Polscy projektanci szkła – Zbigniew Horbowy
Zdaniem eksperta

Polscy projektanci szkła – Zbigniew Horbowy

Miał propozycję od Rosenthala, ale wybrał Polanicę-Zdrój. Jego wazony o wyrafinowanych kształtach i szlachetnej kolorystyce podbijały rynki zarówno polski, jak i światowy w latach 60. i 70. XX wieku. Dziś są okazami kolekcjonerskimi.

udostępnij

Joanna KorneckaJoanna Kornecka / 24-04-2018

Polskie szkło ma długą historię. Okres świetności przypada paradoksalnie na smutny okres PRL-u. Właśnie 60. lata obfitowały w największych mistrzów. Wśród nich Zbigniew Horbowy, którego kolorowe szklane butle i wazony były najbardziej pożądane wśród miłośników dobrego wzornictwa. Obecnie mają wartość kolekcjonerską, bo moda na szkło vintage sprawiła, że dekoracyjne cacka z tego okresu to nie lada kąsek, na który poluje się na internetowych aukcjach i pchlich targach.

Początki kariery

Prosto z wrocławskiej Szkoły Sztuk Plastycznych, którą ukończył w Katedrze Szkła prof. Dawskiego, trafił za namową swojego mentora do huty szkła Sudety w Szczytnej Śląskiej. Tam rozpoczęła się jego wielka przygoda. Miał zacząć od malowania dekoracji na szkle, ale ponieważ to go nie pociągało, pilnie zdobywał wiedzę od hutników. Dowiedział się, jakie właściwości plastyczne ma szkło, nauczył się je kształtować i poznał najważniejsze wymogi technologiczne. Z czasem zaczął samodzielnie projektować i wprowadzać do produkcji proste formy użytkowe. Początkowo miały one ograniczoną gamę barw. Najczęściej były utrzymane w odcieniach fioletu i bursztynu, nieco później błękitu. W swoich eksperymentach sięgał do dawnych, zapomnianych już technik, które udoskonalał.

Eksperymenty… z proszkiem IXI

Jego najbardziej spektakularnym doświadczeniem, z którego zasłynął, były naczynia z zatopionymi w masie pęcherzykami powietrza tzw. szkło antico. Na czym polegał ten pionierski wynalazek? Ówczesne pokolenie szklarzy starało się raczej odprowadzać pęcherzyki ze szkła, uznając je za defekt. Horbowy przeciwnie, uważał je za wielki walor i piękny, niepowtarzalny wzór. Zamiast kilku pęcherzyków w masie wprowadzał kilkaset. O sposobie, w jaki je uzyskiwał, krążą dziś anegdoty. Prawdą jest jednak, że posypywał szklaną bańkę popularnym proszkiem do prania IXI, gdyż zawierał sporo sody. Dawało to efektowną, spienioną pęcherzykami powietrza piękną strukturę. Barwione w masie szkło sodowe z zatopionymi pęcherzykami powietrza mieniło się niezwykłymi odcieniami bursztynów, zachwycało kolorami głębokiej czerwieni, malachitowej zieleni. Wyróżniało się. Zalew „anonimowej tandety” – jak pisał na łamach „Więzi” Zbigniew Herbert – sprawił, że po unikatowe wazony i butle Horbowego ustawiały się kolejki.

Propozycja Rosenthala

Wtedy też o współpracę z artystą zabiegała manufaktura Rosenthala, chcąc namówić projektanta do współtworzenia kolekcji Studio Line. O współpracy z niemieckim potentatem marzył każdy artysta, Horbowy wolał jednak pozostać w Polanicy-Zdroju i zaangażować się w pracę w uruchomionej właśnie z jego inicjatywy hucie Barbara, filii Sudetów. Tam też dał upust swojej pasji projektowania kieliszków dekoracyjnych. W sumie stworzył ich kilkaset. Piękne, o subtelnych formach, smukłych, ciągnionych nóżkach powiązanych w procesie formowania z owalną lub okrągłą czaszą. Najpiękniejsze okazy można jeszcze upolować na aukcjach internetowych.

W końcu lat 70. XX wieku związał się z hutą Zjednoczonych Zakładów Gospodarczych Inco we Wrocławiu i tam stworzył kolekcję szkieł o charakterystycznym, lekko przydymionym, srebrzystoszarym kolorze. Były wśród nich kieliszki, wazony, świeczniki, popielniczki. Zachwycały lekko geometryzującą, prostą formą, idealnymi proporcjami i szlachetną kolorystyką.

Wyrafinowana forma i szlachetny kolor

To najbardziej pociągało Horbowego w szkle – od najwcześniejszych lat. I chociaż jak żaden inny artysta orientował się we wszystkich aktualnych trendach, jego projekty z lat 60. były najbliższe stylistyce szkła z krajów Północy. Artysta był pod wielkim wrażeniem prostoty skandynawskich kształtów, inspiracji naturą.

Dzięki twórczości Horbowego o polskim szkle dekoracyjnym z tego okresu dowiedział się cały świat. Jego dzieła sztuki były kwintesencją nowoczesności w latach 60. i... są do dziś. W ostatnich latach, kiedy dekoracyjne szkło stało się znów modne, kolekcjonerskie okazy Horbowego znacznie zyskały na wartości. Coraz trudniej zdobyć je po okazyjnej cenie. Artysta do dziś mieszka w Polanicy-Zdroju, gdzie sporadycznie tworzy – wyłącznie na zamówienia prywatne.

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro