„Małe mroczne kłamstwa” Sharon Bolton – recenzja

„Małe mroczne kłamstwa” Sharon Bolton – recenzja

Kryminały często są pisane seriami. Poznajemy komisarzy, detektywów i innych, mniej lub bardziej profesjonalnych śledczych, a oprócz rozwiązywania wraz z nimi zagadek kryminalnych, śledzimy też ich życie prywatne, które ubarwia akcję kolejnych tomów. Tym razem na naszym rynku pojawił się jednak kryminał, który nie jest częścią żadnego cyklu, a mimo to powinien trafić do rąk każdego miłośnika tego gatunku.

Paulina Surniak Paulina Surniak / 27-11-2015

Sharon Bolton ma zresztą na swoim koncie cykl powieści kryminalnych, których bohaterką jest niejaka Lacey Flint. „Małe mroczne kłamstwa” to jednak oddzielna powieść, która prawdopodobnie nie stanie się częścią cyklu. Warto nie przegapić tej powieści, ma ona bowiem wszelkie cechy naprawdę dobrego kryminału i wywiera spore wrażenie.

Zwroty akcji

Chyba najważniejszą cechą, którą musi posiadać dobry kryminał, jest umiejętność zaskakiwania czytelnika. Lubimy, kiedy autor potrafi zwieść nas na manowce, podsuwając fałszywe tropy. Sharon Bolton jest w tym mistrzynią. Jej książka zaczyna się od oznajmienia czytelnikom, kto kogo zabije i dlaczego. Myślę, że oczywiste jest, iż nic nie będzie aż tak proste. Bohaterką jest Catrin, matka, która kilka lat temu straciła w idiotycznym wypadku dwóch synów. Nie jest w stanie pogodzić się z tą stratą. Jej małżeństwo się rozpadło, a ona sama jest praktycznie wrakiem człowieka. Przy życiu trzyma ją tylko pragnienie zemsty – chce zabić kobietę, która przyczyniła się do śmierci jej synów.

Fascynujące tło

Akcja powieści toczy się na Falklandach. Spytacie, gdzie to? Falklandy to niewielki archipelag położony u wybrzeży Argentyny, ale należący do Wielkiej Brytanii. Dwanaście lat przed opisywanymi w książce wydarzeniami rozegrała się wojna o Falklandy, którą Argentyńczycy przegrali. Zamieszkujący wyspy Anglicy nie czują się jednak zbyt pewnie – wiedzą, że są bardzo daleko od ojczyzny i nie będzie łatwo pospieszyć im na ratunek, jeśli cokolwiek zacznie się dziać. Co gorsza, utrzymanie Falklandów to kosztowna sprawa, mieszkańcy martwią się więc, że ktoś kiedyś postanowi, że nie warto tych wysp za wszelką cenę dotować.Niewielka, dobrze się znająca społeczność stanowi doskonałe tło dla każdej kryminalnej intrygi. Na Falklandach zaczynają znikać dzieci, ale przecież nie do pomyślenia jest, że miałby za tym stać ktoś z mieszkańców. Atmosfera zaczyna się jednak robić coraz bardziej duszna i niewiele trzeba, żeby ktoś został kozłem ofiarnym.

Drugoplanowi bohaterowie

Początkowo narratorką powieści jest sama Catrin, wkrótce jednak czytelnik dowiaduje się, że nie będzie ona jedyną osobą opowiadającą o tym, co się dzieje. Bohaterowie, których uważaliśmy za postaci drugoplanowe, zaczynają przejmować pałeczkę i okaże się, że ich punkt widzenia jest równie interesujący. Sharon Bolton bawi się z czytelnikiem, wodzi go za nos i udowadnia, że nawet w tak popularnym gatunku jak kryminał można powiedzieć coś nowego.„Małe mroczne kłamstwa” będą więc doskonałą lekturą na długie, zimowe wieczory. Książka dostępna jest także jako e-book za ok. 30 zł (formaty EPUB i MOBI).

Źródło okładki: www.wydawnictwoamber.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro