrumentów perkusyjnych, werbel trzeszczy, kotły perkusyjne brzmią pusto i głucho. Rozdzielczość dźwięku jest niska, nie ma co liczyć na wysoką szczegółowość, słuchawki brzmią czasami niczym stare radyjko na baterie, a nie markowe dokanałówki. Brzmieniu brakuje krystaliczności, gładkości i głębi.

Wysokie tony spisują się w miarę dobrze, ale są również zabrudzone. Jest ich jednak odpowiednia ilość, muzyka rozbrzmiewa dość bezpośrednio – nie jest zgaszona, przyciemniona lub zupełnie zamulona. Ponownie nie można liczyć na dużą ilość detali i naturalne brzmienie – talerze perkusyjne szeleszczą zamiast cykać, smyczki brzmią głucho, a gitary solowe trzeszczą.

Sceny dźwiękowej właściwie nie ma, słuchawki praktycznie nie generują przestrzeni. Kanały są ze sobą zupełnie zlane, prawie nie sposób wychwycić stereofonii, często miałem wrażenie, że słuchawki przekształcają sygnał stereo w mono. Wszystkie instrumenty są wbite w obszar głowy, muzyka rozbrzmiewa jakby ze środka czaszki, co daje klaustrofobiczny efekt. O dziwo, dźwięki są nadal odseparowane, można oddzielić od siebie poszczególne linie melodyczne.

Podsumowanie

JAYS t-Four Wireless zrobiły na mnie dobre wrażenie wzornictwem, ergonomią i obsługą. Słuchawki są przyzwoicie wykonane, dobrze wyposażone i oferują długi czas działania. Tłumienie nie jest idealne, ale wystarcza do komfortowego słuchania na zewnątrz. Obsługa nie stanowi wyzwania – świetnie, że pilot umożliwia swobodne sterowanie muzyką bez konieczności wyciągania smartfona. Nie zawodzi także długi czas działania.

Niestety brzmienie jest po prostu słabe. Wyróżnia się jedynie bas, który jest dość głęboki, ale to właściwie wszystko. Moim zdaniem brzmienie t-Four Wireless nie jest proporcjonalne do ich ceny. Może nie narzekałbym tak, gdyby słuchawki kosztowały poniżej 100 zł, ale w cenie 199 zł mają bardzo mocnych konkurentów, czyli modele Audictus Adrenaline 2.0 lub Snab EP-101M BT, które oferują nieporównywalnie wyższą jakość, a są do tego aluminiowe i lepiej wykonane. Wolałbym też wybrać JBL T110BT lub Krüger&Matz M5 zamiast JAYS t-Four Wireless. Jeśli jednak zależy nam na słuchawkach marki JAYS, lepiej dopłacić do a-Six Wireless, znacznie lepszych od t-Four Wireless, i to pod każdym względem.

Zalety:

  • dobre wyposażenie;
  • niezłe wzornictwo;
  • przyzwoite wykonanie;
  • dobra ergonomia;
  • wygodna obsługa;
  • wydajny akumulator;
  • wibrujący i głęboki bas.

Wady:

  • niska jakość dźwięku;
  • brak sceny dźwiękowej;
  • izolacja od otoczenia mogłaby być lepsza.

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro