„Sztorm na Glenanach” Jean-Luc Bannalec – recenzja

„Sztorm na Glenanach” Jean-Luc Bannalec – recenzja

Sielskie wysepki u wybrzeży Bretanii, doskonałe homary serwowane w nietypowym barze i trzy trupy zakłócające spokojne życie nielicznych mieszkańców. W takiej scenerii toczy się akcja nietypowego i bardzo nastrojowego kryminału, drugiej części cyklu o komisarzu Dupinie.

Paulina Surniak Paulina Surniak / 22-09-2015

W pierwszej części cyklu czytelnicy mieli okazję poznać komisarza, który przeniósł się właśnie do niewielkiego, nadmorskiego miasteczka prosto z Paryża. Drugą część można czytać niezależnie, zwłaszcza że autor zgrabnie charakteryzuje głównego bohatera, sprawiając, że zdaje nam się, że znamy go już od dawna. Naszą uwagę przykuwają zresztą przede wszystkim same wyspy.

Tajemniczy archipelag

Glenany to miejsce nietypowe – nawet mieszkańcy nie potrafią stwierdzić, z ilu wysp składa się ich archipelag. W zależności od pogody, pory dnia i pory roku niektóre wyspy znikają pod wodą, a inne się wynurzają. Pogoda jest równie nieprzewidywalna – nagłe sztormy są tu codziennością, zaś niektóre miejsca są tak odludne, że krążą o nich fantastyczne legendy. Okoliczne wody skrywają rzekomo wielkie skarby, a z pewnością są one mekką dla nurków. Równie interesująco prezentują się ludzie mieszkający w tym wyjątkowym zakątku świata. Dochodzenie w sprawie morderstwa nie będzie proste – wszyscy są tu powiązani na wiele sposobów i niełatwo będzie rozplątać tę sieć. Komisarz Dupin szybko wczuwa się w rytm wyspiarskiego życia – nic dziwnego, skoro znajomość z Glenanami rozpoczął od wypicia doskonałej kawy i skonsumowania słynnego na cały świat homara.

Tajemnicze morderstwa

W tak nietypowej scenerii popełniono równie nietypową zbrodnię. To, co początkowo wyglądało na nieszczęśliwy wypadek, okazuje się bardzo perfidną i doskonale zaplanowaną zbrodnią – mężczyźni utonęli, choć byli doskonałymi pływakami i równie dobrymi żeglarzami. Gdyby ciała znaleziono trochę później, uznano by ich śmierć za przypadkową. Dupin ma więc twardy orzech do zgryzienia, a co gorsza, podejrzanych jest naprawdę mnóstwo. Jeden z denatów był bowiem wyjątkowo mało popularny, jako że planował komercjalizację wysp i uczynienie z nich raju dla turystów. A tradycyjnej i konserwatywnej społeczności nie mogło się to podobać. Komisarz będzie więc musiał rozgryźć wszystkie powiązania i zrozumieć, komu najbardziej zależało na pozbyciu się niewygodnego biznesmena.

Tajemniczy autor

Tak nietypowy kryminał wyszedł spod pióra równie zagadkowego pisarza. Jean-Luc Bannalec to pseudonim, i choć zarówno nazwisko, jak i miejsce akcji sugerują francuskie pochodzenie autora, w rzeczywistości pochodzi on z Niemiec. Nazwisko, które przybrał, jest zresztą nazwą wioski leżącej w Bretanii. Być może to właśnie w jego pochodzeniu tkwi sekret „Sztormu na Glenanach” – z każdej strony przebija fascynacja Bretanią i czuły wręcz stosunek do niej, a także pewne zadziwienie jej odmiennością, które przejawiać może chyba tylko cudzoziemiec. Książka „Sztorm na Glenanach” dostępna jest także jako e-book (formaty EPUB i MOBI) za ok. 25 zł.

Źródło okładki: www.czarne.com.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro