„Miasto i psy” Mario Vargas Llosa – recenzja

„Miasto i psy” Mario Vargas Llosa – recenzja

autor: Robert Frączek, data publikacji: 12-06-2017

Książka „Miasto i psy”, czyli debiut Mario Vargas Llosy, w latach 60. XX wieku wzbudziła dużą sensację i była to jedna z powieści, która zapoczątkowała modę na literaturę iberoamerykańską. Opowiedzenie historii uderzającej w wizerunek armii, gdy wokół rządy oparte były właśnie na wojskowych, na pewno wymagało odwagi, ale zawarty w książce przekaz jest aktualny i dziś. Pytania o model wychowania w szkołach wojskowych, który ma zapobiegać różnym „problemom”, oczekiwania wobec chłopców, ukrytą przemoc nie straciły na aktualności.

Co dzieje się za murami koszar?

Dziś o „fali” mówi się dużo więcej niż kiedyś, powstają programy, które mają temu zjawisku przeciwdziałać. Wciąż jednak nie brakuje ludzi, którzy gloryfikując twardy, surowy rygor, uważają, że tylko w szkołach wojskowych można wybić młodym ludziom z głowy „wszystkie głupoty”. Hierarchia, posłuszeństwo, dyscyplina i ciężka praca mają być lekarstwem na wszystko, co postrzegane jest jako niszczące ład i porządek. Społeczeństwo oparte na tradycyjnych wartościach woli czasem przymknąć oczy na przemoc, niż pozwolić, by ktoś podważał to, w co wierzy. Choć „Miasto i psy” odbierano jako powieść quasi-autobiograficzną, atakowano za wykrzywienie obrazu gimnazjum wojskowego w Limie i palono jej egzemplarze, pamiętajmy, że jest to pewna wizja pisarza o znacznie szerszym wymiarze. Dotyczy bowiem nie tylko stosunków w tej konkretnej szkole, ale raczej pewnego kultu „macho” w całym świecie latynoskim.

Nauczymy was życia

Przyglądamy się życiu kadetów, obserwujemy, kto ma w takim systemie szansę na przeżycie albo zrobienie kariery, a kto z góry jest przegrany i skazany na prześladowanie. Młodych chłopców uczy się zasad i tłumaczy, co jest ważne w życiu metodami przypominającymi tresurę, a nie wychowanie. Oni i tak będą przecież próbowali ominąć regulamin, korzystać z wymarzonej wolności, ale pod wpływem kadry sami także będą wyżywać się na młodszych, słabszych, wrażliwszych, niepasujących do schematu.

Jednostka a system

Szkoła urasta w powieści „Miasto i psy” do symbolu całego państwa, a nawet kontynentu, kultu siły i władzy, gdzie na zwycięzców czekają nagrody: seks, pieniądze i sława. Cała galeria postaci pochodzących z różnych środowisk również daje możliwość przyjrzenia się temu, jak wyglądało życie w Peru w latach 60. Historia zbrodni i zemsty może być więc czytana wprost, prawie jak dokument, ale ma też inne warstwy, w które warto się zagłębić.

Powieść niełatwa, nie tylko ze względu na brutalność niektórych scen, ale i np. liczne zmiany w narracji, które utrudniają lekturę. Zdecydowanie warto jednak sięgnąć po ten tytuł.

Źródło okładki: www.wydawnictwoznak.pl