„Phantaruk” – recenzja

Ciasne i klaustrofobiczne korytarze stacji kosmicznych wzbudzają pewien lęk. Zwłaszcza gdy nie przechadzają się nimi członkowie załogi, a jedynym źródłem światła jest oświetlenie awaryjne. Takie tło akcji – statki, czy stacje kosmiczne – towarzyszy horrorom od dziesięcioleci. Zarówno w grach, jak i książkach, a także filmach. „Obcego” w reżyserii Ridleya Scotta zna przecież każdy. Moda na horrory science fiction nie przemija. Ostatnio próbie stworzenia gry-horroru właśnie w takim otoczeniu podjęło się polskie studio Polyslash. Sprawdzamy, co z tego wyszło.

udostępnij

Bartek SiejaBartek Sieja / 09-03-2017

Przygodę w kosmosie można zacząć na wiele przeróżnych sposobów. Historyjka o zespole badawczym sprawdza się za każdym niemal razem. Można się też wysilić na znacznie bardziej oryginalny wstęp albo… nie robić wstępu w ogóle. Ot, w myśl zasady, że najbardziej boimy się tego, czego nie znamy.

Fabularna sztampa

„Phantaruk” w żaden sposób nie wprowadza nas do właściwej części zabawy. Budzimy się sami w niewielkim pomieszczeniu i już wiemy, że coś jest nie tak. Na statku brakuje załogi, wszędzie pojawiają się komunikaty o alarmie. Szybko okazuje się, że w dodatku coś tu „grasuje”. To właśnie tytułowy Phantaruk – mutant powstały w wyniku niehumanitarnych eksperymentów, których dopuszczali się pracownicy H+ Corporation.

phantaruk 2016 10 11 00 14 04 89

Chodzimy więc po statku, starając się unikać spotkań z koszmarnym Phantarukiem, jednocześnie zbierając kolejne fragmenty układanki pod tytułem „co u licha się tu działo i kto jest za to odpowiedzialny”. Informacje te zdobywamy z wielu pozostawionych notatek, które przybliżają nam to, co działo się na Purity-02, zanim zdążyliśmy wcielić się w naszego bohatera. I być może w tej fabule tkwi jakiś potencjał, ale nikt nie postanowił go wydobyć. Jest Phantaruk, jest nasza postać, jest chęć przedostania się do następnych drzwi. I to wszystko, w koło. Kolejne kroki bardziej tłumaczą, jak znaleźliśmy się w takiej sytuacji, niż budują nową historię, która do samego końca jest raczej przewidywalna. Żeby było nieco ciężej, nasz bohater jest zainfekowany i w regularnych odstępach musi aplikować sobie antidotum. Należy więc mieć oczy cały czas otwarte, by nie przegapić leżących tu i ówdzie strzykawek.

phantaruk 2016 10 11 00 13 39 61

Rozgrywka dostateczna

Zabawa w „Phantaruk” w największym uproszczeniu polega na wykonywaniu dwóch czynności – znajdowania wyjścia z kolejnych stref statku kosmicznego i unikania tytułowego monstrum. To pierwsze zadanie wcale nie należy do najprostszych. Gra pozbawia nas bowiem jakiejkolwiek mapy, czy nawet minimapy. Purity-02 nie ma co prawda najbardziej skomplikowanego systemu korytarzy, ale w obliczu kolejnych podobnie wyglądających przestrzeni (naprawdę, brakuje jakiejkolwiek różnorodności), możemy mieć problem ze stwierdzeniem, czy już tu byliśmy, czy jeszcze nie. Znalezienie drzwi to jednak tylko połowa sukcesu, bo najczęściej brakuje nam jeszcze klucza, czy innego kodu, który by je otworzył. A mapy wciąż nie mamy.

phantaruk 2016 10 11 00 19 26 27

Mamy natomiast upiornego współlokatora, który błąka się po stacji, niczym Ksenomorf z gry „Obcy: Izolacja”, która z polską produkcją ma całkiem wiele wspólnego. Phantaruk jednak do najbystrzejszych nie należy. Ważne, by na niego nie wpaść – warto zerkać zza rogu na dalszą część trasy – ani zbyt długo się w niego nie wpatrywać. Grozi to bowiem konsekwencjami psychicznymi. Jeżeli będziemy się chować w cieniu i ukrywać po kątach nic nam się nie stanie. Niestety, gdy tylko uświadomimy sobie, co jest największym zagrożeniem i jak mu skutecznie przeciwdziałać, cała „straszność” po prostu znika.

I tu pojawia się ostatni chwyt twórców, czyli wspomniane kilka akapitów wcześniej polowanie na strzykawki. Chwyt, który ewidentnie służyć miał utrudnieniu zabawy i zmusić gracza do ciągłego przemieszczania się, zamiast siedzenia w cieniu. Efekt połowicznie uzyskany, bo rzeczywiście trzeba się więcej ruszać, ale zdecydowanie przesadzono z długością odstępów pomiędzy kolejnymi atakami choroby. Są one zdecydowanie za krótkie, przez co tylko się irytujemy, a z czasem przedkładamy szukanie leku ponad chęć przetrwania i przejścia dalej.

phantaruk 2016 10 11 00 10 47 69

Techniczna przeciętność

Od strony technicznej „Phantaruk” zupełnie nie zachwyca. Graficznie plasuje się gdzieś w masie podobnie niezbyt ładnych gier. Na szczęście przez większość historii jest zbyt ciemno, aby zwracać na to szczególną uwagę. Nie powala też design – przez całą grę przemierzamy podobne korytarze, mijając pomiędzy nimi pomieszczenia wypełnione bliźniaczymi modelami. Kolorystyka również z czasem nuży. Nieco lepiej wypada warstwa audio „Phantaruka”. Odgłosy i muzyka, jaką udało się przygotować ludziom z Polyslash, buduje całkiem sugestywny klimat. Nieco gorzej sprawują się na tym tle aktorzy podkładający głosy pod postaci, których słuchamy z audionotatników. Słychać, że dobierani byli pod kątem budżetu.

Ostatecznie „Phantaruk” to produkt mocno przeciętny i nieoferujący niczego, czego nie znajdziemy w lepszym wykonaniu w innych produkcjach. Niemniej nie jest to gra zła, którą kazałbym omijać

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro