Wpisz czego szukasz

Znajdziemy sprzedawców, którzy mają wszystko czego szukasz.

Wprowadź frazę

„Ruszyłbym na smoka” – recenzja gry planszowej

Smoku, smoku, gdzie jesteś? Wielka paszcza, ostre zęby i masa ognia wylatującego z pyska. Czy na pewno chcesz się w to pakować? W końcu zawsze starałeś się unikać niebezpieczeństwa. Nie dla ciebie życie pełne adrenaliny. A jednak wcisnąłeś się w metalową zbroję. Zasunąłeś przyłbicę i postanowiłeś stać się żywą konserwą. Nie chcesz zostać bohaterem, a tym bardziej męczennikiem. Pytanie tylko, jak się wyplątać z tego całego ambarasu?

„Ruszyłbym na smoka” – recenzja gry planszowej

Wnętrzności i przygotowanie do gry

W niewielkim pudełku znajdziemy 50 groteskowo zilustrowanych kart. Jeden rzut oka na nie pozwala stwierdzić, że twórcy podeszli do tematu z dużym przymrużeniem oka. Karty podzielono na pięć kategorii symbolizujących rycerski ekwipunek. Gracze będą mieś do dyspozycji zbroje, broń, tarcze, hełmy i oczywiście pierwszej klasy rumaki. To się dopiero nazywa klimat bohaterstwa i rycerskości.

smok

Gra jest przeznaczona dla 3 do 8 graczy w wieku przynajmniej 13 lat. Należałoby wyposażyć każdego z nich w pełen zestaw waleczny. W zależności od liczby uczestników dodajemy dodatkowe zestawy smokobójców. Tasujemy wszystkie karty i tym sposobem powstaje stos ekwipunku. Rozdajemy każdemu graczowi po 4 sztuki, a resztę kart umieszczamy w postaci zakrytego stosu w zasięgu wszystkich graczy. Wszystko gotowe, a nasze kolana zaczynają się trząść. Przecież mamy się z tego wyplątać, ale jakoś brniemy coraz głębiej…

smok

Przebieg rozgrywki

Jedyne, co ci przyszło do głowy, żeby się wyplątać z tej wyprawy, to pozbyć się swojego ekwipunku. W końcu bez hełmu czy może rumaka nikt cię nie wyśle na samobójczą misję. Dlatego twoim celem jest pomóc graczom znaleźć ich sprzęt, nim cię ubiegną. I tym sposobem rycerz rycerzowi podkłada świnię, znaczy się jakiś ekwipunek, aż przychodzi moment, gdy ktoś nie będzie miał gdzie schować sprzętu. Każdy graczy w swoim ruchu wybiera jedną z kart na ręku i kładzie zakrytą przed graczem siedzącym po jego lewej stronie. Przy okazji tej czynności musimy jeszcze wymyślić przekonywującą wymówkę dla innych rycerzy o tym, czego tam nie ma.

smok

Osoba, przed którą leży karta, może zdecydować się na sprawdzenie, co przedstawia, i jeśli sprzęt był właściwy, to odkryta karta ląduje za karę przed graczem, który blefował. W sytuacji, gdy wskazanego sprzętu nie było tam naprawdę, to kładziemy kartę przed sobą. Możemy też się zdecydować na dołożenie swojej karty z ręki i przekazanie ekwipunku kolejnemu rycerzowi, tłumacząc się znowu, czego tam nie ma. Gra toczy się tak w kółko do chwili, aż jeden z graczy zgromadzi przed sobą pełny rycerski ekwipunek. Wyrusza on wtedy na pełną niebezpieczeństw misję, niestety z biletem w jedną stronę. Reszta graczy może świętować swoje zwycięstwo, znaczy się odwagę dzielnego śmiałka.

smok

Podsumowanie

„Ruszyłbym na smoka” jest prostą grą imprezową pełną blefu. Interakcja pomiędzy graczami aż bucha nad stołem. Radar prawdomówności wszedł na najwyższe obroty, a emocje sięgają zenitu. Grafiki mają fajny klimat i wprowadzają od samego początku dużą dawkę humoru. Dodatkowa gra jest zapakowana w kompatybilne pudełko, a rozgrywkę możemy toczyć właściwie wszędzie. Jedyne, czego potrzeba nam do kompletu, to doborowe towarzystwo chętne do podjęcia rycerskiego wyzwania.

Czy ten artykuł był pomocny?

oferty sponsorowane

Artykuły z kategorii Kultura i rozrywka


Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro