Stroje kąpielowe na przestrzeni dziesięcioleci – jak się zmieniały i jaki wpływ miała na to kultura?

Stroje kąpielowe na przestrzeni dziesięcioleci – jak się zmieniały i jaki wpływ miała na to kultura?

Podobnie jak ubiór codzienny, również stroje kąpielowe ulegały metamorfozom na przestrzeni lat. Zmiany podyktowane były nie tylko ewoluującą modą, ale przede wszystkim nastrojami społecznymi, polityką i zmieniającą się postawą w stosunku do nagości i kobiecego ciała. Z biegiem lat długie pantalony i koszulki z długim rękawem ustąpiły miejsca skąpym bikini, które więcej odkrywają, niż zasłaniają.

udostępnij

Monika JagłoMonika Jagło / 25-07-2019

Historia mody plażowej jest odzwierciedleniem tego, jak zmieniały się obyczaje i akceptacja nagiego ciała w miejscu publicznym. Kuse staniczki, stringi i głębokie dekolty – detale stanowiące znak rozpoznawczy nowoczesnej mody plażowej ¬¬– 100 lat temu zostałyby uznane za przejaw buńczucznego i niemoralnego aktu. Kobieta, która pojawiłaby się w takim odważnym stroju w miejscu publicznym, najprawdopodobniej podzieliłaby los znanej pływaczki Annette Kellerman. Mimo że jej jednoczęściowy strój był o wiele bardziej zabudowany niż obecne (miał płytki dekolt i dół sięgający prawie połowy uda), ta znana australijska aktorka i pływaczka kilka dni musiała spędzić w areszcie. Ale jeśli myślisz, że „rozluźnienie” w kwestii nagości pojawiło się dopiero w połowie XX wieku wraz z bikini, jesteś w błędzie. Takie kostiumy kąpielowe mają na sobie kobiety zdobiące posadzkę w odkrytych ruinach willi letniskowej Villa Romana del Casalle pochodzącej z czasów Cesarstwa Rzymskiego. Moda plażowa ewoluuje od wieków i podobnie jak inne procesy jest to zaskakująca sinusoida – ciało na zmianę było z odwagą odsłaniane, by za chwilę zostać szczelnie przykryte od stóp do głów.

Jedźmy do wód

Trudno sobie wyobrazić wypoczynek gdzieś w pobliżu wody bez stosownego stroju. Korzystanie z dobrodziejstw natury i cywilizacji, przyjemności i wodne igraszki były na przełomie XVIII i XIX wieku domeną wyższych klas i to właśnie one w bezpośredni sposób przyczyniły się do rozwoju mody plażowej. Damom z wyższych sfer nie wypadało przecież publicznie obnażać ciała, potrzebne było okrycie, które zasłoni je i umożliwi ruch w wodzie. Chociaż współczesnej kobiecie trudno wyobrazić sobie plażowanie w takim stroju, dystyngowane damy z tamtych lat przed wejściem w morską toń zakładały na gorset wełnianą sukienkę, luźne pantalony, solidne pończochy i ze szczególną starannością chowały swoje pukle pod czepkiem. Na tym nie koniec – w suknię wszywano obciążniki, by ruch wody nie obnażył pławiącej się w falach niewiasty. Co by na to powiedziały dziewczyny z kultowego amerykańskiego Bay Watch?

Na przełomie XIX i XX wieku zaczęły się pojawiać pierwsze stroje umożliwiające swobodniejsze korzystanie z wody, ale daleko im jeszcze było do kostiumów, które znamy dzisiaj. Na topie nadal były koszule z długim rękawem, obszerne spódnice i pantalony, które bardzo powoli stawały się coraz krótsze. W latach 20. odsłonięte ramiona czy uda nadal uważne były za obsceniczne i wulgarne, ale już wkrótce zaczęło się to zmieniać. Siłą napędową zmian był sport – coraz więcej kobiet pływało, a trudno to robić ubraną od stóp do głów i to w kilka ubrań. Strój zaczął się upraszczać, znikały kolejne warstwy, aż wreszcie przybrał postać przylegającego do ciała kombinezonu – oczywiście ku powszechnemu zgorszeniu.

Lata 20. przyniosły jednak kolejne trendy, znane postacie i wydarzenia, które ugruntowały pozycję dopasowanych do ciała strojów i rozpoczęły trwający do dzisiaj proces swoistej miniaturyzacji stroju kąpielowego. Nastała moda na opalanie i muśniętą słońcem skórę, a tego nie można przecież robić w długim rękawie i pantalonach. Zaczęto organizować pierwsze konkursy piękności, które zmieniły postrzeganie nagości i sprawiły, że kobiety zaczęły czuć się pewniej w swoim ciele. Wreszcie na scenie modowej pojawiła się niepozorna wzrostem i posturą, ale wielka kreatywnością i odwagą Coco Chanel, która wyzwoliła kobiety z gorsetów, dając im w zamian spodnie, małą-czarną, stroje sportowe i sztuczną biżuterię. Świat stawał się gotowy na zaakceptowanie nagości.

Atomowe bikini

W latach 30. na scenę wszedł lateks. W tym czasie stroje kąpielowe były już o wiele bardziej skąpe, zazwyczaj miały formę obcisłego topu na ramiączkach i spodenek lub też były jednoczęściowe z doszytą na wierzchu spódniczką. Lateks dał jednak o wiele więcej możliwości i pobudził wyobraźnię projektantów – odtąd kostiumy stały się niezwykle wygodne, nie krępowały już ruchów, poruszały się z ciałem i mocno je eksponowały. W ich górną część zaczęto wszywać fiszbiny, dzięki którym biust został podniesiony, ujarzmiony i ponętnie zaokrąglony. I dopiero wtedy nastąpił prawdziwy wstrząs na scenie modowej – nieomalże w tym samym czasie, w roku 1946, dwóch pomysłowych mężczyzn zaprezentowało „najmniejszy strój na świecie”, czyli bikini. To dwuczęściowe maleństwo projektu Jacquesa Heima o intrygującej nazwie Atome zaprezentowane na plaży w Cannes oraz podobny strój autorstwa Louisa Réarda przedstawiony w Paryżu wstrząsnęły światem niczym amerykańskie próby jądrowe przeprowadzane w atolu Bikini na Oceanie Spokojnym. Czy świat był już wtedy gotowy na tyle nagości? Okazało się, że jeszcze nie do końca. Pomysł został potępiony przez Watykan i bikini musiało poczekać jeszcze kilka lat, by kobiety nie chciały pokazywać się na plaży i przy basenie w czymś innym.

Flower power, monokini i stringi

Lata 60. i 70. przyniosły kolejne rewolucyjne zmiany w muzyce, wolności słowa i seksualności. Nikt i nic nie było w stanie zatrzymać młodego powojennego pokolenia 20 i 30-latków, którzy chcieli korzystać z życia pełnymi garściami. Gardzono normami, sprzeciwiano się konwenansom, kwestionowano dotychczasowy model życia, za nic miano karierę i bogacenie się. Liczyło się „tu i teraz”, ulotne chwile przy gitarze Jimiego Hendrixa i marihuanie.

DuPont dał wtedy światu kolejny wynalazek, który wprowadził modę na wyższy stopień – elastyczne poliuretanowe włókno o nawie lycra. Projektanci znów poczuli wiatr w żaglach, między innymi Rudi Gernreich, który wykorzystał rozciągliwe elastyczne materiały, by podkreślić kobiece kształty w całej okazałości. I nie miał w tym umiaru! Jego awangardowe projekty napędzały rewolucję seksualną – nagie ciało było widoczne w śmiałych wycięciach, a winyl i plastikowe wstawki pobudzały już pobudzoną wyobraźnię. Co zawdzięcza mu moda plażowa? Między innymi kostium ze stringami oraz monokini, które składało się wyłącznie z majtek. Na taki kostium decydowały się jednak naprawdę wyzwolone dziewczyny z pokolenia flower power. Reszta pokazywała się na plaży w kostiumach typu baby doll ze zwiewną koszulką, koronkowych bikini, stanikach wiązanych między piersiami oraz lekkich maxi kimonach w psychodeliczne wzory, które chroniły ciało przed słońcem i świetnie uzupełniały plażowy wizerunek.

Neony i wycięcia

Kolejne dekady – lata 80. i 90. - nie przyniosły już tak spektakularnych odkryć w kwestii mody plażowej. Eksperymentowano między innymi z formą strojów jednoczęściowych, które doczekały się wysokich wycięć – optycznie doskonale wydłużyły nogi i wysmukliły sylwetkę. Pogłębiono w nich również dekolty, zarówno ten z przodu, jak i wycięcie na plecach. Zrezygnowano również z usztywniania stanika – krągłe jędrne piersi ustąpiły miejsca atletycznej i wysportowanej sylwetce. Dekady te były zdominowane przez kult sportu – obcisłe stroje do aerobiku często w wyrazistych neonowych kolorach znalazły swoje odbicie w modzie plażowej. Projektantów kostiumów kąpielowych inspirowały również profesjonalne stroje pływackie, zrezygnowano więc ze wszelkiego rodzaju ozdobników i upiększeń na rzecz opływowych linii, gładkich powierzchni i minimalistycznych wzorów. Na plażach pojawiły się również krótkie koszulki (crop top) odsłaniające pępek noszone do zabudowanych szortów.

I co dalej?

Można pomyśleć, że wszystko już było i dużo w tym prawdy. Na przestrzeni lat kostium kąpielowy kurczył się od pantalonów do kusych stringów i sukienek z długimi rękawami do mikroskopijnych staniczków na ramiączkach o szerokości makaronu spaghetti. W XXI wieku nikogo nie dziwi już opalanie się topless, bo przez dekady media i popkultura karmią nas i się nagością. Trudno więc oczekiwać, że kostium kąpielowy nadal będzie się kurczył, bo praktycznie nie ma już co się kurczyć. Eksperymenty, jeżeli można je tak w ogóle nazwać, idą raczej w kierunku rozwoju tkanin. Rzadkością przestają być stroje szyte z materiałów chroniących przed promieniowaniem UV, bo rośnie świadomość jego szkodliwego wpływu na skórę. Duże pole do popisu daje również druk cyfrowy – stroje kąpielowe ozdobione awangardowymi wzorami, fotografiami czy twarzą właściciela to też żadna nowość. Zaciekawienie budzi raczej zakrywanie ciała i stroje typu burkini, czyli kostium noszony przez muzułmanki i kobiety, którym religia zabrania epatowania nagością.

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro