Samochód na przedmieścia – jaki będzie najlepszy? Cz. 2

Samochód na przedmieścia – jaki będzie najlepszy? Cz. 2

Od kilkunastu lat trwa suburbanizacja, której efektem jest budowa domów na przedmieściach i w aglomeracjach. Osoby, które wyprowadziły się poza miasto, a dalej w nim pracują, potrzebują odpowiedniego środka transportu dla całej rodziny. W tej części artykułu dokonamy przeglądu rynku aut używanych i nowych, pod kątem przydatności dla mieszkańca przedmieścia.

udostępnij

Michał LisiakMichał Lisiak / 27-11-2017

Zobacz też: Samochód na przedmieścia – jaki będzie najlepszy? Cz. 1

Pamiętajmy o tym, że jednym z kryteriów były w miarę niskie koszty utrzymania i zakupu. Dlatego w tym artykule nie polecamy luksusowych aut terenowych (prawdziwie terenowych, mogących poradzić sobie w każdych warunkach), takich jak Toyota Land Cruiser, Nissan Pathfinder albo Land Rover Discovery. Cena, jaką trzeba zapłacić za jeden z tych przepięknych krążowników dróg i bezdroży, często przekracza wartość rodzinnego domu, zbudowanego na przedmieściach. Razem z działką.

Nasze kryteria to auto średnich rozmiarów, wyposażone w większy prześwit i w miarę oszczędny napęd.

Tanie pułapki

Na rynku aut używanych czekają różnego rodzaju pułapki. Auto tanie w zakupie i z małym silnikiem może być bardzo drogie w utrzymaniu. Przykładem może być Daihatsu Terios pierwszej generacji. Samochód jest do Polski najczęściej sprowadzany z Niemiec. To urocza mała terenóweczka, przez posiadaczy prawdziwych zwana „terenówką na jagody”. Dwie największe zalety tego auta to bardzo niski poziom awaryjności i niska cena zakupu – auto można kupić za kilka tysięcy złotych. Są też dwie duże wady – samochód jest bardzo wąski (przez to niewygodny) i posiada stały napęd na cztery koła. A to, pomimo tego, że auto ma mały silnik (1.3l) przekłada się na bardzo duże zużycie paliwa.

Wysokoprężne pułapki

Nie opłaca się też inwestować w zakup auta z napędem wysokoprężnym. Bardzo wysoki koszt naprawy osprzętu silnika (elektromagnetyczne lub piezolektryczne wtryskiwacze Common Rail, turbosprężarka, zawór recyrkulacji spalin EGR, pompa wtryskowa, dwumasowe koło zamachowe), zapychanie się filtra cząstek stałych albo konieczność jego wymiany (niektórzy producenci wymagają tego po ok. 180 – 200 tys. km), wyższy koszt zakupu pojazdu i przede wszystkim coraz głośniejsze apele o wprowadzenie zakazów wjazdu dla aut z silnikami Diesla – to wszystko sprawia, że z tego typu inwestycji lepiej zrezygnować.

Spójrzmy teraz na kilka przykładów aut, które naszym zdaniem sprawdzą się w roli środka transportu dla mieszkańca przedmieścia.

Uterenowione kombi dla mieszkańca przedmieścia

Uterenowione kombi różni się od standardowego wyższym prześwitem, fabrycznie montowanymi osłonami wrażliwych elementów podwozia (silnika, skrzyni biegów, tłumika, filtra DPF/FAP w autach z napędem wysokoprężnym, skrzyni rozdzielczej), terenowymi dodatkami stylistycznymi (nakładki na progi, inne zderzaki), czasami też mocniejszym silnikiem i dołączanym napędem na obie osie. Poza uterenowionymi, na rynku aut używanych znajdziemy też standardowe kombi z napędem na cztery koła. Warto doposażyć je w dolne osłony silnika i skrzyni biegów oraz układu wydechowego, które można bez problemu dokupić i zamontować.

Na początek uterenowione kombi w cenie do 15 tys. zł

  • Subaru Outback II, napędzane niestety dużym 2.5 litrowym benzyniakiem. Auto nadal dość ciekawe stylistycznie, ale drogie w utrzymaniu, ze względu na wysoki koszt części zamiennych.
  • Bardzo ciekawie prezentuje się Audi A6 Allroad z 2001 roku, niestety, w tym przypadku możemy liczyć przede wszystkim na silniki Diesla pod maską.
  • Volvo V70 pierwszej generacji, niestety, znów z dużym, 2.5 litrowym silnikiem, do tego dość kanciaste i wyraźnie odbiegające stylem od współczesnych aut.
  • O wiele lepiej pod względem wyglądu prezentuje się Subaru Legacy III, napędzane dwulitrowym benzyniakiem o mocy 125 KM.
  • Mały silnik posiada Suzuki Liana (1.6 o mocy 107 KM), samo auto ma jednak miniaturowe koła, które zaburzają proporcje całej sylwetki. Do tego pojazd ma też wyjątkowo brzydką, tylną klapę.
  • Skoda Octavia I generacji i bliźniaczy, uwielbiany w Polsce Volkswagen Passat B5, również mieszczą się w naszych widełkach cenowych i były wyposażane w napęd na cztery koła. Niestety, tu znów pod maskami królują Diesle, choć można znaleźć Passaty z dwulitrowymi benzyniakami albo Octavie I z benzynowym 1.8 Turbo.
  • Ciekawym autem, które jeszcze można zakwalifikować do uterenowionych kombi (choć bywa ono klasyfikowane jako SUV) jest Subaru Forester. Ma ciekawy wygląd i jest napędzany dwulitrowym benzyniakiem.

W cenie od 15 do 20 tys. zł

  • możemy zakupić interesujące uterenowione Volvo XC70 (2.4 Turbo)
  • Subaru Forester II (2.0 benzyna) czy też
  • Fiata Stilo Uproad, niestety, najczęściej z Dieslem 1.9 JTD pod maską. Na pocieszenie warto dodać, że to jedna z najmniej awaryjnych jednostek wysokoprężnych. Za to, jak na złość, sam samochód ma bardzo kapryśną elektronikę. Szkoda, bo jest naprawdę oryginalny.

Czy w cenie powyżej 30 tys. zł znajdziemy jakieś uterenowione lub zwykłe kombi z napędem na cztery koła i z jak najmniejszym benzyniakiem pod maską? Możemy zakupić Opla Insignię z silnikiem 2.0, Skodę Octavię II lub Audi A4 B8 z „volkswagenowskim” silnikiem 1.8 pod maską.

Ile zapłacimy za nowe, uterenowione kombi w salonie? Seat Leon Experience z silnikiem 1.4 TSI (125 KM) kosztuje 92 300 zł, ceny Audi A6 Allroad Quatro rozpoczynają się od 280 tys. zł, a Opla Insigni Country Tourer – od 128 000 zł.

Crossovery i SUV idealne dla mieszkańca przedmieścia

W przypadku używanych SUV i crossoverów mamy znacznie większy wybór.

W cenie do 10 tys. zł

  • możemy kupić bardzo taniego Land Rovera Freelandera (jest awaryjny, typowy problem to uszkodzenie skrzyni rozdzielczej, której naprawa będzie kosztować tyle, co zakup auta)
  • Kię Sportage I (samochód dla majsterkowicza, który wymaga ciągłych, drobnych napraw)
  • wspomnianego na początku artykułu Daihatsu Terios I,
  • Hondę CRV pierwszej generacji (z dwulitrowym benzyniakiem, auto bardzo mało kłopotliwe i nadal bardzo ładne)
  • Toyotę RAV4 pierwszej generacji (już nieciekawą pod względem wyglądu, nadal bardzo mało awaryjną, też z dwulitrowym benzyniakiem)
  • miniaturowego Suzuki Jimmy (raczej dla córki lub syna, niż dla rodziny, ta miniatura jest bardzo ciasna)
  • czy też Hondę HR-V (z charakterystycznym, pudełkowatym tyłem, z silnikiem 1.6, niezawodną).

Naszym typem w tym zestawieniu są Hondy.

W cenie od 10 do 20 tys. zł

  • z pewnością warto zainteresować się Suzuki SX4 (i jego bliźniakiem Fiatem Sedici ze względu na tańsze części zamienne)
  • oraz Toyotą RAV4 II
  • i Hondą CR-V II, ze względu na wysoki poziom bezawaryjności.
  • Całkiem niezłym wyborem może być Kia Sportage II, w której wyeliminowano szereg wad, dręczących użytkowników pierwszej generacji.

W cenie od 20 do 30 tys. zł

Nasz typ – dalej Hondy i Toyoty.

Teraz spójrzmy na auta nowe

Z racji ogromnej popularności crossoverów, niemal każdy producent ma takie auto w swojej ofercie. Nieduży silnik, wysoki prześwit, osłony, wygodne wnętrze, w którym można przetransportować pięć dorosłych osób a do tego wygląd terenówki – to, zdawałoby się, auto idealne do naszych potrzeb. Niestety, nie jest tak różowo. Większość samochodów faktycznie ma małe silniki benzynowe pod maską. Są to jednak silniki budowane w zgodzie z zasadami downsizingu. Zatem zastosowano w nich bezpośredni wtrysk paliwa (drogie wtryskiwacze, czułe na jakość tankowanego paliwa, droga pompa wtryskowa – jak w Dieslach), turbosprężarkę (która wymaga odpowiedniego traktowania, żeby się nie zatarła), a w większości modeli także dwumasowe koło zamachowe. Dlaczego? Bo „nowoczesne” silniki drżą w czasie pracy i coś musi tłumić te drgania, aby nie zniszczyć skrzyni biegów, półosi napędowych i aby zwiększyć komfort jazdy. Poza tym małe jednostki napędowe wcale nie są tak oszczędne, jak podają producenci, a podczas dynamicznej jazdy potrafią one niemile zaskoczyć wysokim spalaniem. Drogie są typowe elementy eksploatacyjne, jak np. świece zapłonowe, nawet kilka razy droższe od tych, montowanych w silnikach wolnossących.

Czy można jeszcze znaleźć crossovera z mało kłopotliwym silnikiem pod maską?

Na rynku pozostały nieliczne – Toyota RAV4 z dwulitrowym Valvematic (152 KM) za 92 tys. zł, Honda HR-V z 1.5 l I-VTEC (130 KM) za 82 tys. zł, Dacia Duster 1.6 SCe (115 KM) za 39900 zł.

Oferta aut z silnikami downsizingowymi jest za to ogromna. Peugeot 2008 z 1.2 PureTech za 63 tys. zł, Renault Captur z 0.9 TCe za 57 tys. zł, Toyota CH-R z 1.2 Turbo (116 KM) za 82900 zł, Volkswagen T-ROC z 1.0 TSI (115 KM) za 73 tys. zł, Skoda Karoq z 10. TSI (115 KM) za 82 tys. zł, czy Seat Arona z 1.0 TSI (95 KM) za 69 tys. zł.

Wybór samochodu zawsze jest swego rodzaju kompromisem, pomiędzy ceną, wyglądem, funkcjonalnością, kosztami utrzymania i szeregiem innych rzeczy. Pozostaje nam tylko życzyć, aby był to wybór jak najbardziej trafny.

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro