Opowieść w klimacie noir – recenzja książki Jakuba Ćwieka „Grimm City. Wilk!”

Opowieść w klimacie noir – recenzja książki Jakuba Ćwieka „Grimm City. Wilk!”

Jakub Ćwiek to znany i lubiany polski pisarz nurtu fantasy. Swą popularność zdobył przede wszystkim dwoma powieściowymi cyklami: seriami książek pt. „Kłamca” oraz „Chłopcy”. W obu cyklach autor zręcznie mieszał, łączył i przetwarzał różne konwencje i style, tworząc dzieła nietuzinkowe, naszpikowane odniesieniami do baśni, mitologii czy współczesnej popkultury. Ostatnio na rynku pojawiła się jego nowa powieść zatytułowana „Grimm City. Wilk!” Czy warto po nią sięgnąć?

Mateusz Łepkowski Mateusz Łepkowski / 12-05-2016

Lekkie pióro i głowa pełna oryginalnych pomysłów sprawiają, że książki Ćwieka najczęściej charakteryzują się świetną, pełną zwrotów akcji fabułą, osadzoną w niekonwencjonalnie skonstruowanym świecie przedstawionym. Fanów fantastyki zapewne ucieszy fakt, że nowy tytuł wpisuje się w tę konwencję, a pod względem atrakcyjności wcale nie odstaje od najbardziej znanych tekstów autora. To samo w sobie stanowi już dobrą rekomendację powieści. Dlaczego jeszcze warto dać się porwać lekturze i poznać historie, które skrywa miasto Grimm?

Mroczne historie mrocznego miasta

Bohaterem książki jest Alfie Moore, muzyk na bezrobociu, który ma niezwykły talent do bycia w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie. Podczas zastępowania współlokatora na taksówce Alfie wiezie zabójczo piękną pasażerkę, Czerwonego Kapturka, pod wskazany adres. Gdy później okazuje się, że w tym właśnie miejscu ginie skorumpowany inspektor policji, Wolf, dziewczyna staje się głównym podejrzanym. Jednak czy to ona popełniła zbrodnię? Pytań jest więcej, czy śmierć Wolfa ma związek z brutalną egzekucją, jaka została wykonana na Mikrusie, współlokatorze naszego bohatera. Plotka głosi, że za serią zabójstw taksówkarzy, morderstwem inspektora i Mikrusa oraz ogólną eskalacją przemocy w mieście może stać zupełnie ktoś inny, tzw. Nowy Gracz. Alfie, chcąc nie chcąc, wplątuje się w intrygę, w którą zamieszane wydają się być wszystkie mafijne rodziny rządzące całym Grimm City. Czy muzykowi z pomocą przyjaciela z dawnych lat, policjanta McShane’a, oraz komisarza Evansa uda się rozwiązać zagadkę ostatnich wydarzeń? Podczas lektury czytelnik nie może być pewny niczego, z wyjątkiem tego, że powieść nie raz go zaskoczy, zmyli tropy i zagmatwa z pozoru jasne rozwiązania; także jej bohaterowie mogą okazać się kimś zupełnie innym, niż się z początku wydawało. Choć motyw poszukiwania mordercy jest wręcz archetypiczny dla tego rodzaju literatury i wydaje się już zupełnie oklepany, to dzięki całej plejadzie barwnych postaci i rozbudowanym wątkom pobocznym fabuła nabiera rozmachu i kolorytu, a czytelnik z nieukrywaną przyjemnością zatraca się w lekturze. To pełnokrwisty czarny kryminał.

Klimat noir

Mimo że wątek główny stanowi oś kompozycyjną utworu, to równie ważne (niektórzy mogą nawet rzec, że ważniejsze) są tu opisy świata przedstawionego. Grimm City jest nie tylko sceną, na której rozgrywa się akcja powieści, to jeden z głównych jej bohaterów. Mroczne, ciemne, brudne, szare i piekielnie niebezpieczne – takie jest właśnie Grimm City. Powieściowa rzeczywistość przypomina czasy Ameryki lat 30. lub 40. ubiegłego wieku. Na porządku dziennym są tu wojny gangów, zabójstwa i korupcja. Nie sprzyja także aura, za dnia przez gęste, ciemne chmury rzadko przebija się słońce, a pojawiający się nocą księżyc jest swoistą sensacją, godną pierwszej strony porannego wydania wszystkich dzienników. Klimat Grimm City śmiało można zestawić z równie groźnymi i mrocznymi metropoliami występującymi w szeroko pojętej popkulturze, chodzi o Sin City (kojarzyć je można chociażby z filmu pod tym samym tytułem nakręconego przez Franka Millera i Roberta Rodrigueza) oraz o znane z uniwersum Batmana Gotham City. Te porównania mówią same za siebie, miasto wykreowane przez Ćwieka ma duszę. Fakt, że poznajemy je oczami różnych bohaterów, bo tak właśnie prowadzona jest w książce narracja, sprawia, iż miasto wydaje się jeszcze bardziej niejednoznaczne i tajemnicze.

Przekładaniec fantastyczny

Początkowo wydaje się, że w „Grimm City. Wilk!” autor serwuje typowy, wręcz do bólu klasyczny kryminał w stylu noir. I nie jest to do końca błędne wrażenie. Mamy przecież typową dla tego gatunku fabułę: zabójstwa, mroczne miasto, kandydatkę na femme fatale, nieudacznika zaplątanego w gangsterską intrygę oraz policjantów i detektywów. Utarty, znany schemat? Nic bardziej mylnego. Ćwiek nie byłby sobą, gdyby nie złamał konwencji gatunkowej i nie stworzył swoistej hybrydy. Przez klasyczny schemat czarnego kryminału przebijają się fantastyczne i baśniowe elementy świata przedstawionego. Według mitologii powieści miasto wzniesiono na ciele wielkiego Olbrzyma, ubitego przez braci Grimm (tak, tak, macie słuszne skojarzania). Napędzane jest ono jego czarną krwią, którą z narażaniem zdrowia i życia, w pocie czoła wydobywają górnicy, zasilając tym samym miejskie elektrownie. Panująca religia także jest nietypowa. Społeczeństwo wierzy i modli się do Bajarza, a boi się jego przeciwnika, Handlarza. W „Grimm City” mamy także sporo baśniowych reminiscencji: pojawia się Czerwony Kapturek i Wilk, jest tytułowe odwołanie do braci Grimm i wiele innych. Autor raz po raz puszcza do czytelnika oko, sprawdzając, czy ten dostrzegł popkulturowe odniesienia i nawiązania rozsiane na kartach całej książki. Muszę przyznać, że uczestnictwo w grze, którą w ten sposób prowadzi, daje sporo satysfakcji, a wyłapywanie kolejnych smaczków i aluzji mile łechce ego i sprawia prawdziwą przyjemność.

„Grimm City. Wilk!” to pełnokrwista, atrakcyjna powieść, która przypadnie do gustu wielu czytelnikom. Można z nią spędzić kilka przyjemnych wieczorów. Wątek główny wciąga, choć jest dość klasycznie przedstawiony. Na pierwszy plan wysuwa się fantastyczne, mroczne miasto, które jednocześnie fascynuje swą tajemniczością, jak i budzi grozę. To miejsce naprawdę zapada w pamięć – taki właśnie był cel autora, gdyż „Wilk”, jak czytamy w posłowiu, to dopiero pierwsza wizyta w Grimm City. Autor zapowiada kolejne przygody w tym uniwersum. To dobrze, ponieważ Ćwiek stworzył całe spektrum ciekawych bohaterów, do których losów przyjemnie będzie powracać co jakiś czas. Seria „Grimm City” jest również szansą na powrót popularności gatunku noir, który ostatnio pozostawał trochę w cieniu. Pierwszy tom cyklu daje na to spore nadzieje.

Zobacz także inne książki Jakuba Ćwieka.

Źródło okładki: www.wsqn.pl

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro