„Resident Evil 7” – recenzja

„Resident Evil” to seria horrorów, która na zawsze przeszła do historii gier komputerowych i konsolowych. Nawet pomimo tego, że piąta i szósta odsłona nie zbierały aż tak dobrych recenzji. Dlatego twórcy obiecali, że kolejna część powróci do korzeni. Czy słowa dotrzymali?

Karolina Marciniak Karolina Marciniak / 27-03-2017

„Resident Evil 7” miało odnowić serię z zombie w roli głównej, która powoli odchodziła od elementów charakterystycznych dla survival horror w kierunku gier akcji. Wydawca – Capcom – zdecydował się na dość odważny krok, ponieważ w zasadzie usunął z najnowszej części najbardziej rozpoznawalny element „Residentów”, czyli zarażonych wirusem nieumarłych. Zamiast tego mamy do czynienia z nowym zagrożeniem biologicznym, a cała akcja rozgrywa się na bagiennych terenach Luizjany, w pojedynczej posiadłości.

re 7 3

Fabuła

Tym razem „Resident Evil” nie zaczyna się tak, jak poprzednie części. Nie ma inwazji zombie ani nawet znanej korporacji Umbrella (co nie znaczy, że nie pojawia się później). Historia bardziej przypomina to, z czym mieliśmy do czynienia w grach z serii „Silent Hill”. Oto bowiem mężczyzna po kilku latach dostaje wiadomość od swojej zaginionej żony, aby jej nie szukał. Oczywiście nie ma zamiaru posłuchać i wyrusza na poszukiwania ukochanej. W ten sposób trafia do odosobnionej posiadłości w Luizjanie. Tam znajduje swoją żonę, która… nagle zaczyna go atakować. Po chwili zostajemy więźniami przerażającej rodziny Bakerów i naszym początkowym celem jest wydostanie się z posiadłości. Z czasem zadanie się zmienia, ale i tak najważniejsze okazuje się przetrwanie. A jest przed kim uciekać. Bakerowie to zwyrodnialcy w pełnym tego słowa znaczeniu. Wystarczy powiedzieć, że żywią się zgnilizną, która – najprawdopodobniej – pochodzi od zabitych ofiar. Obrzydlistwo! A jakby tego było mało, mają nadnaturalne zdolności. To antagoniści, którzy budzą realny strach.

Nie ma sensu wyjawiać całej fabuły, ale bez wątpienia twórcy „Resident Evil” stworzyli niezwykle ciekawą historię, która pełna jest zwrotów akcji i niespodziewanych elementów. Warto przy okazji wspomnieć, że chronologicznie gra umiejscowiona jest mniej więcej 3-4 lata po wydarzeniach z szóstej odsłony i prawie 20 lat po pierwszej części.

re 7 2

Rozgrywka

Jeśli chodzi o sam mechanizm, twórcy nie zdecydowali się na całkowity powrót do korzeni. W pierwszych częściach serii bohaterów obserwowaliśmy z boku, w filmowych ujęciach. To zmieniło się wraz z wypuszczeniem na rynek czwartej części, gdzie zaczął obowiązywać widok zza pleców sterowanego bohatera. W siódmej części doszło do kolejnej zmiany. Teraz całą akcję widzimy z perspektywy pierwszoosobowej. Już po pierwszej prezentacji wiele osób twierdziło, że nie jest to prawdziwy „Resident Evil”, ale w praktyce takie rozwiązanie sprawdziło się doskonale.

Ruch ten po części podyktowany był tym, że grę można uruchomić także za pomocą okularów wirtualnej rzeczywistości, dzięki czemu wrażenia są jeszcze większe. Ale nawet na tradycyjnym PC widok typu first-person okazał się dobrą decyzją.

W „Resident Evil 7” poczucie grozy jest budowane na każdym kroku. Tym razem nie boimy się dlatego, że może na nas wyskoczyć jakiś potwór lub horda zombie. Klimat od samego początku budowany jest przez otoczenie, docierające do nas dźwięki i otaczające nas przedmioty. Co prawda Capcom nie zrezygnował z najprostszej metody, w której ktoś nagle z krzykiem wyskakuje nam przed oczami, ale to tylko składowa, a nie główny element rozgrywki.

Za to deweloper puścił oczko do fanów serii w postaci powrotu klasycznych roślinek leczących, z których – po odpowiednim ich połączeniu – można stworzyć mocniejszą apteczkę. Nadal jednak mamy ograniczone miejsce w ekwipunku, a sięganie do kieszeni nie zatrzymuje czasu, trzeba więc reagować możliwie szybko. Za to nadmiar przedmiotów możemy chować do skrzynek rozmieszczonych w całej lokalizacji, a stan gry zapisujemy w starych odtwarzaczach kasetowych. Klasyka gatunku i to bardzo przyjemna!

re 7 5

Oprawa audiowizualna

Pod względem wizualnym gra bez wątpienia nie stoi na najwyższym poziomie, ale wcale nie oznacza to, że prezentuje się źle. Wręcz przeciwnie. „Resident Evil 7” wygląda dobrze, a momentami wręcz bardzo dobrze. Trudno mu coś zarzucić. Nie ma tu może imponujących widoków, ale wynika to z umiejscowienia bohaterów przede wszystkim w zamkniętych, wąskich przestrzeniach. Te z kolei zostały zrealizowane z należytą starannością i są miłe dla oka. Gra nie prezentuje się źle, po prostu są tytuły, które wyglądają lepiej. Pod względem dźwiękowym „Resident Evil 7” wypada wyśmienicie. Imponująco brzmią przede wszystkim kwestie nagrane przez anglojęzycznych aktorów. Z kolei dźwięki otoczenia świetnie budują klimat grozy.

re 7 4

Podsumowanie

„Resident Evil” to bardzo dobra gra. Można nawet powiedzieć, że to najlepsza odsłona serii od lat. Capcom postanowił zerwać z kilkoma mechanizmami, które były krytykowane przez graczy w piątej i szóstej części.

Siódemka to całkowicie nowe rozdanie, odważne i świeże, ale właśnie dlatego tak dobre. To klasyczny „Resident” dostosowany do nowych realiów i możliwości sprzętowych. Mamy w grze niemal wszystko, co tak świetnie sprawdzało się kilka lat temu. Może brakuje elementu najbardziej charakterystycznego, czyli zombie, ale za to twórcy zaproponowali w zamian coś lepszego, jeszcze bardziej przerażającego. Biorąc to wszystko pod uwagę, „Resident Evil 7” prezentuje się niezwykle dobrze. Nie jest to gra idealna, ale na pewno bardzo udana i po prostu trzeba po nią sięgnąć. To pozycja obowiązkowa dla fanów serii i miłośników gatunku survival horror.

Co więcej, Capcom już zapowiedział, że to dopiero początek historii. Twórcy mają w planach wydanie kilku dodatków, które wzbogacą rozgrywkę o nowe elementy i historie. Może nie jest to najbardziej lubiane przez graczy rozwiązanie, ale przynajmniej mamy pewność, że tytuł wciąż będzie rozwijany.

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro