Wpisz czego szukasz

Znajdziemy sprzedawców, którzy mają wszystko czego szukasz.

Wprowadź frazę
Zdaniem eksperta

Narysować baśnie – fenomen polskiej ilustracji książkowej

Polska Szkoła Ilustracji – obok Polskiej Szkoły Filmowej i Polskiej Szkoły Plakatu – była artystycznym fenomenem PRL-u. Rysunki do najpiękniejszych bajek dla dzieci zachwycają kolejne pokolenia.

Wojciech Przylipiak
Wojciech Przylipiak 06-03-2019

Czas czytania: 5 min

FacebookTwitter
zamknij

Narysować baśnie – fenomen polskiej ilustracji książkowej

Jedne były pełne humory, inne inspirowane naturą, oszczędne w formie, z niebywałą paletą kolorów, dopracowanymi szczegółami, wykonywane akwarelami, tuszem, wykorzystaniem zdjęć, techniki kolażu. Wybitne ilustracje tworzyli specjaliści w ten dziedzinie, ale też artyści mało z nimi kojarzeni. Mimo trudnej sytuacji politycznej, cenzury, braku papieru i niskiej jakości sprzętu poligraficznego wszyscy stworzyli Polską Szkołę Ilustracji. Zachwycali kolejne pokolenia dzieci i zdobyli sławę w świecie. Klasyczne bajki z ich ilustracjami są do dziś wznawiane. Warto o nich pamiętać.

Pionierzy ilustracji

Indywidualność, barwność, odniesienia do ludowości, różnorodność – to kilka cech polskiej ilustracji książkowej lat 1950–1980. Jednym z artystów, który kojarzy się właśnie z tym gatunkiem, wyróżniający się wyjątkowym stylem był Jan Marcin Szancer. Swoją przygodę z ilustracją rozpoczął jeszcze przed II wojną światową. Był kierownikiem czasopisma dla dzieci „Świerszczyk”, współpracował z „Płomykiem”. Jego ilustracje wzbogaciły ponad 200 książek, był też scenografem, kostiumografem i rekwizytorem. Jego ilustracje były bogate w szczegóły, bawił się formą, perspektywą.

Uwielbiał pracować ze swoim przyjacielem Janem Brzechwą, ilustrując jego bajki wyjątkowymi rysunkami. „Akademia Pana Kleksa”, "Lokomotywa" i "Brzechwa dzieciom" to ich najpopularniejsze dzieła. Szancer ilustrował również m.in. "Baśnie" Andersena i "Satyry" Krasickiego.

Nestorem Polskiej Szkoły ilustracji był również Jerzy Srokowski. Eksperymentował z kolażem, karykaturą, wspaniale ilustrował zwierzęta. Swoją artystyczną przygodę również rozpoczął jeszcze przed II wojną światową. Współpracował m.in. ze „Szpilkami”, tworzył plakaty. Najbardziej popularne książki z jego ilustracjami to "W pustyni i w puszczy" Sienkiewicza, „Król Maciuś Pierwszy” Korczaka czy obrazki do baśni Andersena i bajek Brzechwy.

Olga Siemaszko, nazywana „pierwszą damą polskiej ilustracji”, pracowała przy ponad 200 książkach. Baśnie zaczęła ilustrować już w latach 40. XX wieku. Jej rysunki charakteryzowała dbałość o szczegóły, precyzja kompozycji, a także bogata kolorystyka. Ilustrowała "W Wojtusiowej izbie" Porazińskiej, „Alicję w Krainie Czarów”, "Dla dzieci" Broniewskiego, "Ucznia czarnoksiężnika" Goethego.

By dziecko pogodnie patrzyło na świat

Jednym z uczniów Szancera jest Bohdan Butenko. Jego pełne humoru ilustracje przypominają prace dzieci. Jest twórcą postaci Gapiszona, Kwapiszona, Gucia i Cezara. "Pan Maluśkiewicz i wieloryb" Tuwima, „I ty zostaniesz Indianinem” czy "Cyryl gdzie jesteś?" – na te książki na pewno warto zwrócić uwagę.

Tak jak na prace innego eksperymentatora ilustracji Janusza Stannego. Nie tylko był autorem ilustracji, ale też treści wielu książek. Pokaz swoich umiejętności dał m.in. w książkach „Baśń o królu Dardanelu”, „Koń i kot” czy „O malarzu rudym, jak cegła”. Ilustrował bajki La Fontaine’a, Don Kichota i Baśnie H.Ch. Andersena, ale również np. „Pana Tadeusza”. Humor, ostra kreska, wyjątkowe barwy – to cechy jego rysunków.

Był uczniem słynnego plakacisty Henryka Tomaszewskiego, który również genialnie ilustrował książki. Przykładem „Gabryś, nie kapryś” Wiktora Woroszylskiego. Ilustracje i okładki tworzyli również inni wybitni plakaciści, np. Jan Młodożeniec czy Roman Cieślewicz.

Nazwisko Zbigniewa Rychlickiego powinni kojarzyć fani Misia Uszatka. Grafik i ilustrator był bowiem autorem projektów postaci i scenografii do tego popularnego przed laty serialu. Był też ilustratorem wielu książek. W swoich rysunkach antropomorfizował zwierzęta, nawiązywał do polskiego folkloru. „Po pierwsze, chciałbym nauczyć dziecko pogodnego patrzenia na świat. Po drugie, chciałbym przybliżyć dziecku świat w sensie poznawczym” – powtarzał. Ilustrował m.in. "Plastusiowy pamiętnik", "Podróże Guliwera" i książki Wandy Chotomskiej.

Zwierzęta wilkoniowate i nie tylko

Mistrzem malowania zwierząt jest od lat Józef Wilkoń. Niemal dziewięćdziesięcioletni dziś ilustrator, rzeźbiarz i malarz ma tak charakterystyczną kreską, że malowane zwierzęta jego autorstwa nazywane są wilkoniowatymi. Ilustrował książki nie tylko dla dzieci, ale także dla dorosłych, m.in. „Pana Tadeusza”. Wśród książek dla dzieci należy wymienić "Maciupinka" Jerzego Ficowskiego, „Mamutka” Wiktora Woroszylskiego czy "Krainę sto piątej tajemnicy" Zbigniewa Żakiewicza. Wilkoń wciąż tworzy, jedna z jego ostatnich książek "Wróble na kuble" to popis jego umiejętności ilustratorskich, ale też pisarskich.