„Mistrz” Katarzyna Michalak – recenzja

„Mistrz” Katarzyna Michalak – recenzja

autor: Robert Frączek, data: 09-11-2016

Katarzyna Michalak kojarzona była przez czytelniczki głównie z pogodnymi powieściami obyczajowymi, których akcja dzieje się w urokliwych miejscach na peryferiach kraju. Moda się jednak zmienia, czemu więc nie wypróbować jakiegoś nowego pomysłu? W końcu sukces „50 twarzy Greya” pokazał, że jest zapotrzebowanie na troszkę bardziej odważną, pikantną powieść dla kobiet. W „Serii z tulipanem”, którą zapoczątkował „Mistrz”, mają się ukazywać powieści polskich autorek, mierzących się ze zmysłowymi erotykami. Ktoś mógłby powiedzieć: czym niby ma się to różnić od Harlequinów? Ale tu z założenia ma być mniej romantyzmu, a więcej seksu.

Weź kilka egzotycznych składników

Główną bohaterką musi być Polka, ale przecież w naszym zimnym klimacie trudno by było o gorącą atmosferę, prawda? Trzeba więc zadbać o to, by czytelniczki mogły się trochę rozmarzyć i pozazdrościć – przenieśmy bohaterkę na Cypr, otoczmy jakimiś przystojniakami w typie południowym i od razu zrobi się ciekawiej. Piękne wille, szybkie i drogie samochody, wielkie baseny. No żyć, nie umierać, nawet jeżeli nie trafiło się tam przecież z własnej woli. I żeby nie było nudno, należy wprowadzić jeszcze odrobinę napięcia –porwanie, morderstwo, może jakieś dylematy sercowe typu: czy można zakochać się w człowieku, który jest przestępcą? O tak, Katarzyna Michalak świetnie wyczuwa pragnienia czytelniczek.

Dodaj dużo pikanterii

Sensacyjna intryga i jakieś tajemnice – wiadomo, że nie będą tu w centrum uwagi – to raczej tło (zresztą dość schematyczne) do tego, by pokazać duże pieniądze i sporą pokusę na inne życie. Czy można zostawić całą swoją przeszłość i rzucić się z zamkniętymi oczami w przepaść, tylko dlatego, że wydaje się to świeże, inne i pociągające? Widać, że nuda i pragnienie nowych doświadczeń to pokusa, której łatwo ulec. Można zakochać się w swoim porywaczu albo zadurzyć się też w tym, kto miał być jedynie ofiarą kolejnego zleceniodawcy. A to przecież musi prowadzić do tego, co ma być sercem tej książki, czyli scen pełnych namiętności. I jest ich tutaj sporo! Autorka nie owija w bawełnę, nie ma zamiaru przerywać opisu scen zaraz po tym, jak na ziemię opadną ubrania. Jest więc ostro, a nawet chwilami wulgarnie. Zdaje się, że to taka moda – panie nie chcą udawać, że wystarczy im gadanie o kwiatkach i pierwszych pieszczotach. Tylko czemu od razu trzeba przechodzić do używania uproszczonego języka mężczyzn? Osoby, które szukają tu romantycznych uniesień i prawdziwej miłości, mogą się zdziwić, że o sprawach pięknych mówi się w tak mechaniczny sposób.

A w efekcie masz sukces

Ponieważ jednak mamy modę na pikantne erotyki, dzięki którym wiele osób rozwija swoje (dotąd być może skromne) fantazje, takie powieści jak „Mistrz” mogą osiągnąć sukces. Skoro tak się pisze za granicą, to czemu nie u nas?

Czy ta książka może szokować? Raczej nie. Powieść zdoła lekko zdziwić fanki autorki, przyzwyczajone do zupełnie innego stylu. Ale za to sprawi, że pojawią się nowe czytelniczki, które polubią świeży wizerunek Katarzyny Michalak – taki bardziej „z pazurkiem”.

Źródło okładki: http://www.wydawnictwofilia.pl/


podziel się

Robert Frączek

Robert Frączek

Pedagog z wykształcenia, profilaktyk. Pasjonat gór, dobrych książek, muzyki i filmów. Prowadzi bloga Notatnikkulturalny.blogspot.com, od 4 lat codziennie wrzucając notki na temat kultury.

może Cię również zainteresować