Tai chi lekarstwem na stres

Tai chi lekarstwem na stres

Na poziomie ciała rozluźnia mięśnie, stawy i organy wewnętrzne. Na poziomie umysłu uspokaja, poprawia koncentrację, pozwala utrzymać dystans do okoliczności wywołujących stres. Na poziomie energetycznym usprawnia działanie wszystkich systemów w organizmie… Tai chi.

udostępnij

Izabela KieśIzabela Kieś / 06-04-2018

Stado gazel na sawannie. Pasą się spokojnie. W środku młode osobniki, na zewnątrz dorosłe… Nagle z wysokiej trawy wyskakuje lampart. Stado rzuca się do ucieczki. Trwa wyścig o życie. Kilkanaście sekund morderczego biegu. Aby go wytrzymać, serca gazel błyskawicznie pompują olbrzymie ilości krwi. Lampart ma silne łapy, ale nie jest najlepszym biegaczem. W końcu zziajany zatrzymuje się i leniwie wraca, skąd przyszedł. Niebezpieczeństwo minęło. Gazele biegną jeszcze sto metrów i zwalniają. Po chwili ich serca wracają do naturalnego rytmu, zwierzęta pochylają głowy i kontynuują spokojne skubanie trawy. Po raz kolejny mechanizm stresu, który umożliwił im błyskawiczną reakcję na atak, uratował im życie i po raz kolejny już chwilę po ustaniu zagrożenia włączyły się mechanizmy hamujące i stres „odpuścił”.

Jazda bez hamulców

Niestety w przypadku współczesnych ludzi ten mechanizm jest często zaburzony. Stresor w postaci złośliwego szefa, kredytu wziętego na 30 lat, stłuczki samochodowej itp. wywołuje wyrzut do organizmu kortyzolu, adrenaliny i aldosteronu. Spina nas stres, który nie chce jednak „odpuścić”. W efekcie nasze organizmy funkcjonują w stanie podwyższonego napięcia nie minuty, ale dni, tygodnie, a nawet lata. A to oznacza dramat – chroniczne bóle głowy, kłopoty z trawieniem, wrzody dwunastnicy i żołądka, bóle kręgosłupa, zawały, depresje… Lista jest bardzo, bardzo długa.

Dlatego ćwiczymy tai chi

Potrzebujemy relaksu, rozluźnienia, przyjemności z ruchu tak samo, jak potrzebujemy jedzenia i snu. W czasie ćwiczeń tai chi staramy się powrócić do naturalnych, zdrowych odruchów przez metodyczną pracę z ciałem, oddechem i umysłem. Na początku wykonujemy proste ćwiczenia, dzięki którym uczymy się rozluźnić mięśnie, by stworzyć przestrzeń w ciele dla swobodnego oddechu. Kiedy nauczymy się rozluźniać, stosujemy proste techniki polegające na spokojnym wdychaniu powietrza przez nos do dna brzucha, później uczymy się prowadzić myślą energię z miednicy do rąk i nóg. Następnie rozluźnienie, głęboki oddech i wyciszenie umysłu wykorzystujemy w czasie wykonywania sekwencji ruchów nazywanych formą, by później stan nazywany „ciałem i umysłem tai chi” praktykować w codziennym życiu.

Czego potrzebujemy

Sprzęt do uprawiania tai chi może nas kosztować… 0 zł. Wystarczy wyjąć z szafy coś, co nie będzie krępowało nam ruchów, zdjąć kapcie, skarpetki i ćwiczyć. Oczywiście na zorganizowanych zajęciach uczestnicy chcą się dobrze prezentować, dlatego często pytają o strój, a szczególnie o buty. Naturalnym wyborem wydają się tzw. szaolinki.

  • Szaolinki. Czarne shaolinki do kung-fu. Bardzo lekkie. Mają dobrą przyczepność na parkiecie. Cena od 49 zł.

Jednak w elastycznych szaolinkach źle ćwiczy się osobom początkującym. Mają problem z ustabilizowaniem stopy. Dlatego lepiej, by na zajęcia włożyły wygodne tenisówki.

  • Nike Flex. Mają cholewkę z technologicznej siateczki i elastyczną podeszwę zewnętrzną, dzięki czemu zapewniają lekkość przez cały bieg. Siateczka gwarantuje wentylację w newralgicznych miejscach. Technologia Flywire odpowiada za stabilizację śródstopia. Podeszwa środkowa i zewnętrzna z pianki o dwóch gęstościach zapewnia lekkość i wygodę. Zaokrąglona pięta umożliwia wykonywanie naturalnych ruchów. Gumowe wypustki w obszarze palców i pięty gwarantują trwałość i przyczepność. Cena: od 199 zł.

Adeptom tai chi wygodnie ćwiczy się w spodniach treningowych (np. do kung-fu) z wszytym klinem ułatwiającym szerokie rozstawienie nóg. Ale uwaga! Na rynku jest wiele tanich modeli z jedwabiu syntetycznego i innych niższej jakości tkanin imitujących jedwab. Nie polecam ich. Mimo że ładnie błyszczą i mają atrakcyjne kolory, nie oddychają. Ćwiczy się w nich jak w worku foliowym. Dobrze sprawdzają się tylko na pokazach. Lepiej postawić na bawełnę lub na oddychające materiały zaawansowane technologicznie. Zasada jest taka: jeśli w spodniach dobrze się biega, to równie dobrze będzie się ćwiczyć tai chi.

  • Spodnie treningowe do chińskich sztuk walki. Warte polecenia są modele wykonane czystej bawełny (np. marki Bushido). Mają szeroki klin w kroku i ściągacz na dole nogawki. W pasie guma szerokości 6 cm ze sznurkiem. Są trwałe i wygodne. Cenią je szczególnie panowie, bo upodabniają się w nich do chińskich wojowników. Oczywiście po dwóch–trzech latach spodnie płowieją, ale to raczej oznaka zaawansowania ćwiczącego, więc wstydu nie przynoszą. Cena: od 62 zł.

Większość pań źle się jednak czuje w szerokich spodniach. Kwestia wyglądu jest dla nich bardzo ważna, dlatego wybierają wygodne, niekrępujące ruchów legginsy i wyszczuplające spodnie sportowe.

  • Spodnie wyszczuplające Gwinner. Modelują sylwetkę, są niezwykle wygodne i szybko schną. Produkt odporny na mechacenie, działanie chloru, promieniowanie UV (UPF 50+). Wysoki pas modeluje talię i wysmukla sylwetkę. Dzianina typu mesh zapewnia optymalną wymianę cieplną i odprowadzanie wilgoci. Skład: 95% poliester, 5% elastan. Cena: od 119 zł.

Do tego wystarczy prosty T-shirt i… już! Jesteśmy wyposażeni. Jak widać, uprawianie tai chi nie wymaga wielkich nakładów finansowych, natomiast rewelacyjnie działa na nasze zdrowie. A zwłaszcza na skołatane nerwy!

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro