„Skoruń” Maciej Płaza – recenzja

„Skoruń” Maciej Płaza – recenzja

autor: Paulina Surniak, data publikacji: 26-07-2016

Powieść inicjacyjna, zbiór wpisujących się w nurt chłopskich opowiadań czy magiczny obraz świata, jakiego właściwie już nie ma? Czym właściwie jest debiut fabularny Macieja Płazy, tłumacza i literaturoznawcy? A może wszystkie te określenia są prawdziwe?

Już po przeczytaniu pierwszych stron, a nawet pierwszych zdań „Skorunia” zdajemy sobie sprawę, że za moment zostaniemy pochłonięci i trudno będzie nam się spod uroku tej opowieści wyzwolić. Tak działa sugestywny, soczysty język, jakim posługuje się narrator, stylizowany na gwarowy. Działa na czytelnika w sposób hipnotyzujący i trudno odłożyć książkę, tak jak trudno wyjść, gdy dobry gawędziarz snuje swoją opowieść.

Łobuz, leń, gagatek

Tytułowy bohater to nastoletni Skoruń, czyli łobuz, nicpoń, ladaco, żyjący na wsi, gdzieś pod Sandomierzem, w latach 80. ubiegłego wieku. To jego oczami obserwujemy świat, którego tak naprawdę nie ma. Zbieramy i sortujemy z nim jabłka, słuchamy opowieści starszego człowieka sprzedającego wodę z saturatora na rynku w miasteczku, ratujemy użądloną przez osę matkę. Skoruń kręci się gdzieś na obrzeżach świata dorosłych, zachłannie słucha, tłumaczy sobie świat po swojemu, dojrzewa. Na pierwszy plan wysuwa się jego relacja z ojcem, krewkim i posępnym człowiekiem. Z czasem chłopiec zaczyna lepiej rozumieć swojego ojca, dostrzega w nim nie tylko gniewną postać, ale po prostu człowieka. Poznaje jego przeszłość, dowiaduje się o strajkach, represjach, ambicjach i porażkach.

Mityczna wieś

Płaza wykreował miejsce, które coraz trudniej znaleźć w świecie rzeczywistym. Nadwiślańska wieś wydaje się bytem niezależnym i samowystarczalnym. Ludzie pędzą bimber, obywają się bez elektryczności, żyją zgodnie z rytmem pór roku, umierania i odradzania się. Wspomina się tam wojnę, z niepokojem obserwuje poziom rzeki, ponieważ żywa jest pamięć o powodzi, jeździ do pobliskiego miasteczka na jarmark. To wieś nierzeczywista, stworzona na potrzeby literatury, swoisty mit wyrażający nasze tęsknoty.

Forma

Maciej Płaza nadał swojej opowieści staranną, przemyślaną formę. Książka składa się z siedmiu opowiadań, które zazębiają się, układając w całość niczym powieść, nie tracąc jednocześnie swojej niezależności. Najważniejszy jest jednak język. To on sprawia, że lektura „Skorunia”odciska na czytelniku tak wyraźne piętno. Płaza pisze gęsto, używa słów, które rzadko już spotykamy, pięknych słów. Niektóre opisy, chociażby te dotyczące zbioru jabłek lub historii powodzi, są niemalże zmysłowe. Czyta się to powoli, smakując zdanie po zdaniu.

Maciej Płaza napisał książkę, po którą warto sięgnąć i którą należy się spokojnie delektować. To nostalgiczny obraz ginącego świata, napisany prawdziwym, pięknym, bogatym językiem.

Książka dostępna jest także w wersji elektronicznejza ok. 30 zł.

Źródło okładki: www.grupawydawniczafoksal.pl