Małe armie, wielkie demobile - mundury belgijskie i holenderskie
Zdaniem eksperta

Małe armie, wielkie demobile - mundury belgijskie i holenderskie

Holandia w XVII wieku była morską potęgą dysponującą flotą statków handlowych i wojennych. Belgowie w XIX wieku stali się państwem kolonialnym. Dziś pozycja mocarstw tych dwóch państw należy do historii.

udostępnij

Robert GucmanRobert Gucman / 09-08-2018

Oba te kraje mają siły zbrojne. Żołnierze belgijscy i holenderscy dysponują dobrze wykonanymi, sprawdzającymi się od dziesięcioleci mundurami maskującymi. Mają też dobrej jakości wyposażenie indywidualne.

Królewscy żołnierze

W czasie II wojny światowej żołnierze holenderscy, podobnie jak przedstawiciele innych alianckich sił zbrojnych (łącznie z Polskimi Siłami Zbrojnymi na Zachodzie), nosili mundury brytyjskie. Po zakończeniu konfliktu pozostały one w użyciu. Koninklijke Landmacht (KL, Królewska Armia Holenderska) otrzymała także od US Army mundury wzorów używanych w czasie wojny (w tym również mundury tropikalne takie, jakich holenderscy żołnierze używali do walk w Azji Południowo-Wschodniej). Następnie przez dziesięciolecia od lat pięćdziesiątych po osiemdziesiąte holenderscy żołnierze nosili oliwkowe mundury polowe, nie odbiegając od standardu natowskiego (choć należy wspomnieć, że już w latach 50. XX wieku w Holandii zaprojektowano i testowano kamuflaże nawiązujące do tych używanych w czasie wojny w walkach na Pacyfiku i w Azji). Najpopularniejszymi dziś wśród kolekcjonerów i miłośników militariów częściami umundurowania tego typu są spodnie, bluzy i niezniszczalne kurtki, zwane u nas holenderkami lub skośnymi, z charakterystycznymi skośnymi klapami kieszeni na piersiach.

W latach 80. XX wieku Holendrzy, idąc z duchem czasu, postanowili wprowadzić w swoich lądowych siłach zbrojnych umundurowanie maskujące. Testowali różne modele tkanin maskujących, m.in. niemiecki flecktarn. Nie weszły one jednak do masowego użytku. Przełom nastąpił dopiero w 1991 r., kiedy to zdecydowano się na wprowadzenie na wyposażenie sił zbrojnych lokalnej wersji brytyjskiego kamuflażu DPM (Disruptive Pattern Material). Dziś bluzy, spodnie, kurtki wykonane z holenderskiego DPM to popularne przedmioty sprzedawane na Allegro. Kolekcjonerzy muszą pamiętać, że Holendrzy nazywają ten typ maskowania… woodland. Jest to oczywiście nawiązanie do bodaj najpopularniejszego amerykańskiego typu maskowania, wprowadzonego na początku lat 80. XX wieku woodlandu; nadrukowanego na mundury systemu BDU – Battle Dress Uniform (początkujący kolekcjonerzy, rekonstruktorzy i miłośnicy militariów muszą o tym pamiętać, aby uniknąć rozczarowań). Trzeba przyznać, że nie byli oni jedynymi, którzy zapożyczyli ten typ maskowania. Oprócz nich używali go bądź używają także siły zbrojne Bułgarii, Indonezji, Kambodży, Nowej Zelandii, Omanu, Filipin, Portugalii i Jemenu.

Oprócz DPM holenderscy żołnierze nosili od lat 90. XX wieku mundury i wyposażenie podobne do amerykańskiego pustynnego 3 Color Desert Pattern (zwanego przez Amerykanów plamą po kawie); w 1992 r. wprowadzono też rodzime maskowanie do tropików. Nie było ono jednak szerzej używane. W obecnym dziesięcioleciu zaczęły pojawiać się także nowe typy kamuflaży (m.in. nazywane przez niektórych NFP – Netherlands Fractal Pattern), na razie jednak nie są one masowo wprowadzane do użytku.

