Wpisz czego szukasz

Znajdziemy sprzedawców, którzy mają wszystko czego szukasz.

Wprowadź frazę

„Polowanie na zło” Chris Carter – recenzja

Detektyw Robert Hunter powraca w 10. (!) tomie serii autorstwa Chrisa Cartera. „Polowanie na zło” trzyma w napięciu i będzie gratką nie tylko dla wiernych fanów pisarza.

„Polowanie na zło” Chris Carter – recenzja

Długie serie detektywistyczne to często niewdzięczny format, który budzi wielkie emocje i daje apetyt na więcej, by z czasem przynosić raczej rozczarowanie niż satysfakcję z lektury kolejnych tomów. Niewiele takich serii z powodzeniem radzi sobie z upływem czasu. „Jack Reacher”, bestsellerowa seria Lee Childa, czy saga „Lipowo” polskiej pisarki Katarzyny Puzyńskiej to raczej wyjątki potwierdzające tę regułę.

Do serii wyłamujących się z tego nieprzyjemnego trendu można też z powodzeniem dopisać tę o Robercie Hunterze, detektywie policji z Los Angeles, któremu dał życie Chris Carter.

Właśnie ukazało się „Polowanie na zło”, dziesiąta już książka z Hunterem w roli głównej. Wszystko wskazuje na to, że to jedna z najlepszych w całej dotychczasowej serii!

„Polowanie na zło” – Robert Hunter powraca

Podobnie jak w przypadku poprzedniej części serii, „Galerii umarłych”, i tym razem Hunter musi zmierzyć się z psychopatycznym mordercą, który działa bez żadnych skrupułów, a ze swoich zbrodni czyni przerażającą grę ze stróżami prawa.

W „Polowaniu na zło” sytuacja detektywa jest jeszcze bardziej skomplikowana, bo mordercą, którego musi złapać, jest Lucien Folter, jego kolega ze studiów i były najlepszy przyjaciel. Folter, jeden z najniebezpieczniejszych morderców w historii, właśnie uciekł z pilnie strzeżonego więzienia, w którym spędził ostatnie 3 lata. Wyrachowany geniusz wykorzystał swoją ponadprzeciętną inteligencję, by przechytrzyć strażników i wydostać się na wolność, którą stracił dzięki Robertowi Hunterowi.

Dla byłego przyjaciela, który teraz stał się jego zaciekłym wrogiem, zostawił w celi specjalną wiadomość. Hunter musi więc działać wyjątkowo szybko, by nie stracić tego, co najważniejsze – własnego życia.

Chris Carter w życiowej formie

Czytając „Polowanie na zło”, trudno uwierzyć, że to już 10. tom w serii o Robercie Hunterze. Carter ani na chwilę nie daje nam odczuć, że pisze o swoim bohaterze od lat. „Polowanie” wciąga i trzyma w napięciu od pierwszej strony, serwując co i raz niespodziewane zwroty akcji i zaskakujące wątki. Carter, z wykształcenia psycholog, jest mistrzem w budowaniu postaci. Hunter, z zewnątrz twardy i nieczuły, obnaża przed nami nieznaną dotychczas, emocjonalną stronę. Również postać Luciena fascynuje i przeraża, momentami budząc współczucie, która za chwilę zmienia się w odrazę.

Chris Carter przyzwyczaił już swoich fanów do tego, że akcja jego książek pędzi w zawrotnym tempie, nie ma tu miejsca na dłużyzny i przestoje. Nie inaczej jest też w przypadku „Polowania na zło”: niemal 400 stron powieści mija niepostrzeżenie, bo od tej intrygującej fabuły wprost nie sposób się oderwać.

Choć książka to dziesiąty tom serii, z powodzeniem to od niej można zacząć swoją przygodę z Robertem Hunterem – „Polowanie na zło” można bowiem traktować jako osobną i zamkniętą historię.

„Polowanie na zło” udowadnia, że intrygujący bohaterowie i zaskakująca fabuła zawsze się obronią. Trzeba mieć na nich pomysł i znać swoje mocne strony. A te Chris Carter ma w małym palcu.

Źródło okładki: soniadraga.pl
Czy ten artykuł był pomocny?
FacebookTwitter
FacebookTwitter

oferty sponsorowane

Może Cię także zainteresować


Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro