„Pan Mercedes” Stephen King – recenzja

„Pan Mercedes” Stephen King – recenzja

Stephen King w swojej nowej powieści zabiera czytelników na intensywną przejażdżkę. „Pan Mercedes” opowiada o starciu dwóch silnych osobowości: emerytowanego policjanta, który chce po raz ostatni udowodnić swoją wartość oraz mordercy, który po wjechaniu samochodem w tłum ludzi szuka nowych wrażeń.

Piotr Grabiec Piotr Grabiec / 12-03-2015

W dorobku Mistrza Grozy znajduje się już kilkadziesiąt pozycji, a „Pan Mercedes” jest najnowszą z nich. W przeciwieństwie do większości dzieł napisanych przez Stephena Kinga nie jest to horror pełen istot o nadprzyrodzonych mocach. Obecne jest za to czyste zło, za które tym razem nie odpowiadają ani złowrogie duchy, ani krwiożercze potwory.

W „Panu Mercedesie” źródłem zła jest tylko i aż zwykły człowiek

Akcja zaczyna się od przytłaczającego czytelnika opisu zdarzenia, które wstrząsnęło całym miastem, w którym rozgrywa się powieść. Stephen King na samym początku przedstawia dwójkę bohaterów w taki sposób, że nietrudno ich polubić oraz zacząć się z nimi identyfikować.

Mężczyzna oraz samotna matka z dzieckiem, dotknięci kryzysem ekonomicznym w Stanach Zjednoczonych, w zimnie koczują przed budynkiem w oczekiwaniu na targi pracy. Nie jest jednak dane nam poznać ich dalszych losów, a ich historia niespodziewanie się kończy.

Do akcji wkracza Pan Mercedes

Rankiem przed rozpoczęciem się wspomnianych targów pracy szaleniec w masce klauna wjechał skradzionym Mercedesem w tłum ludzi, raniąc i zabijając wielu z nich. Policja nie zdołała go schwytać, a morderca zdołał zbiec z miejsca zbrodni i słuch po nim zaginął.

Miasto pogodziło się już z tym, że sprawca tej zbrodni nie zostanie ukarany. Emerytowanemu policjantowi, Billowi Hodgesowi, ta sprawa nie daje jednak spokoju. Chociaż po porzuceniu pracy dręczą go myśli samobójcze, postanawia odszukać Pana Mercedesa na własną rękę.

Zabawa w kotka i myszkę

Powodem odzyskania przez Billa chęci do życia jest sam morderca, który postanowił zabawić się kosztem emerytowanego policjanta, pisząc do niego tajemniczy list zapraszający go do rozmowy w serwisie online „Pod Niebieskim Parasolem Debbie”. Hodges postanawia po raz ostatni poczuć się stróżem prawa i rozpoczyna niebezpieczną grę z kryjącym się pod maską klauna mordercą.

Billowi w jego śledztwie towarzyszy Janey, czyli siostra właścicielki skradzionego samochodu wykorzystanego w rozpoczynającym powieść ataku oraz młody chłopak Jerome mający smykałkę do komputerów i zajmujący się na co dzień ogródkiem emerytowanego detektywa. Trójka bohaterów stara się odkryć, kim jest Pan Mercedes, zanim popełni on kolejną zbrodnię.

Tożsamość Pana Mercedesa poznajemy bardzo szybko

Chociaż nową powieść Stephena Kinga można zaliczyć do kryminałów, to nie obserwujemy akcji tylko z jednej perspektywy, a nazwisko „tego, który zabił” nie znajduje się dopiero na ostatniej stronie. Zamiast ukrywać, kim jest morderca, autor zdradza to stosunkowo szybko, dając czytelnikowi możliwość obserwowania obu stron pojedynku.

Co prawda Stephen King nabija się nieco w swojej powieści z klasyki gatunku i współczesnych seriali o policjantach, ale sam nie ustrzegł się od klisz. Nie oznacza to jednak, że powieść nie jest wciągająca – wręcz przeciwnie, autor „Pana Mercedesa” pokazuje wieloletnie doświadczenie i nienaganny warsztat pisarski.

Bohaterowie, chociaż stereotypowi, wzbudzają zarówno sympatię, jak i odrzucają od siebie. Historia rozwija się bez większych zaskoczeń, ale i tak nie sposób się oderwać od lektury. „Pan Mercedes” może nie być najlepszą książką w dorobku autora, ale nie sposób odmówić Stephenowi Kingowi talentu i umiejętności.

„Pan Mercedes” dostępny jest nie tylko w formacie papierowym, ale także w formie e-bookaoraz audiobooka, w którym w rolę narratora wcielił się Jan Peszek.

Źródło okładki: www.wydawnictwoalbatros.com
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro