„Śmierć frajerom” Grzegorz Kalinowski – recenzja

„Śmierć frajerom” Grzegorz Kalinowski – recenzja

Debiut ma swoje prawa: ma prawo być słabszy, ma prawo nie olśnić, ma prawo do autorskich błędów. Grzegorz Kalinowski, dotychczas znany jako dziennikarz sportowy, na pewno zaskoczył wszystkich swoim debiutem, czyli powieścią „Śmierć frajerom”. Obszerna opowieść, której akcja rozgrywa się tuż przed I wojną światową i w okresie dwudziestolecia międzywojennego, gdzie pojawiają się zarówno postaci fikcyjne, jak i prawdziwe, miała wszelkie prawo olśnić. Czegoś jednak zabrakło.

Katarzyna Sawicka Katarzyna Sawicka / 05-08-2015

Trzeba to jednak podkreślić: autor napracował się, rekonstruując dawną epokę, próbował oddać ją wiernie i miał naprawdę niezły pomysł, a powieść potencjał**.** Niestety „Śmierć frajerom” to słaba książka, w której dzieje się wszystko, choć pozostawia wrażenie, że nie dzieje się nic.

Chuligańskie story

Fabuła powieści rozgrywa się tuż przed wybuchem I wojny światowej, na przestrzeni około jedenastu lat, choć autor swobodnie cofa się również w czasie o kolejne dziesięć lat, by opowiedzieć „drakę” związaną z narodzinami głównego bohatera, Heńka Wcisło. Syn majstra z Woli przychodzi na świat w dość burzliwym momencie, a opowieść z dnia jego narodzin ma być jedną z wielu takich samych historii, które opowie nam autor. To jest właśnie pierwszy raz, gdy dostajemy od narratora zapewnienie, że za chwilę opowie nam fantastyczną historię, z niesamowitymi przygodami bohaterów i zwrotami akcji godnymi filmów z Bondem, po czym otrzymujemy nudnawą opowieść z nijakimi dialogami i z bohaterami z nie do końca zrozumiałą motywacją do takich, a nie innych działań. Powieść z założenia miała być równie barwna i emocjonalna jak połączenie komedii Juliusza Machulskiego z brawurową opowieścią historyczną. Są zatem „akcje”, są włamy, jest wojna i jest wątek romansowy. Jest wszystko wrzucone do tego „koszyka” i w efekcie jest poczucie, że jest to historia stworzona na siłę, w której nie ma nic, co by zaskakiwało, ani nic, co by wywoływało emocje.

Zgrabnie, zgrzebnie, na temat…

Pierwszy zarzut wobec autora to traktowanie swojego czytelnika niemalże po uczniowsku. Grzegorz Kalinowski odkrywa wszystkie karty, przedstawia całą sytuację dosłownie, nie dając pola do popisu wyobraźni, daje wszelakie możliwe wskazówki odnośnie realiów epoki, jeśli nie narracją, to tak prowadzonymi dialogami, by jego bohaterowie na pewno przekazali całą swoją wiedzę o wydarzeniach politycznych i historycznych swoich czasów. Duszę się też w świecie przedstawionym, w którym wszyscy bohaterowie mówią jednym głosem. Nie rozróżniałam ich, gdy po myślniku nie było opisane „dodał Heniek, Franek, Józek, ktokolwiek” bądź nie wyróżniała płeć. Nawet gdy autor czasami pokusił się, by nadać jakiejś postaci nietypowy styl wypowiedzi, dajmy na to seplenienie, jego bohater zaseplenił tylko przy pierwszym zdaniu, by później mówić już normalnie.

… i bez życia

Jednak dosadność i brak pola dla wyobraźni nie musi od razu powodować, że powieść okaże się dla czytelnika stratą czasu. Jeśli autor dobrze poprowadzi bohaterów, może jeszcze wszystko zmienić. To chyba dość powszechne zjawisko: jeśli postać jest dobrze wykreowana, czytelnik ma ochotę prać ją po pysku albo głaskać po głowie z czułości, w zależności od jej zachowań. Reakcja jest żywa, bo bohater jest żywy. Gdy jednak brakuje mu życia, cóż, jego losy raczej średnio mnie interesują.Papierowi bohaterowie to chyba największa wada tej powieści. Heniek Wcisło, któremu z założenia mamy kibicować i obserwować jego wyczyny, jest po prostu ładnie opisaną, nijaką postacią. Ani jakoś się mocno przejmowałam jego przygodami, ani emocjonowałam, choć teoretyczne jego przeżycia związane z porwaniem tramwaju, przyjęciem do „konspiry” i pierwszą akcją czy wreszcie te najtrudniejsze, bitewne, miały prawo, by zadziałać emocjonalnie. Trudno jednak przejmować się postacią, której „nie wierzę”. I to jest najważniejsza wada tej powieści.

Inny czytelnik

Powiedzenie, że nie ma złych książek, tylko są nietrafieni czytelnicy, może w jakiś sposób uzasadniać moją opinię. Być może moja subiektywna ocena nie powinna przekreślać debiutu Grzegorza Kalinowskiego w oczach potencjalnych czytelników? Mimo zatem własnej opinii polecam zapoznanie się z powieścią i dokonanie własnej oceny. Może to ułatwić elektroniczna wersja tej powieści dostępna w formatach EPUB i MOBI za niecałe 34 zł.

Źródło okładki: www.muza.com.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro