Test głośników Fenda R30BT – niska cena, dobre brzmienie
Zdaniem eksperta

Test głośników Fenda R30BT – niska cena, dobre brzmienie

Fenda R30BT to przystępnie wycenione głośniki 2.0 o mocy 50 W, które posiadają interfejs Bluetooth z NFC oraz bezprzewodowy pilot. Producent obiecuje dobre brzmienie i wygodną obsługę.

udostępnij

Maciej SasMaciej Sas / 10-01-2020

Fenda to azjatycka marka, która, podobnie jak Edifier, Sven czy Microlab, oferuje niedrogi sprzęt audio mający sprostać oczekiwaniom wymagających użytkowników, satysfakcjonując zarówno brzmieniem, jak i możliwościami. Tytułowy model R30BT to głośniki, które kosztują około 280 zł. Robią wrażenie funkcjonalnością, można używać ich we współpracy ze smartfonem, komputerem stacjonarnym lub telewizorem. Nie brakuje nawet pilota, wyjścia słuchawkowego czy regulacji basu i sopranu, a mocy także będzie pod dostatkiem. Sprawdźcie, czy Fenda R30BT są warte uwagi.

Specyfikacja Fenda R30BT

  • moc: 50 W rms
  • przetworniki: niskotonowe 102 mm, wysokotonowe 25 mm i 2x bass-reflex
  • interfejs: Bluetooth 4.0 z NFC, 2x RCA
  • pasmo przenoszenia: 30 Hz–20 kHz
  • funkcje: wyjście słuchawkowe, pilot, regulacja niskich i wysokich tonów
  • obudowy: płyta MDF
  • wymiary: 280 x 205 x 160 mm
  • masa: około 6,3 kg

Wyposażenie

Głośniki są dostarczane w solidnym pudełku, wewnątrz którego zabezpieczają je styropianowe formy. W ramach wyposażenia otrzymujemy:

  • kabel głośnikowy (długość 200 cm);
  • kabel sygnałowy 2x RCA-3,5 mm (długość 140 cm);
  • pilot;
  • instrukcję obsługi i dokumentację.

Kabel głośnikowy prezentuje się bardzo dobrze, ma gładką, elastyczną izolację i zalutowane końcówki. Natomiast przewód analogowy jest już absolutnie podstawowej jakości.

wyposażenie

Konstrukcja

Głośniki wyglądają profesjonalnie, przypominają minimalistyczne, ale jednocześnie nowoczesne monitory studyjne. Zestaw jest dostępny w dwóch wersjach kolorystycznych, matowoczarnej lub białej. Obudowy mają zaokrąglone krawędzie, a okleina zabezpieczająca płytę MDF imituje skórę. Ozdoby ograniczono do minimum, czyli dwóch estetycznych znaczków umieszczonych na maskownicach. W efekcie głośniki będą wyglądały dobrze nie tylko obok monitora komputerowego, ale także w salonie przy telewizorze.

  1. konstrukcja
  2. przetwornik wysokotonowy
  3. przetwornik średniotonowy
  4. czujnik pilota
  5. bok
  1. konstrukcja
  2. przetwornik wysokotonowy
  3. przetwornik średniotonowy
  4. czujnik pilota
  5. bok

Stelaże maskownic wykonano z płyty MDF, na którą naciągnięto sprężystą siatkę. Maskownice można zdemontować, są wpinane za pomocą metalowych kołków. Zabezpieczają one przetworniki średniotonowe o średnicy 10 cm (czterocalowe) i wysokotonowe o średnicy 2,5 cm (jednocalowe), przykręcone śrubami imbusowymi. Na prawej, aktywnej kolumience widać odbiornik pilota wraz z trzema diodami: zieloną dla interfejsu AUX, niebieską dla Bluetooth i czerwoną sygnalizującą stan czuwania. Na szczycie głośnika umieszczono czujnik NFC, oznaczony dużym nadrukiem.

  1. włącznik zasilania
  2. boczny panel
  3. tył
  1. włącznik zasilania
  2. boczny panel
  3. tył

Z prawej strony aktywnego głośnika znajduje się wklęsły panel z trzema pokrętłami, czyli regulacją głośności, basu i sopranu. Oprócz nich jest tam także włącznik oraz wyjście słuchawkowe. Natomiast z tyłu obudowy widać wejścia RCA, zintegrowany kabel zasilający o długości 130 cm oraz terminal zaciskowy na kabel głośnikowy. Na lewym głośniku jest drugi terminal zaciskowy, tym razem sprężynowy, a na obu głośnikach nie zabrakło wylotów bass-reflex z plastikowymi tubami.

Pilot to płaska tabliczka z wypukłymi przyciskami, wykonana z matowego plastiku. Zastosowane tworzywo może nie zachwyca jakością, ale pilot jest dobrze spasowany i wygląda na trwały, a przyciski zostały rozmieszczone ergonomicznie i oznaczone czytelnymi symbolami.

Wykonanie głośników jest dobre, choć nie idealne. Jakość materiałów jest niezła – obudowy są wykonane z grubej płyty MDF, a okleina także nie budzi wątpliwości. Niestety można dojrzeć pewne wady, np. nierówno przylegające maskownice oraz kilka skaz poprodukcyjnych. W tej cenie jest to jednak do wybaczenia. Istnieje szansa, że to jedynie przypadłość sztuki testowej.

Ergonomia i obsługa

Głośnikom trzeba zapewnić odpowiednią ilość miejsca. Obudowy nie są wyjątkowo kompaktowe (28 x 20,5 x 16 cm) i mają bass-reflexy z tyłu, więc należy zachować odstęp od ściany. Niestety nie uda się rozstawić głośników wyjątkowo szeroko bez wymiany kabla połączeniowego, który mógłby być dłuższy. Rozstawienie nie powinno sprawiać problemu w przypadku telewizorów o przekątnej 50–55 cali lub typowych biurek komputerowych. Podkładki na spodach głośników są gumowe, ale nie zapobiegają w pełni ślizganiu się. Konstrukcja jest natomiast na tyle ciężka, że głośniki i tak stoją stabilnie.

  1. NFC
  2. złącza
  3. logo
  1. NFC
  2. złącza
  3. logo

Przy pierwszym włączeniu wystarczy jedynie sparować ze sobą urządzenia za pomocą Bluetootha (np. używając NFC) lub podłączyć sprzęt analogowo kablem z zestawu. Ten ma z jednej strony wtyczkę 3,5 mm, więc w niektórych przypadkach potrzebny będzie kabel z dwiema parami wtyków RCA. Szkoda, że zabrakło go w zestawie. Zasilanie włącza się za pomocą przycisku na prawej stronie, do którego jest wygodny dostęp, a głośniki uruchamia włącznikiem na pilocie lub przyciskiem schowanym w pokrętle regulacji głośności. Pozwoli on także na przełączanie źródła dźwięku (Bluetooth lub AUX) oraz wyzwalanie parowania, więc w razie czego można obyć się bez pilota.

Regulacja głośności jest stopniowa, bezoporowa i ma precyzyjne skoki. Pokrętła od regulacji basu i sopranu również nie zawodzą jakością – są bezstopniowe, obracają się gładko i z odpowiednim oporem. Niestety zabrakło zapadki dla pozycji zerowej, a wskaźnik na pokrętle jest dość ciemny, więc trzeba się dobrze przyjrzeć, by wyzerować poziom niskich lub wysokich tonów. Nie ma z tym specjalnego problemu, ponieważ nie trzeba zaglądać na tył obudowy. Pokrętła na prawym boku są łatwo dostępne.

  1. pilot
  2. włącznik
  3. przyciski sterowania
  1. pilot
  2. włącznik
  3. przyciski sterowania

Kultura pracy jest w zasadzie bez zarzutu. Głośniki nie trzeszczą, nie szumią i nie piszczą. Nie słychać też żadnych zakłóceń w przypadku korzystania z interfejsu Bluetooth, co nie jest standardem wśród urządzeń z tej półki cenowej. Dobrze, że jeśli nie wyłączymy zasilania, a jedynie uśpimy głośniki pilotem, poziom głośności zostanie zapamiętany. Mam jedynie wątpliwości dotyczące diod. Ta zielona, która odpowiada za interfejs przewodowy, jest ciemna i nie irytuje nawet po zmroku, to samo można powiedzieć o czerwonej diodzie czuwania. Niestety niebieska dioda interfejsu Bluetooth jest jasna i ostra, dlatego przeszkadza w godzinach wieczornych.

Brzmienie

Słyszałem dużo dobrych opinii o modelu Fenda R30BT i okazuje się, że nie są bezpodstawne. Brzmienie jest rzeczywiście świetne, jak na sprzęt tej klasy. Można liczyć na zrównoważony, klarowny, bezpośredni i dość szczegółowy dźwięk. Brzmienie nie jest może wyjątkowo naturalne, słychać pewną cyfrowość, ale nie psuje ona humoru. Dzięki temu dźwięk nie jest zamulony lub przyciemniony, a dobre wrażenie robi także optymalnie zestrojony bas, który nie zalewa muzyki.

Bas nie jest wyjątkowo głęboki, częstotliwość 30 Hz ze specyfikacji należy traktować z przymrużeniem oka. Głośniki osiągają najniższe rejestry, ale niezbyt czysto i cicho, więc w rzeczywistości bas zaczyna się gdzieś w zakresie 40–50 Hz. Niskie tony i tak robią dobre wrażenie, są nieźle kontrolowane, dość zwarte, gładkie i zróżnicowane. Basu nie brakuje, ale nie można oczekiwać wyjątkowo masywnego dźwięku, bardzo mocnego uderzenia i perfekcyjnej dynamiki – to nadal niewielki zestaw 2.0. W muzyce opartej na żywych instrumentach basu będzie pod dostatkiem, ale w elektronice warto zwiększyć ilość niskich tonów pokrętłem, staną się wtedy trochę obfitsze i gęstsze.

Pasmo średnie nie jest ani wycofane, ani wypchnięte. Średnica brzmi klarownie i czytelnie, nie sprawia wrażenia ocieplonej lub ochłodzonej, nie jest zamulona czy też wyostrzona. W efekcie głośniki radzą sobie z żywą muzyką i wokalami, które są prezentowane bez dystansu, a tym samym nadają się do nagłośnienia gier lub filmów – dialogi słychać bez problemu, nie giną w tle. Dobre wrażenie robi też ogólna szczegółowość. Głośniki może nie przekażą najdrobniejszych detali, ale dzięki czystemu przekazowi i tak słychać sporo niuansów muzyki.

Wysokie tony także nie zawodzą. Są klarowne, czytelne i nadają brzmieniu bezpośredniego charakteru. Nie przesadzono z ich ilością, głośniki nie syczą i nie kłują w uszy. Z pokrętłem na pozycji zerowej brzmienie jest łagodne i miękkie, ale nie nazwałbym go jeszcze ciemnym. Nie czułem potrzeby regulowania wysokich tonów, pozycja środkowa pokrętła sprawdzała się jak należy, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by lekko zwiększyć ilość sopranu, wtedy brzmienie stanie się trochę chłodniejsze i bardziej nowoczesne.

Pozytywnie zaskakuje także scena dźwiękowa, która jest spora, jak na tego typu głośniki. Pierwszy plan został odsunięty, dzięki czemu można siedzieć blisko przy głośnikach, co jest pożądane w przypadku nagłaśniania komputera lub laptopa. Słychać efektowną głębię, przekaz wydaje się odsunięty od słuchacza, a jednocześnie rozciągnięty na boki – stereo robi dobre wrażenie. Dźwięki są też odpowiednio odseparowane, nic się ze sobą nie zlewa, a pomiędzy instrumentami da się wyczuć sporo przestrzeni.

Podsumowanie

Fenda R30BT to kawał dobrego sprzętu. Głośniki wyglądają dobrze, są zaskakująco funkcjonalne i wygodne w obsłudze. Bezprzewodowy pilot, wygodny panel umieszczony na boku, wbudowany Bluetooth z NFC, regulacja basu i sopranu to atuty sprzętu. Głośniki mogą pochwalić się także dobrą kulturą pracy, sporą dawką mocy i niezłym brzmieniem, zrównoważonym, ale odpowiednio głębokim w basie i klarownym w sopranie. Pasmo średnie też jest na swoim miejscu, więc Fenda R30BT będą stanowić dobre nagłośnienie muzyki, filmów i gier.

Szkoda, że niebieska dioda jest tak jasna, a maskownice nie są lepiej spasowane. Do perfekcji zabrakło wyczuwalnych zapadek w centrum skali regulacji basu i sopranu, a brzmienie mogłoby być trochę bardziej naturalne – słychać pewną cyfrowość. Trochę dłuższy kabel głośnikowy także byłby mile widziany.

Fenda R30BT kosztują około 280 zł. W tej cenie jestem więcej niż zadowolony z możliwości głośników i zdecydowanie polecam ich zakup. Wielu bezpośrednich konkurentów w ogóle nie ma interfejsu Bluetooth. Warto jednak zainteresować się także tańszymi Fenda R25BT, które nie mają pilota, ale brzmią bardziej naturalnie i bliżej w paśmie średnim.

Zalety:

  • ładne wzornictwo;
  • niezła jakość materiałów;
  • bezprzewodowy pilot;
  • wygodny panel z pokrętłami;
  • interfejs Bluetooth z NFC;
  • regulacja sopranu i basu;
  • zrównoważone i klarowne brzmienie z dużą sceną dźwiękową.

Wady:

  • zbyt jasna niebieska dioda;
  • spasowanie mogłoby być lepsze;
  • lekko cyfrowe brzmienie.

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?
podziel się

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro