„Pillars of Eternity” – recenzja gry

„Pillars of Eternity” – recenzja gry

autor: Artur Jabłoński, data: 08-06-2015

Ach te staroszkolne RPG… „Icewind Dale”, „Baldur’s Gate”, „Planescape: Torment”… Niektórzy uważają, że lata 90. i początek kolejnego wieku to złota era dla tego gatunku. Dziś takich tytułów już się nie tworzy. Czy na pewno?

Sentymentalność Kickstartera

W ciągu ostatniego roku ukazało się kilka gier, które nawiązują mechaniką i grafiką lub nawet wprost są kontynuacjami RPG z tamtego okresu. Mowa o „Wasteland 2”sequelu wydanym po kilkudziesięciu latach – czy „Divinity: Original Sin”. Z „Pillars of Eternity” łączą je korzenie: wszystkie te tytuły ujrzały światło dzienne dzięki finansowaniu społecznościowemu. Kierowani sentymentem do niezapomnianych gier i zaufaniem do twórców internauci wsparli prywatnymi środkami projekty, których celem było wskrzeszenie tradycyjnego podejścia do tworzenia tytułów RPG.Warto nadmienić, że – choć obaw było sporo – wszystkie produkcje spełniły pokładane w nich nadzieje. Do tego z wymienionej trójki to właśnie „Pillars of Eternity” reprezentuje najwyższy poziom i śmiało może rywalizować o tytuł gry roku 2015.

#

Klasyka klasyki

Obsidian Entertainment zadbało o to, by każdy miłośnik RPG poczuł się przy „Pillars of Eternity” jak za dawnych lat. Choć gra nie wykorzystuje mechaniki D&D jak jej duchowi poprzednicy, lecz bazuje na autorskim rozwiązaniu twórców, jest wystarczająco blisko stosowanych ówcześnie rozwiązań, byśmy błyskawicznie we wszystkim się odnaleźli.

#

Niesamowita kraina

Rozgrywka toczy się w świecie zwanym Eorą, który niczym nie przypomina cukierkowatości Forgotten Realms z największych hitów lat dziewięćdziesiątych. Przeciwnie. Klimat jest tu ciężki, dominują zjawiska nadprzyrodzone, a wręcz aura grozy. Dzięki temu rozgrywka robi wrażenie, mimo że graficznie oczywiście nie ma startu do innych współczesnych produkcji. Lecz w końcu nie ona jest tu najważniejsza, a historia.Jako bohater w wyniku pewnych okoliczności stajemy się jednym z Widzących – osób, które potrafią zaglądać innym w dusze i podglądać ich uczynki z poprzednich wcieleń. To, jak łatwo się domyślić, rodzi więcej komplikacji, niż daje korzyści. Więcej nie zdradzę, powiem tylko, że opowieść rzeczywiście wciąga i nie odstaje poziomem scenariusza od gier, do poziomu których aspiruje.Warto zwrócić uwagę na świetnych towarzyszy podróży. Twórcy od zawsze mieli szczęście do tworzenia charyzmatycznych postaci – tak jest i tym razem. Najciekawsze są ich osobiste historie, które, choć niewiele na to wskazuje, z czasem pięknie zazębiają się ze sobą i z głównym wątkiem. Maestria!

#

Wehikuł czasu to byłby cud

Od mechaniki walki po sposób prowadzenia narracji. Od sposobu nawiązywania relacji z towarzyszami po grafikę. Wszystko w „Pillars of Eternity” przenosi nas w przeszłość, kiedy to mieliśmy czas zarywać noce nad opowieściami z Wrót Baldura i innych krain. Nie brakuje oczywiście usprawnień, ale i tak wybaczylibyśmy tej grze wszystkie błędy. To w końcu podróż sentymentalna.


podziel się