„Narzeczona Schulza” Agata Tuszyńska – recenzja

„Narzeczona Schulza” Agata Tuszyńska – recenzja

autor: Aleksandra Urbańczyk, data publikacji: 12-10-2015

Józefina Szelińska była polonistką, tłumaczką i bibliotekarką. Pochodziła z katolickiej rodziny o żydowskich korzeniach. Była narzeczoną i muzą Brunona Schulza. Józefina – Juna, jak ją nazywał Bruno – jest faktyczną autorką przekładu „Procesu” Kafki opublikowanego w 1935 roku. To jej została zadedykowana książka „Sanatorium pod Klepsydrą”. Juna stała się także bohaterką najnowszej biograficznej książki Agaty Tuszyńskiej.

Odchodzenie w niepamięć

Poznali się w Drohobyczu. Schulz poprosił ją o zgodę na pozowanie do portretu i tak zaczął się ich płomienny romans. Bruno i Juna byli parą przez cztery lata i planowali małżeństwo. Rozstali się w 1937 roku, a Szelińska przypłaciła tę decyzję próbą samobójczą. Jakie były przyczyny ich rozłąki? Bruno był artystą i wizjonerem, ale także dziwakiem i człowiekiem prześladowanym przez fobie. Życie u jego boku z pewnością było skomplikowane. Juna zerwała z pisarzem wszelkie kontakty, ale nie przestała z oddali się nim interesować i głęboko przeżyła jego śmierć. Nigdy nie wyszła za mąż i nie związała się z innym mężczyzną. W roku 1948 odpowiedziała na apel Jerzego Ficowskiego, prozaika, poety i badacza, który prowadził poszukiwania wszelkich śladów prowadzących do zaginionych rysunków i utworów Brunona Schulza. Józefina stała się jego źródłem informacji. Zastrzegła sobie jednak absolutną anonimowość. W publikacjach występowała jako „J.”, świat miał się o niej nigdy nie dowiedzieć.

Wydobywanie z cienia

Do listów Ficowskiego i Szelińskiej, którzy korespondowali przez 50 lat, dotarła Agata Tuszyńska – uznana biografistka, która nie stroni od trudnych i kontrowersyjnych tematów oraz przypomina czytelnikom sylwetki fascynujących, nieco zapomnianych osób. Historia Bruna i Juny zainspirowała pisarkę. „Narzeczona Schulza” nigdy nie miała stać się naukową rozprawą czy biografią drohobyckiego geniusza. Fakty z jego życia posłużyły jedynie jako osnowa do odtworzenia, a w przeważającej części do literackiego wykreowania historii Józefy Szelińskiej. Powieść stanowi zbeletryzowany dziennik, a Tuszyńska nie aspiruje, by uznać go za relację dokumentalną, stąd w podtytule określenie: apokryf. Forma dziennika pozwoliła ukazać portret psychologiczny kobiety targanej silnymi namiętnościami i emocjami, poranionej i samotnej, ale walczącej o należne miejsce i dobre imię mężczyzny jej życia. Powieść zdążyła już podgrzać dyskusję. Czy pisarka wybrała słuszną formę i styl, czy Juna nie jest po pensjonarsku egzaltowana? Czy nie doszło do podwójnej „mitologizacji” życia Brunona Schulza? Warto przekonać się samemu. Z pewnością udało się autorce oddać aurę, którą wokół siebie wytwarzał drohobycki „czarodziej słowa”. Wierzę, że Juna musiała walczyć z jego i swoimi demonami właśnie w taki sposób, jaki przedstawiła autorka. Przede wszystkim zaś udało się Tuszyńskiej wydobyć jej postać z zapomnienia i przywrócić należne miejsce w literaturze. Albo stworzyć piękną legendę.Książka została wydana w twardej oprawie, dostępna jest także w wersji elektronicznej w formatach EPUB i MOBI.

Źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl