„Teatr Niewidzialnych Dzieci” Marcin Szczygielski – recenzja

„Teatr Niewidzialnych Dzieci” Marcin Szczygielski – recenzja

Marcin Szczygielski należy do czołówki najlepszych pisarzy literatury dziecięcej. Nie jest to tylko moja subiektywna opinia, jego wiernej od lat czytelniczki, ale także wielu członków jury różnorodnych konkursów literackich, chociażby Konkursu Literatury Dziecięcej im. Haliny Skrobiszewskiej czy Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren, w których był wielokrotnie nagradzany i wyróżniany.

Katarzyna Sawicka Katarzyna Sawicka / 20-06-2016

W tym roku młodzi czytelnicy, choć ci starsi zapewne również z przyjemnością zerkną w jej stronę, mogą się cieszyć kolejną powieścią w dorobku znanego pisarza. „Teatr Niewidzialnych Dzieci” to nie tylko niesamowita opowieść o świecie dziecięcej wyobraźni, ale także próba przyjrzenia się ważnym wydarzeniom historycznym z perspektywy dziecka.

Świat bez podwalin

To nie pierwszy raz, kiedy Marcin Szczygielski bierze na warsztat naprawdę mocny i trudny temat. W „Arce czasu” podjął się ukazania tematyki holocaustu z perspektywy dziecięcej. W najnowszej powieści znowu wzbudza mnóstwo refleksyjnych myśli, gdy opowiada o życiu dziecka, któremu z dnia na dzień zawala się cały dotychczasowy świat, kiedy jego rodzice giną w wypadku samochodowym.

W ten oto sposób zostajemy wprowadzeni w historię Michała. Mieszka w Domu Dziecka, ma kilka różnych cioć i wujków oraz współmieszkańców swojego sierocińca, traktowanych trochę jak rodzina, trochę jak zła konieczność. Jest wrażliwym, ale jednocześnie silnym dzieckiem, które próbuje poukładać swoją codzienność, opiekując się młodszym chłopcem zwanym Kiwaczkiem. Jednakże dużo trudniej jest odbudować poczucie bezpieczeństwa, gdy rzeczywistość zaczyna zbyt mocno napierać.

Dostrzec niewidzialne dzieci

Osierocone dzieci zdają się znikać z ulic. Wydarzył się jakiś dramat, rodzice zginęli, porzucili, odeszli, a zabrane przez opiekę społeczną dziecko znika. A przecież te dzieci nadal żyją i istnieją, tylko zostały wypchnięte za margines zainteresowania społecznego. I mimo że są tylko dziećmi, wcale nie mają mniejszego zmysłu obserwacji niż dorośli i wcale nie jest tak, że nie zauważają tych odwróconych spojrzeń.Gdy Michałowi uda się otrząsnąć z kolejnego wstrząsającego przeżycia w swoim i tak już niełatwym życiu, poznaje Sylwię. Sylwia jest aktorką i wie doskonale, do czego zmierza w życiu. Dziewczynka ma plan i wciąga w niego najpierw skonsternowanego, a później coraz bardziej zaangażowanego w jego realizację Michała. Tak oto powstaje Teatr Niewidzialnych Dzieci.

Oswajając trudne tematy

Marcin Szczygielski ponownie chwycił za serce i opowiedział historię pełną wzruszeń, radości i straty. Dodajmy do tego trudne lata 80. w Polsce, a dokładnie 1981 rok tuż przed wydarzeniami grudniowymi, by zrozumieć, jak dramatyczne tło autor założył dla swojej fabuły. Gdy zatem Michał przeżywa swoje osobiste tragedie, gdy zostaje podjęty wątek dzieci pozbawionych rodzicielskiej opieki, dochodzą do głosu dodatkowo wydarzenia z 13 grudnia 1981 roku. Z takiego połączenia może powstać tylko utwór, który zajął pierwsze miejsce w IV edycji Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren na współczesną książkę dla dzieci i młodzieży. Mogę tylko polecać i jeszcze raz polecać!

Zobacz także inne książki Marcina Szczygielskiego.

Źródło okładki: www.latarnik.com.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

 

Allegro