Holenderska piechota morska

Holandia była mocarstwem morskim. Nic zatem dziwnego, że jednym z komponentów jej sił zbrojnych jest piechota morska. Od wczesnych lat 80. wieku używała ona przez krótki czas rodzimej odmiany kamuflaży jigsaw (zob. belgijskie puzzle). Następnie (od 1986 r. do początków lat 90.) używano również mundurów DPM; miały one jednak zupełnie inny krój niż piechoty. Od lat 90. używano też wyprodukowanych w USA (ale przeznaczonych na potrzeby holenderskich marines) mundurów amerykańskiego systemu woodland i 3 Color Desert Pattern.

Niezawodne plecaki

Warto wspomnieć o wyposażeniu pochodzącym z holenderskiego demobilu. Na uwagę miłośników militariów, survivalu czy turystów zasługują m.in. plecaki. Trzydziestopięcio- lub osiemdziesięciolitrowe, podgumowane od środka, w DPM albo 3 Color Desert Pattern na zewnątrz, z doskonale ergonomicznym systemem szelek, doskonale sprawdzają się na wycieczkach, obozach czy w lesie. Trzeba też zwrócić uwagę na holenderskie ładownice (m.in. DPM), kamizelki taktyczne. Na biwakach przydadzą się też wzorowane na amerykańskich manierki i wojskowe menażki.

Belgijskie puzzle

Belgijskiego umundurowania i wyposażenia jest na Allegro stosunkowo niewiele. Jest ono ciekawe, warto więc poświęcić mu kilka słów.

W czasie II wojny światowej oddziały belgijskie walczące z III Rzeszą używały mundurów brytyjskich. Przykładem są jednostki specjalne, których żołnierze nosili tzw. kurtki Denisona. Belgowie „poprawiali” je, malując na nich pędzlami dodatkowe plamy maskujące. Po wojnie w armii belgijskiej nadal używano umundurowania brytyjskiego, głównie oliwkowych, m.in. battledressów. Rozwijano też maskowanie, korzystając już z materiałów, na których fabrycznie nadrukowano pociągnięcia pędzlem. W 1956 r. wprowadzono do użycia najsłynniejszy belgijski kamuflaż, tzw. jigsaw (puzzle). Serię tych wzorów maskujących zapoczątkowała M56. Początkowo w użyciu była tylko kurtka maskująca, po pewnym czasie (w 1963 r.) wprowadzono również spodnie. Najpierw wyposażono w nie jednostki specjalne. Z czasem umundurowanie polowe w tym kamuflażu trafiło do wszystkich jednostek lądowych armii belgijskiej. Jigsaw składał się z nieregularnych plam w kolorach rdzawym, khaki i morskim. Przez lata modyfikowano je, zmieniając kolor i nasycenie plam; pojawiły się też jasne przebitki. Ich układ przypomina nieco puzzle. W połowie pierwszego dziesięciolecia XXI wieku powstała również pustynna odmiana tego maskowania. Jigsaw sprawdziło się na tyle, że jest używane do dziś (wzór M90).

Przez pewien czas były też w użyciu mundury o wzorach do złudzenia przypominających niemieckie maskowanie flecktarn, zwane… belgijskim flecktarn.

Na Allegro można kupić belgijskie oliwkowe umundurowanie polowe battledresy, a także spodnie z belgijskiego flecktarn i oczywiście jigsaw – bluzy, spodnie, ładownice i plecaki.

Holendrzy i Belgowie nie mają wielkich armii. Nic dziwnego, nie pozwalają im na to warunki demograficzne. To małe kraje. Żołnierze armii belgijskiej i holenderskiej są jednak dobrze wyposażeni, a pochodzący z zapasów magazynowych sprzęt jest trwały, solidnie wykonany i powinien zainteresować kolekcjonerów militariów i wielbicieli turystyki.

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro