Samochodem do Włoch

Samochodem do Włoch

Można powiedzieć, że Włochy są najbardziej uniwersalnym krajem, jeśli chodzi o wypoczynek. Zimą możemy tam szusować na nartach, a latem wygrzewać się na pięknych plażach. No i ta kuchnia! Pizza, makarony, wina, w tym kraju nie sposób chodzić głodnym czy smutnym. Jednak zanim do perfekcji opanujemy wymowę słowa „buongiorno”, warto wiedzieć, na jakie niespodzianki możemy trafić podczas podróży.

udostępnij

Zuzanna KrzyczkowskaZuzanna Krzyczkowska / 25-08-2016 / aktualizacja: 13-06-2017

Opłaty drogowe

Jak w znacznej większości Europy, tak i we Włoszech zapłacimy za przejazdy autostradami. Wyjątkiem jest jedynie samo południe słonecznej Italii. W pozostałych rejonach zapłacimy i to w większości przypadków niemało – cena jest zależna od pokonywanego odcinka (czy jedziemy przez równiny, czy raczej przez teren górzysty) i rodzaju pojazdu.

Płatność możemy uregulować gotówką, bezpośrednio przy bramkach (kierujemy się na bramki oznaczone białą tablicą i rysunkiem monet). Możemy jednak zaopatrzyć się w kartę magnetyczną VIACARD, która przypomina nieco nasz rodzimy viaTOLL – kierujemy się z nią pod niebieskie tablice ze słowem „carte”. Taka karta jest ważna dla wszystkich rodzajów pojazdów, do wyczerpania kredytu, działa na zasadzie kart telefonicznych, których kiedyś używaliśmy w ulicznych budkach. Dostępne są karty o wartości 25, 50 lub 75 euro (w Polsce dostępne są tylko 25 i 50). Kartę magnetyczną możemy zakupić jeszcze w Polsce, w punktach Polskiego Związku Motorowego lub na oficjalnej stronie pzmtravel.com.pl. Minusem jest jednak fakt, że karty VIACARD nie są honorowane na Sycylii. Tam za przejazd autostradą będziemy musieli zapłacić standardowo gotówką.

Jeśli już mamy kartę VIACARD, warto pomyśleć o wydzierżawieniu urządzenia o nazwie Telepass. Będzie nas to kosztowało jedynie 1,03 euro miesięcznie, a możemy zaoszczędzić sporo czasu. Telepass jest małym szaro-żółtym urządzeniem, które umieszczamy od wewnętrznej strony przedniej szyby naszego pojazdu. Dzięki niemu uzyskamy dostęp do szybkich pasów na autostradzie (skrajne bramki oznaczone żółtą tablicą Telepass) i nie będziemy musieli zatrzymywać się przy bramkach w celu uiszczenia opłaty. Czujniki wykryją nasze urządzenie, gdy będzie zbliżać się do bramek, przekaźnik zarejestruje jego dane i przekaże do systemu rozliczeniowego, po czym szlaban otworzy się automatycznie. Jest to duże udogodnienie, szczególnie jeśli na urlop wybieramy się w tak zwanym wysokim sezonie, kiedy korki na autostradach są czymś zupełnie normalnym.

Tankowanie

Gdy wskaźnik paliwa zacznie niebezpiecznie zbliżać się do zera, trzeba poszukać stacji benzynowej. Niestety Włochy są jednym z droższych krajów w Europie, jeśli chodzi o paliwo. Za litr bezołowiowej „dziewięćdziesiątki piątki” zapłacimy 1,55 euro (czyli przy obecnym kursie euro wynoszącym 4,19 złotych – około 6,50 złotych). Za paliwo o wyższej liczbie oktanów (Pb 98) będziemy musieli zapłacić już 1,65 euro (prawie 7 złotych), a za litr oleju napędowego – 1,40 euro (około 5,86 złotych). Włochy, a także Francja, Belgia i Holandia, mają bardzo szeroko rozbudowaną sieć stacji tankowania gazu. Jeśli nasze auto jest wyposażone w instalację LPG (we Włoszech często oznaczony jako GPL), zaoszczędzimy nieco gotówki. Ceny gazu we Włoszech są bowiem zbliżone do polskich. Za litr zapłacimy 0,61 euro (około 2,55 zł). Nie powinniśmy także natrafić na żadne trudności z tankowaniem gazu, ponieważ we Włoszech (jak i w większości Europy, z wyjątkiem Holandii, Niemiec i części Francji) obowiązują dokładnie te same końcówki dystrybutora co u nas. Notabene określa się je jako włoskie.

Należy mieć jednak na uwadze, że na niektóre parkingi (podziemne lub naziemne) w słonecznych Włoszech nie wjedziemy autem z instalacją LPG. Poza tym nie powinniśmy natrafić na jakiekolwiek problemy związane z alternatywnym źródłem paliwa. Jednak zanim wprowadzimy auto na prom, lepiej się upewnić, czy przewoźnik nie ma indywidualnych przepisów dotyczących przewozu aut zasilanych gazem.

Powszechnie wiadomo, że Włosi to dość wyluzowany naród. Lubią odpoczywać, bawić się i pić wino, dlatego około godziny 20 (a także podczas dziennej sjesty) większość stacji benzynowych zostaje zamknięta. Oczywiście możemy zatankować, korzystając z dystrybutorów i kas samoobsługowych, ale ich system obsługi płatności jest w języku włoskim. Dodatkowo nie mamy wówczas możliwości samodzielnego dotankowania gazu.

Wyposażenie auta

Jak wiemy, w Polsce wystarczy posiadać w aucie gaśnicę, trójkąt ostrzegawczy i apteczkę, aby spełnić wszystkie wymogi dotyczące ekwipunku na pokładzie. Włosi są pod tym względem mniej restrykcyjni, ponieważ będą od nas wymagali jedynie posiadania kamizelki odblaskowej (co najmniej jednej, ale w przypadku opuszczania pojazdu poza terenem zabudowanym lub na drogach szybkiego ruchu każdy pasażer znajdujący się poza pojazdem powinien być ubrany w odblaskową kamizelkę) oraz trójkąta ostrzegawczego. Posiadanie apteczki czy gaśnicy jest zalecane, ale nie wymagane. Jednak podczas podróżowania z przyczepą na kierowcy spoczywa obowiązek doposażenia pojazdu w dodatkowe lusterka boczne (jeśli przyczepa jest szersza od samochodu holującego) oraz dodatkowy trójkąt ostrzegawczy.

Przepisy drogowe

We Włoszech obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 kilometrów na godzinę w terenie zabudowanym. Poza miastem możemy sobie pozwolić na jazdę z prędkością 90 kilometrów na godzinę, a na drogach ekspresowych – do 110 kilometrów. Na autostradach maksymalnie możemy rozpędzić się do 130 kilometrów na godzinę (ale podczas deszczu tylko do 110). W przeciwieństwie do Francji, gdzie takie same ograniczenia dotyczą aut osobowych oraz ciągnących przyczepę, we Włoszech jest nieco inaczej. Decydując się na podróż z przyczepą, możemy przemieszczać się z prędkością maksymalnie 70 kilometrów na godzinę (dotyczy to nie tylko obszaru niezabudowanego, ale także dróg ekspresowych). Na autostradzie też sobie nie poszalejemy, ponieważ według przepisów wskazówka prędkościomierza będzie mogła wspiąć się tylko o dziesiątkę wyżej – do 80 kilometrów na godzinę. Co ciekawe, przy poruszaniu się autem dostawczym lub kamperem o dopuszczalnej masie całkowitej mniejszej niż 3,5 tony przepisy dotyczące prędkości są takie same jak dla aut osobowych.

Wjeżdżając do Italii, dobrze jest zdjąć nogę z gazu. Carabinieri nie są zbyt wyrozumiali, a za przekroczenie prędkości o 30–40 kilometrów na godzinę otrzymamy mandat w wysokości nawet 500 euro, dodatkowo możemy stracić prawo jazdy na 3 miesiące. Co więcej, we Włoszech mandaty opłaca się na miejscu u policjanta. Jeśli nie posiadamy przy sobie gotówki, policja odeskortuje nas do najbliższego bankomatu. Warto zatem obserwować miejscowych kierowców i dostosować prędkość do lokalnych standardów, szczególnie że na włoskich drogach aż roi się od fotoradarów, których obecność nie jest w żaden sposób oznaczona.

Dokumenty

Jeśli chodzi o dokumenty, zarówno pasażerów, jak i pojazdu, we Włoszech nie czekają na nas żadne niespodzianki. Powinniśmy posiadać ważny dowód osobisty lub paszport, a auto musi być wyposażone w ważne ubezpieczenie OC. Przed wyjazdem warto także pomyśleć o dodatkowym ubezpieczeniu NNW oraz o wyrobieniu karty NFZ-EKUZ, czyli Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego. Dzięki niej w razie jakichkolwiek kłopotów ze zdrowiem (niezależnie od powodu ich wystąpienia) będziemy mieli zapewnioną opiekę medyczną.

Nie jest tajemnicą, że włoskie auta są poobijane z każdej strony. Włosi bywają roztrzepani i miewają problemy z parkowaniem, w związku z tym stłuczki są na porządku dziennym. Jednak na południu Italii, a szczególnie w okolicach Neapolu, warto mieć się na baczności. Ceny ubezpieczenia OC są tam bardzo wysokie (niekiedy przekraczają 1000 euro), dlatego wielu Włochów po prostu go nie płaci. Jeśli już będziemy mieli ten niefart i weźmiemy udział w stłuczce, dokumentów ubezpieczeniowych drugiej strony należy szukać w prawym dolnym rogu przedniej szyby lub ewentualnie poprosić o ich okazanie. Większość Włochów po stłuczce lub wypadku będzie namawiała nas na polubowne załatwienie sprawy. Jeśli jednak uszkodzenia naszego auta są spore, należy wezwać policję. Bez obaw, nawet jeśli sprawca nie posiadał ważnej polisy ubezpieczeniowej OC, i tak dostaniemy odszkodowanie, ponieważ włoskie przepisy są przygotowane na taką ewentualność.

Podróż do Włoch to długa wyprawa, która może nabić na licznik naszego auta nawet dwa tysiące kilometrów w jedną stronę. To duże wyzwanie dla samochodu, dlatego warto zadbać o jego stan techniczny przed wyjazdem. Włosi niestety wysoko cenią sobie usługi mechaniczne, a przykładowo za wymianę dwóch opon zapłacimy 150–180 euro. Dodatkowo dość często robią sobie przerwy w pracy, przez co terminowość nie jest ich najmocniejszą stroną. Cóż… czego się nie robi dla prawdziwej włoskiej pizzy.

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro