„Mikrotyki” Paweł Sołtys – recenzja

„Mikrotyki” Paweł Sołtys – recenzja

Debiuty mają to do siebie, że wywołują u czytelnika nieufność. Nawet jeśli jest to debiut kogoś tak znanego jak Pablopavo. Wszak muzyk a pisarz, choć obaj artyści, nie muszą być sobie równi. Dobry artysta muzyczny wcale nie musi być zapowiedzią dla dobrego artysty pisarza.

udostępnij

Katarzyna SawickaKatarzyna Sawicka / 11-04-2018

I chociaż na ogół możemy mówić o wątpliwościach w takich sytuacjach, tutaj zostały one szybko rozwiane. Paweł Sołtys udowadnia, że na każdym polu jest artystą wyśmienitym.

W świecie mikro

Biorąc do rąk „Mikrotyki” można się nieco zawieść, ponieważ książka ma zaledwie 144 strony. Jej zawartość? To 23 opowiadania. Jak łatwo policzyć, są to dość skromne w objętości teksty, zatem nie, nie mamy tutaj klasycznego stylu przegadania w tekście. Wprost przeciwnie, otrzymujemy krótkie historie z życia wzięte. A to życie jest dość trudne, nudne, niepozbawione nałogów i ciemnych zaułków.

Te 23 obrazki z życia, głównie warszawskiego, to miniatury doskonale zatytułowane. „Mikrotyki” bowiem nie nawiązują tytułem do narkotyków, a do skali mikro, w jakiej zostały ujęte tematy trudne, pełne alkoholu i zaściankowej Polski. Jednakże nie bez powodu nazywane formami poetyckimi, ponieważ prozy poetyckiej jest w „Mikrotykach” niesamowicie dużo, a wraz z nią również dużo celnej obserwacji socjologicznej i trafnych, choć mrocznych metafor.

Warszawskie ulice, oryginalni ludzie i nokaut książką

Krótkie, ultrakrótkie historie, do których człowiek nawet w pełni nie poczuje przywiązania, nie wczuje się w klimat, a już bum! Koniec. Kolejna historia się zaczyna i zaraz kończy, pozostawiając niedosyt i wrażenie, że można było coś więcej, coś dalej, jeszcze chociaż akapit. Autor jednak bezlitośnie pozostawia czytelnika w tym stanie i pędzi przed siebie.

I tak przewijają się przez strony kolejne opowieści. W barze Stokrotka, w tramwaju z profesorem Krukiem, który nokautuje pijaka książką, z Anką, z brzydką ćwiartką twarzy czy Stefanią, co dwóch mężów miała. A wszystko to piękną prozą, niesamowitymi zdaniami, gęstymi od celności i ciekawych metafor. Poezja prozą pisana o prozie życia.

Za mało!

W zasadzie muszę dołączyć do chóru tych wszystkich czytelników, dla których „Mikrotyki” są po prostu za krótkie. A za krótkie, bo dobre rzeczy chciałoby się czytać dłużej i więcej. Mieć szansę na wtargnięcie w życie bohaterów chociaż na parę minut dłużej. Tak, żeby poczuć mocniej i lepiej i dać się ponieść ich historii.

Tym niemniej, jeśli znacie i cenicie Pablopavo, będziecie wiedzieli, że sięgnąć po „Mikrotyki” po prostu trzeba. Jeśli nie znacie, to zachęcam, by również podążyć tym tropem. Paweł Sołtys udowadnia, że ma coś ciekawego do powiedzenia i że warto będzie czekać także na więcej.

Źródło okładki: www.czarne.com.pl

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro