„Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” Jonas Jonasson – recenzja

„Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” Jonas Jonasson – recenzja

autor: Anna Rychlicka-Karbowska, data publikacji: 24-02-2015

Tego dnia Allan Karlsson obchodził setne urodziny. Z tej okazji, w domu spokojnej starości, w którym nasz bohater ową spokojną starość przeżywał, zorganizowano przyjęcie na jego cześć. I pewnie wszystko udałoby się znakomicie, gdyby nie pewien drobiazg. Jubilat nie zamierzał się na tym przyjęciu pojawić. Co więcej, nie zamierzał też w tym czasie w ogóle przebywać w okolicy. Dziarski staruszek wymknął się z budynku i odtąd jego starość nie była już spokojna.

Powieść, która zaczyna się w ten sposób, nie może należeć do przeciętnych. „Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” Jonasa Jonassona to powieść nieszablonowa pod każdym względem.

Nie taka zwykła walizka

Krzepki staruszek pośpiesznie udał się na dworzec. Tam pewien młodzieniec, widząc w nim, o naiwności!, nieszkodliwego pana, powierzył jego opiece walizkę słusznych rozmiarów, a sam udał się do ciasnej dworcowej toalety, w której to z walizką nijak by się nie zmieścił. Być może nie stałoby się nic złego, gdyby w międzyczasie na dworzec nie wtoczył się autobus, którym Karlsson zamierzał odjechać.

Jak chciał, tak zrobił. Walizkę zabrał ze sobą. Gdyby wcześniej znał jej zawartość, zwiewałby z nią jeszcze szybciej. W końcu pięćdziesiąt milionów koron to nie jest kwota, którą można by pogardzić.

Wesołe jest życie staruszka

Alan wysiadł w Byringe. Planu nie miał, zawartości walizki jeszcze nie znał, podobnie jak nie znał Juliusa, lokalnego pijaczka i oszusta, starszego mężczyznę pomieszkującego w zniszczonym budynku dworca. Ich drogi przecięły się jednak bardzo szybko, a przy flaszce wódki bez trudu znaleźli wspólny język. Pewnie ten dzień mógłby się skończyć całkiem miło, gdyby okradziony młodzieniec z dziką furią malującą się na twarzy nie przerwał spotkania, pojawiając się znienacka z postanowieniem odzyskania walizki. Niestety, ani Julius, ani tym bardziej Alan nie zamierzali poddać się bez walki.

Pierwszorzędna rozrywka!

„Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” to ogromna porcja humoru w najróżniejszych jego odsłonach. Teraźniejszość przeplata się ze wspomnieniami Alana, a jedno i drugie pełne jest zwariowanych przygód i komicznych sytuacji. W swoim stuletnim życiu Karlsson zdołał upić Harry’ego S. Trumana tequilą, zjeść obiad ze Stalinem, a za pieniądze podarowane przez Mao Zedonga zrobić sobie kilkuletnie wakacje. Również i współczesność pełna jest niesamowitych zdarzeń, bo duet staruszków ma umiejętność pakowania się w przedziwne sytuacje i trafiania na nietuzinkowe postaci. Jonas Jonasson napisał historię, w której zdarzyć się może dosłownie wszystko i nijak nie da się przewidzieć, co też będzie się działo na kolejnych stronach powieści. Pełno tu absurdu i komizmu. Ta książka rozrusza nawet największych ponuraków!

Ci, którym przypadnie do gustu powieść, na pewno chętnie spotkają się z bohaterami Jonassona raz jeszcze. Szwedzka czarna komedia „Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” dostępna jest także w wersji filmowej, w reżyserii Felixa Ferngrena.

Źródło okładki: www.swiatksiazki.pl