„Na drugie Stanisław” Jerzy Bralczyk, Michał Ogórek – recenzja

„Na drugie Stanisław” Jerzy Bralczyk, Michał Ogórek – recenzja

W życiu człowieka nadchodzi czasem taki moment, gdy na świat przychodzi potomek, któremu należy nadać jakieś imię. A kiedy już decyzja o tym, jakie konkretnie, zapadnie – poparta najróżniejszymi argumentami – prawie na pewno znajdzie się ktoś, kto zapyta, dlaczego właśnie takie, a nie inne imię zostało wybrane, i czy wiemy, co ono tak naprawdę znaczy.

Kamil Świątkowski Kamil Świątkowski  / 30-11-2015

Nowa księga imion

Książka nosi właśnie taki podtytuł, ale myliłby się ten, kto spodziewałby się jakiegoś rodzaju leksykonu. Tym razem mamy do czynienia z czymś zupełnie odmiennym. Owszem, znajdziemy tu szeroki wybór, bardziej lub mniej, popularnych imion męskich i żeńskich, a nawet cokolwiek więcej. Jednak zamiast surowych i encyklopedycznych informacji mamy tu zestaw osobistych skojarzeń oraz kulturowych i literackich odniesień. To właśnie one w bardzo mocno definiują całą książkę oraz – w pewien sposób – jej odbiorcę.Autorzy wydają się prowadzić swobodną, aczkolwiek wyraźnie zaplanowaną, dyskusję na temat imion. Dla przejrzystości całość jest podzielona na rozdziały według alfabetu – tzn. każda litera ma swój czas i swoje miejsce. Wielką przegraną w tej dyskusji zdecydowanie jest literka „Ł”, która – jak utrzymują rozmówcy – zaraz za granicą naszego kraju traci swoją kreseczkę i nawet Łukasz Ewangelista zmienia się właściwie w Lukę w literaturze.

Humor, historia i ciekawość

Humoru tu nie brakuje. Obaj panowie są znani z tego, że potrafią trafnie i w zabawny sposób skomentować rzeczywistość. Dowcip ten zyskuje na jakości z każdym kolejnym zdaniem, bo celem żartu najczęściej jest przekazanie jakiejś ciekawostki albo nauki. Te ostatnie zaś odnoszą się w równym stopniu do historycznych postaci i wydarzeń, literackich hitów, jak i do doniesień ze współczesnego podwórka. Taki Antoni na przykład może być Słonimskim albo Macierewiczem, a Gustawów poznajemy cały rząd – od tego z „Dziadów” aż po samego Holoubka. Czasem można odnieść wrażenie, że autorzy wartościują poszczególne imiona, sugerując, że mają one różną ważność. Są to jednak głównie drobne dygresje, których celem jest w miarę płynne przejście od jednego hasła do drugiego. Za każdym razem jednak rozmówcy ujawniają tylko kawałek informacji na temat każdego z poruszanych zagadnień. Jeśli czytelnik chciałby się dowiedzieć czegokolwiek, musi albo odwołać się do własnej wiedzy i doświadczenia, albo głęboko poszukać w innych książkach.

Jednak nie dla wszystkich

Jeśli miałbym określić jednoznacznie, dla kogo przeznaczona jest ta książka, to musiałbym chyba powiedzieć, że dla czytelników ciekawskich i świadomych językowo. Dla niektórych „Na drugie Stanisław” może okazać się po prostu rozmową dwóch znanych nazwisk na dowolne tematy i pod tym kątem książka obnaża pewną swoją słabość. Jeśli jednak lubicie niuanse językowe, to będziecie świadkami pojedynku dwóch mistrzów szermierki słownej. Książkę możecie nabyć już od ok. 34 zł.

Źródło okładki: www.wydawnictwoagora.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro