„Światło między oceanami” M.L. Stedman – recenzja

„Światło między oceanami” M.L. Stedman – recenzja

Poetycka i poruszająca opowieść o latarniku, jego żonie i o upragnionym dziecku, które nie było ich, została doceniona przez czytelników na całym świecie. Autorka opowiada historię, wobec której trudno pozostać obojętnym.

Paulina Surniak Paulina Surniak / 24-07-2015

Tom, weteran I wojny światowej, wraca do rodzinnego miasteczka w Australii. Wojna go zmieniła, i choć wcześniej tego nie planował, zgłasza się do pracy w latarni morskiej na bezludnej wyspie Janus. Na stały ląd będzie mógł pojechać raz na trzy lata, jednak taka izolacja go nie przeraża. Gdy w dodatku urocza, wesoła Isabel zgadza się zostać jego żoną, wydaje się, że jego życie będzie może nietypowe, ale szczęśliwe.

Niespełnione pragnienie

Młodej parze jednak brakuje czegoś do szczęścia. Mogą żyć bez towarzystwa innych ludzi, ale marzą o dziecku. Zwłaszcza Isabel staje się coraz bardziej nieszczęśliwa, a jej kolejne ciąże kończą się źle. Jednak pewnego dnia, krótko po tym, jak Isabel urodziła martwego chłopca, dzieje się coś niespodziewanego. Tom znajduje na plaży łódź, a w niej martwego mężczyznę i żywą, malutką dziewczynkę.Pragnienie, by zostać matką, przyćmiewa rozsądek Isabel, zaś Tom nie potrafi odebrać jej tego cudownie zesłanego przez los dziecka. Tom nie informuje nikogo o tym, co się wydarzyło, a mała Lucy staje się członkiem ich rodziny.

Sytuacja bez wyjścia

Wszystko to dzieje się na początku książki – dalsze koleje losu Toma, Isabel i Lucy czytelnik powinien odkryć samodzielnie. Nietrudno się jednak domyślić, że decyzja podjęta pod wpływem emocji pociągnie za sobą konsekwencje. Mała Lucy ma przecież gdzieś prawdziwych rodziców – jeśli nawet jej ojcem był mężczyzna, który zmarł w łodzi, co stało się z jej matką? Czy możliwe jest takie rozwiązanie całej sytuacji, które nikogo nie skrzywdzi?„Światło między oceanami” to doskonale napisana, pełna emocji opowieść o wyborach, które są właściwie niemożliwe do podjęcia, i o konsekwencjach czynów dokonanych z miłości. Za zaspokojenie własnych pragnień trzeba płacić, a cena bywa naprawdę wysoka. To intrygująca historia, o której aż chce się dyskutować, jako że rozterki bohaterów są bardzo realistyczne, a ich decyzje – choć czasami nieracjonalne – to jednak dobrze umotywowane.

Ginący zawód latarnika

Wielkim atutem książki Stedman jest przybliżenie czytelnikowi zawodu latarnika. Samotne życie na wyspie jest opisane szczegółowo i realistycznie, a jednocześnie poetycko. Choć takie odosobnienie może przerażać, w relacji autorki wydaje się nawet kuszące. Tom i Isabel tworzą swój własny świat, i gdyby mogli na zawsze pozostać w izolacji, ich życie byłoby dużo prostsze. Fascynujące są też wszelkie techniczne detale dotyczące zarówno pracy latarnika, jak i realiów życia w Australii w pierwszej połowie XX wieku. Historia Toma, Izabel i Lucy chwyta za gardło i pozostaje z czytelnikiem jeszcze długo po przewróceniu ostatniej strony.

Źródło okładki: www.wydawnictwoalbatros.com
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro