„Sztormowe ptaki” Einar Kárason – recenzja

„Sztormowe ptaki” Einar Kárason – recenzja

Walka załogi trawlera o przetrwanie na zimnych wodach Nowej Fundlandii jest dla islandzkiego autora punktem wyjścia do rozważań o woli przetrwania i straszliwej potędze przyrody.

udostępnij

Paulina SurniakPaulina Surniak / 18-11-2019

zamknij

Niewielka książeczka wydana w „Serii z Żurawiem” przyciąga romantyczną okładką i intrygującym opisem. Literatura islandzka nie jest na naszym rynku bardzo popularna, być może jednak książka Kárasona to zmieni. Jest nie tylko świetnie napisana, ale przede wszystkim niesamowicie intensywna i sugestywna.

Ludzie

Bohaterowie „Sztormowych ptaków”, mniej lub bardziej doświadczeni rybacy z Islandii, mniej więcej wiedzą, czego się spodziewać po morzu. Wypłynęli daleko, na wody Nowej Fundlandii, aby złowić tam karmazyna, i nikt z nich nie łudził się, że będzie to łatwa wyprawa. Prognoza pogody jest jednak dobra, spodziewają się więc, że wszystko pójdzie gładko i sprawnie. Kiedy jednak zaczną się problemy, wyjdą na jaw ich mocne i słabe strony. Rybacy przyzwyczajeni są do samotności, szorstko komentują rzeczywistość, nie okazują uczuć. Młody majtek jest inny. Nękają go złe przeczucia, którymi się dzieli. Nie ma doświadczenia, ale respekt, jaki czuje względem przyrody, pomoże mu realistycznie podejść do sytuacji.

Morze

Natura zaskoczy ich bowiem, przypominając, jak bardzo bywa nieprzewidywalna i nieokiełznana. Autor nie tylko plastycznie opisuje zmagania z lodowatą wodą i wiatrem, ale też umiejętnie buduje napięcie. Choć „Sztormowe ptaki” liczą sobie niewiele ponad sto stron, walka z szalejącym żywiołem zdaje się toczyć całymi tygodniami, choć w istocie trwa tylko kilka dni. Pełne grozy morze, sztorm, zalewające trawler fale – to wszystko działa na wyobraźnię czytelnika. Nieujarzmiona przyroda staje się pełnoprawnym bohaterem, równie interesującym, jak walczący z nią ludzie.

Statek

Kárason z czułością opisuje łupinę, od której wytrzymałości zależy przetrwanie bohaterów. Widać, że fascynuje go nie tylko ich wola przetrwania, ale także codzienność i specyfika ich pracy. Precyzyjnie opisuje poszczególne części trawlera i narzędzia używane przez rybaków – Jacek Godek doskonale przetłumaczył na język polski wszystkie te specyficzne słowa i nazwy. Statek zdaje się ożywać, a siła żywiołu jest tak potężna, że za każdym uderzeniem fal o burtę wzdragamy się, jakby huragan właśnie uderzał o nasze okna. Statek staje się swoistym symbolem schronienia, które budujemy, wiedząc, że może nie przetrwać w starciu z żywiołem.

„Sztormowe ptaki” czyta się jak thriller, choć napisane są gęstym, plastycznym językiem. Trudno oderwać się od walki bohaterów o przetrwanie, trudno nie wyobrażać sobie stalowych fal i obrośniętego lodem statku. Islandzki autor pisze zwięźle, ale tak sugestywnie, że po odłożeniu książki na półkę miałam wrażenie, że spędziłam nad nią nie kilka godzin, ale kilka dni – nie dlatego, że czas mi się dłużył. Wspaniała, piękna książka, którą trzeba poznać.

Źródło okładki: wuj.pl

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?
podziel się

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro