Wpisz czego szukasz

Znajdziemy sprzedawców, którzy mają wszystko czego szukasz.

Wprowadź frazę

„Statystycznie rzecz biorąc, czyli ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla?” Janina Bąk – recenzja

Studenci kierunków, w przypadku których wymagana była do zaliczenia pierwszego roku statystyka, raczej mają w pamięci niechęć wobec tego przedmiotu. Entuzjastów testu t-Studenta czy współczynnika determinacji nie było raczej zbyt wielu. Możliwe jednak, że problemem nie była tyle sama statystyka, co wykładowcy?

Katarzyna Sawicka
Katarzyna Sawicka 29-04-2020

Czas czytania: 4 min

„Statystycznie rzecz biorąc, czyli ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla?” Janina Bąk – recenzja

Ocena użytkowników Allegro

Nie ujmując oczywiście nikomu kompetencji. Być może to, czego zabrakło, to trochę więcej poczucia humoru, dystansu do wykładanego przedmiotu i życiowych przykładów. Nawet jeśli tak absurdalnych jak gołąb z koralami z kromki chleba. Kto wie, czy Janina Bąk nie zrewolucjonizowałaby całego nauczania, gdyby oprócz statystyki weszła na całego w metodologię nauczania… Rozmarzyłam się!

Od Janiny Daily do pisania książki

Czy Janinę trzeba przedstawiać? Od kilku lat mam wrażenie, że Janinę znają wszyscy i byłoby wprost niemożliwością jej nie znać! Muszę jednak zgodnie z jej książką założyć, że żyję w swojej bańce znajomych, po wyjściu z której może istnieć trochę inny świat. A zatem Janina Bąk znana jest w sieci jako Janina Daily. Znakomita ilustratorka absurdów codzienności na blogu o tym samym tytule, doskonała w autoironii i naiwnej wierze, że czegokolwiek nauczy swoich studentów. Bowiem Janina prywatnie przez wiele lat wykładała statystykę na uniwersytecie w Irlandii. I w sumie to tej okoliczności zawdzięczamy najwięcej zabawnych opowieści tak na blogu, jak i w książce.

„Statystycznie rzecz biorąc, czyli ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla?” jest sumą doświadczeń wykładowczyni, blogerki i wspaniałej dziewczyny, która opowiadając o statystyce, żartując ze swoich wpadek pedagogicznych, przemyca jednocześnie całą masę ważnej i nieocenionej wiedzy. Wbrew pozorom wcale nie o statystyce. Aczkolwiek tak, o niej też znajdziecie tutaj całkiem sporo informacji, które są przekazywane diametralnie inaczej od naszych akademickich wykładowców. Nie oszukujmy się, są po prostu przekazywane ciekawie. Wcale jak nie o statystyce.

Dowód anegdotyczny, poziom znudzenia, samochody z licencją na zabijanie i sadzawka metody naukowej

Janina Bąk zaczyna odważnie, od w sumie podstawy podstaw, czyli od twórcy testu t-Studenta. Wróć! Od twórcy doskonałego piwa! Który przypadkiem również stworzył jeden z ważniejszych testów statystycznych. I tak każdy kolejny rozdział zawiera w sobie równie osobliwe, co ciekawe i pouczające informacje. O tym, dlaczego to, że „u mnie działa”, nie jest żadnym dowodem, albo tym, że nagłówki gazet celowo wpisują się w najprostsze fałszowanie przekazu, czy wreszcie, że ludzie chcą wierzyć w to, w co chcą wierzyć – to zaledwie przedsionek tematów, których się podejmuje Janina.

Brawurowo balansując na granicy stand upu, humoreski i wykładu Janina Bąk przeprowadzi was przez najtrudniejsze zagadnienia ze statystki. W dokładnie taki sposób, że nawet się nie zorientujecie, gdy będziecie śmiało objaśniać otoczeniu, czym się różni dowód statystyczny od dowodu anegdotycznego, a średnia od mediany. I będziecie unikać jak szaleni informacji, które nie zawierają w przypisach źródeł. Po prostu.

Dobry, zły czy głupi naukowiec?

Nauka, metody statystyczne i anegdoty to prawdziwy żywioł Janiny Bąk. Jednak między wersami, między pluszowymi żartami i kotem płaczącym za swoim właścicielem na filmiku na YouTubie dostajecie w pakiecie z jej książką dużo równowagi. Równowagi trochę wyjaśniającej, że nie ma czegoś takiego jak głupi lub jedynie słuszny we wnioskowaniu i mądry naukowiec, bo naukowiec jednak nie żona i może się czasami pomylić.

Bywają jednak naukowcy, za których się wstydzimy i którzy doprowadzili do szeregu komplikacji za pomocą swoich oszustw i stworzonej przez to fali stereotypów. Bywają szarlatani, którym chcemy wierzyć, bo to najszybciej nam objaśnia świat i trafia do naszych wewnętrznych przekonań. Dlatego warto wiedzieć. Czytać. Rozumieć zjawiska. Nie dowierzać i drążyć. Szukać i sprawdzać. I nie nabierać się na „u mnie podziałało”. I wracać do książki Janiny Bąk tak często, jak to możliwe. Uwierzcie, nawet czytana po raz drugi, trzeci, kolejny nadal bawi, przekazuje masę istotnych treści i zmusza do poszukiwań. Cytując zaś samą autorkę: KUP JĄ! A nawet od razu dwa egzemplarze, żeby nie wyrywać sobie z rąk podczas ewentualnej wspólnej lektury z drugą połową.

Źródło okładki: gwfoksal.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Artykuły z kategorii Kultura i rozrywka


Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro