Recenzja - „Odcienie miłości” Alice Munro

Recenzja - „Odcienie miłości” Alice Munro

Noblistów wypada znać. No dobrze, może nie wszystkich, ale niektórych dobrze by było, choćby Szymborską, która tworzyła tak piękne literackie perełki. Alice Munro jednak niekoniecznie przekona do swojej prozy większość czytelników, a przynajmniej nie tych, którzy sięgną po „Odcienie miłości”. Mnie na przykład nie przekonała. Dlaczego? O tym za chwilę…

Jan Mądrzywołek Jan Mądrzywołek  / 05-12-2014

Co znajdziemy w książce?

„Odcienie miłości” to zbiór jedenastu opowiadań, pierwszy w dorobku autorki. Choć pierwszy, to wydany w Polsce jako ostatni, więcej na razie nie będzie, dopóki nie napisze czegoś nowego. Tytuł mógłby sugerować, że będziemy mieli okazję sięgnąć po romantyczne, pełne namiętności i zaangażowanych kochanków historie. Nic bardziej mylnego. Miłość w wykonaniu Munro ma rzeczywiście wiele odcieni, ale niewiele z nich ma cokolwiek wspólnego z klasycznym pomysłem na miłosne historie. Mamy zatem miłość małżeńską, miłość rodziców do dzieci i dzieci do rodziców. Miłość codzienną, zaskakującą, niespotykaną i czasami też dziwną. Tą stałą, nabywaną po latach związku i tą nową, kiedy zdajemy sobie nagle sprawę, że na kimś nam naprawdę zależy. Wszystko to opowiedziane językiem spokojnym, powolnym, nasyconym do granic możliwości treścią. Na pozór noblistka już w pierwszym swoim zbiorze jest w formie.

Ale jednak…

Książkę czyta się koszmarnie, poza naprawdę interesującym językiem nie niesie dla mnie ze sobą nic. Lubię opowiadania, przeczytałem ich naprawdę sporo, w dodatku dość różnorodnych. Znalazłem sporo pozytywnych recenzji tego tytułu, no i przecież Komitet Noblowski nie może się za bardzo mylić, ale na mnie Munro nie zadziałała.

Uważam, że dobre opowiadanie powinno mieć jakąś interesującą, choć niekoniecznie zaskakującą puentę. Z tych jedenastu, które otrzymujemy w „Odcieniach miłości”, tylko jedno jest takie. Jedno! Nie oczekuję fajerwerków, szalonych zwrotów akcji czy genialnego zdania na koniec, ale Munro naprawdę sobie w tym pierwszym zbiorze nie poradziła. Może w kolejnych, bardziej dojrzałych jest inaczej, ale lepiej nie zaczynać poznawania jej twórczości od tej książki, bo sięgnięcie po kolejne może być zbyt dużym wyzwaniem.

Książka nie dla każdego

Nie upieram się, że ta proza nie przemówi do nikogo. Tak jak pisałem wcześniej, Munro pisze bardzo interesującym językiem i to na pewno spora zaleta. Każdy, kto lubi smakowanie czytania jako takiego, będzie zadowolony, ale jeśli ważne są dla was też historie, to już nie będzie zbyt interesująco.

Co mogę zaproponować w zamian? W leniwy, zimowy wieczór warto sięgnąć po któryś ze zbiorów Érica-Emmanuela Schmitta, na przykład „Odette i inne historie miłosne”.

Książka „Odcienie miłości” dostępna jest zarówno w wersji papierowej, jak i elektronicznej. Cena e-booka to ok. 28 zł. Dostępny jest w formatach EPUB i MOBI.

Źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro