Na szlaku bez zbędnego obciążenia – jak ograniczyć wagę plecaka?

Na szlaku bez zbędnego obciążenia – jak ograniczyć wagę plecaka?

autor: Bartłomiej Tym, data publikacji: 10-04-2017

Każdy krok i każdy kolejny kilometr na szlaku powodują, że zmęczenie odczuwalne jest coraz bardziej. Strome podejścia, zejścia po niestabilnym podłożu i wielogodzinny marsz stanowią ogromne obciążenie dla stawów, a plecak – zazwyczaj niepotrzebnie przeładowany – tylko potęguje uczucie zmęczenia. Co zabrać i jak dobrze zapakować plecak, aby wędrowanie było przyjemniejsze?

Pewnie każdy z nas przekonał się na własnej skórze, co oznacza zbyt ciężki plecak na szlaku. Aby dobrze zapowiadająca się przygoda nie zamieniła się w mękę i „walkę o życie”, warto dokładnie przemyśleć, w jakiej ilości i co chcemy zabrać. Rozsądnie i minimalistycznie zapakowany plecak przyniesie nam wiele korzyści i zapewni bardziej komfortową wędrówkę. Po pierwsze, nie zmęczymy się tak szybko. Po drugie, nasze nogi i stawy nie będą poddane tak dużym obciążeniom, co znacznie zmniejszy ryzyko kontuzji. Po trzecie, możemy przemieszczać się sprawniej, szybciej i pokonywać dłuższe odcinki trasy.

Zabierz to, czego naprawdę potrzebujesz

Jednym z największych błędów jest pakowanie wszystkiego, co rzekomo ma się nam przydać. Zanim coś zapakujemy do plecaka, warto zadać sobie pytanie: czy naprawdę tego potrzebuję? Owszem, zmiana nawyków nie zawsze jest prosta, ale po pewnym czasie pojawi się automatyzm. Zamiast zwykłych ciężkich sztućców weź prosty i praktyczny niezbędnik, np. Light my Fire, który w wersji tytanowej waży zaledwie 20 g. Zostaw zbędną elektronikę – smartfon z pewnością wystarczy. Bez poduszki podróżnej i koca też da się przeżyć. Wędrując w grupie jest jeszcze prościej, ponieważ ekwipunek można rozdzielić na wszystkich uczestników: multitool, apteczkę pierwszej pomocy, nawigację, pastę itp.

Nie zabieraj żywności na całą wyprawę

Zapas żywności na całą wyprawę jest w stanie zająć lwią część plecaka i znacząco zwiększyć jego wagę. Warto więc zaplanować wyprawę tak, aby po drodze mieć albo możliwość zjedzenia posiłku (np. w schronisku), albo uzupełnienia racji żywnościowych (np. w sklepie). Oczywiście nie możemy w ogóle pominąć kwestii jedzenia. Nigdy nie wiadomo, ile zajmie nam pokonanie trasy, dlatego też zawsze powinniśmy mieć przy sobie przekąski, które szybko dodadzą nam energii. Idealne będą batony i żele energetyczne, orzeszki, a także niezastąpiona czekolada. Wodę można uzupełniać na bieżąco. Wystarczy nam bidon lub butelka turystyczna. To dużo praktyczniejsze rozwiązanie niż dźwiganie zapasu wody.

Praktycznym rozwiązaniem jest żywność liofilizowana. Okres jej przechowywania może wynosić nawet kilka lat. W plecaku zajmie mało miejsca – waga 1 porcji przed uwodnieniem to ok. 100 g. Głównym atutem tego rodzaju żywności jest łatwość i szybkość przygotowania posiłku. Liofilizaty wystarczy zalać wrzątkiem i mamy gotowy bogaty w białko i węglowodany, pełnowartościowy posiłek! Średni koszt jednej porcji to ok. 20–30 zł.

Możliwość ugotowania posiłku na szlaku jest sporym udogodnieniem. To pewnego rodzaju niezależność i możliwość zaoszczędzenia. Do tego potrzebna jednak będzie kuchnia turystyczna dla minimalistów. Menażka i palnik turystyczny nie ważą wprawdzie dużo, np. palnik Optimus Crux Lite to zaledwie 72 g, ale sam kartusz z gazem waży średnio 200–500 g. Zarówno pod względem jakości, jak i wagi warto polecić palniki Primus oraz Optimus. Alternatywnym rozwiązaniem dla osób, które liczą każdy gram, jest kuchenka Esbit. Sprzęt zasilany jest kostkami paliwowymi, ma niewielkie rozmiary i wagę – ok. 180 g (wraz z kostkami). Do minusów użytkowania kuchenki należą jednak mało przyjemny zapach paliwa stałego oraz szybko powstające zabrudzenia w postaci sadzy.

Kupując sprzęt i odzież turystyczną, wybieraj produkty o niskiej wadze

Producenci sprzętu turystycznego są w pełni świadomi wymagań, jakie stawiają współcześni turyści. Jednym z nich jest niska waga sprzętu. Jednocześnie musimy pamiętać, że lekkie rozwiązania nie zawsze są rozwiązaniami tanimi. Kompletowanie nowego, lżejszego sprzętu może, a nawet powinno następować stopniowo. Dzięki temu unikniemy finansowej zadyszki i będziemy mieli więcej czasu na spokojny dobór sprzętu.

Plecak turystyczny powinien być jedną z pierwszych inwestycji. To w końcu w niego zapakujemy nasz ekwipunek. Oczywiście musi być praktyczny (kieszenie boczne, możliwości troczenia itp.), posiadać wygodny system nośny, pokrowiec na deszcz i być przede wszystkim lekki. Bardzo ważnym parametrem jest pojemność plecaka. Prawda jest taka, że im większy mamy plecak, tym więcej rzeczy (często niepotrzebnych) w niego zapakujemy. Tym samym warto pomyśleć o zakupie nowego, nieco mniejszego plecaka.

Plecak na jednodniowe wycieczki powinien mieć ok. 20 l do max. 30 l. Przykładem takiego plecaka jest uniwersalny Jack Wolfskin ACS Hike, który w wersji 24-litrowej waży nieco ponad 1100 g. Inną propozycją jest Deuter Pace, stworzony przede wszystkim z myślą o górskich aktywnościach. 20-litrowa wersja tego modelu waży zaledwie 630 g, a 30-litrowa – 870 g.

Na trekkingi kilkudniowe w zupełności wystarczy plecak o pojemności 40–50 l. W tej kategorii wart uwagi jest plecak o wszechstronnym zastosowaniu, czyli Deuter ACT Lite w wersji o pojemności 35+10 (1580 g) lub 40+10 (1670 g). Inną godną uwagi propozycją w podobnym zakresie wagowym będzie Jack Wolfskin Highland Trail w wersji 36 l, 42 l i 48 l. Zarówno Deuter, jak i Jack Wolfskin należą do wiodących producentów plecaków turystycznych, a ich produkty cechują się starannym wykonaniem i wysoką jakością użytych materiałów. Z pewnością warto przejrzeć ich oferty. Lekki sprzęt, który włożymy do plecaka, i dobry system nośny to jednak nie wszystko. Musimy też wiedzieć, jak dobrze spakować plecak. O tym przeczytasz tutaj.

Prawidłowo dobierz ubiór

Poszczególne warstwy ubioru powinny wzajemnie się uzupełniać i dawać możliwość szybkiego dostosowania się do warunków pogodowych, tzn. dodania lub zdjęcia jednej z warstw. Bielizna termoaktywna i koszulka z materiału funkcyjnego, a także polar o gramaturze 100 lub 200 w połączeniu z kurtką softshellową lub membranową wystarczą, aby być dobrze przygotowanym na kilkudniowy trekking. Osoby o mniejszej tolerancji na zimno powinny zabrać coś cieplejszego, np. puchowy bezrękawnik.

Godne polecenia są kurtki puchowe. Przede wszystkim ze względu na świetne właściwości izolacyjne. W plecaku zajmą zdecydowanie mniej miejsca niż polar. Ich waga jest również dużo niższa. Kurtki puchowe będą idealne na chłodne wieczory i na wyprawy w miejsca o nieco niższych temperaturach. Wersje z puchem naturalnym będą zdecydowanie lżejsze od ich syntetycznych odpowiedników. Kurtka z puchem naturalnym Jack Wolfskin Argo Jacket w rozmiarze L waży 260 g, natomiast The North Face Thermoball Full Zip w rozmiarze M i w wersji bez kaptura – 350 g. Różnice pomiędzy puchem naturalnym a syntetycznym zostały wyjaśnione tutaj. trek 2

Buty trekkingowe. Lżejsze czy cięższe?

W przypadku butów trekkingowych nie ma idealnego rozwiązania. Owszem, warto zwrócić uwagę na wagę butów, jednak na bardzo lekkie modele powinniśmy się zdecydować tylko wówczas, gdy nasz plecak nie jest zbyt ciężki. Osoby podróżujące tylko od czasu do czasu i podatne na skręcenia kostek itp. powinny wybrać cięższe, a tym samym bardziej stabilne obuwie. Co ciekawe, brytyjscy naukowcy stwierdzili, że każdy gram na stopach odpowiada jego pięciokrotności w plecaku. Łatwo policzyć. Buty o 500 g lżejsze, to jak 2,5 kg mniej w plecaku.

Największy ciężar, czyli… namiot, śpiwór, karimata

Jeśli chcemy znacznie odchudzić nasz sprzęt, powinniśmy zacząć od rzeczy, które najwięcej ważą i zajmują najwięcej miejsca. Najcięższym elementem całego ekwipunku jest zwykle namiot. Dobrze, aby jego waga w wersjach 1 lub 2-osobowych oscylowała w granicach 2 kg. Oto kilka propozycji:

Wybór śpiwora uzależniony jest od pory roku, w której chcemy go używać. Śpiwór na warunki zimowe automatycznie będzie musiał być grubszy, a tym samym cięższy. Dużo zależy również od indywidualnego odczuwania ciepła. Modele z wypełnieniem z puchu naturalnego będą dużo cieplejsze i lżejsze. Syntetyczne sprawdzą się lepiej w warunkach o dużym zawilgoceniu. Oto kilka propozycji:

Niewątpliwym atutem karimaty jest krótki czas składania i rozkładania. Niestety zajmuje dużo miejsca, przez co jest mało praktyczna. Pod tym względem znacznie lepiej wypadają materace i maty samopompujące. Waga w zależności od modelu może być różna, średnio od ok. 500 g do ponad 1000 g. Oto kilka propozycji:

  • Fjord Nansen Trekker – materac w wersjach 500 g i 700 g w zależności od wielkości;
  • Thermarest Prolite – mata samopompująca, 3,8 cm grubości, lekka, 3 rozmiary: 400 g, 570 g lub 740 g;
  • Thermarest Trail Lite – mata samopompująca, 3,8 cm grubości, dostępna w dobrej cenie, wersje 800 g i 1100 g

Podsumowanie

Z lżejszym plecakiem jesteśmy w stanie wędrować szybciej i pokonywać dłuższe dystanse. Co ciekawe, to nie tylko gwarancja pokonania wcześniej zaplanowanej trasy, ale przede wszystkim oszczędność czasu oraz mniejsze wydatki na jedzenie, którego wówczas potrzebujemy zdecydowanie mniej. Zakup lżejszego sprzętu nie jest tani, dlatego warto dokonywać go stopniowo. Będzie to jednak inwestycja, którą na pewno odczujemy – przede wszystkim w postaci mniej obciążonych pleców i nóg.

  
podziel się

może Cię również zainteresować