„Marsjanin” Andy Weir – recenzja

Ekranizacja bestsellera Andy’ego Weira z Mattem Damonem święci triumfy w kinach i jest jednym z kandydatów w oscarowej rozgrywce. Tymczasem materiał źródłowy w ostatecznym rozrachunku wypada dużo lepiej od adaptacji.

Artur Jabłoński Artur Jabłoński / 03-02-2016

Misja na Marsa

„Marsjanin” to opowieść o Marku Watneyu. Astronauta ten jest jednym z członków załogi misji marsjańskiej Ares 3. Podczas prowadzenia badań na powierzchni planety zespół zaskakuje burza piaskowa, która zmusza ich do natychmiastowej ewakuacji. Udaje się to wszystkim, poza samym Markiem. Wydaje się, że nie wyjdzie z tego cało, ale cudem przeżywa. Astronauta zostaje sam na planecie, na której przez najbliższych kilkaset dni nikt inny nie pojawi się, by go uratować… i musi jakoś przeżyć.

Pomysłowy człowiek w kosmosie

Od tego momentu obserwujemy walkę człowieka z nieprzychylnym środowiskiem obcej planety. Walkę kameralną w formie, ale pasjonującą. Proza Weira jest interesująca, choć mocno techniczna. Jeżeli nie macie wykształcenia technicznego lub nie pasjonujecie się astrofizyką, to pewne elementy będą dla was obce, ale cóż – po prostu trzeba uwierzyć, że autor nie plecie bzdur. Biorąc pod uwagę, że konsultował to z szeregiem naukowców, to chyba wszystko jest w porządku.

Śmiech w miejsce portretu psychologicznego

„Marsjanina” nie czyta się łatwo. Głównie ze względu na techniczny język, ale również dlatego, że wcale tak naprawdę dużo to się w tej powieści nie dzieje. Całość skonstruowana jest na zasadzie „problem-rozwiązanie”. Główny bohater co i rusz musi stawić czoła nowym wyzwaniom i kombinuje, jak rozwiązać nieprzychylne sytuacje. Taki kosmiczny MacGyver, który zrobi coś z niczego.Taka, a nie inna formuła sprawia, że z czasem książka staje się zwyczajnie nużąca. W końcu ile można obserwować zmagania z przeciwnościami losu. Przeciwwagą miał być wątek przygotowań misji ratunkowej dziejącej się na Ziemi, ale przebiega dość standardowo i brakuje mu pazura. Pisarz w mojej opinii zdecydowanie pokpił również sprawę rozwinięcia wątku poczucia samotności Watneya. Dostajemy śmieszka próbującego na wesoło podejść do każdego problemu (co do karykaturalnych rozmiarów rozszerzono już w ekranizacji), a niewiele tu próby pogłębienia portretu psychologicznego kogoś, kto musi sobie radzić z tak trudną sytuacją.

Przeczytać? Można

„Marsjanin” to zgrabne czytadło – idealne na odstresowanie podczas urlopu czy weekendu. Do arcydzieła mu daleko głównie ze względu na niewykorzystane możliwości w zakresie budowy psychologii postaci oraz przewidywalność. Podziw należy się za to za wiedzę techniczną i sprawną budowę narracji, choć jej powtarzalność w pewnym momencie już zwyczajnie irytuje. Książka dostępna jest także jako e-book (formaty EPUB i MOBI) za oraz audiobook – czytany przez Jacka Rozenka.

Źródło okładki: www.muza.com.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro