„Love, Rosie” Cecelia Ahern – recenzja

„Love, Rosie” Cecelia Ahern – recenzja

Wśród czytelników Cecelli Ahern, młodziutkiej irlandzkiej pisarki, zapewne są tacy, którym tytuł „Na końcu tęczy” powie wszystko. Jednakże ci czytelnicy, którzy skusili się na lekturę powieści dopiero po jej ekranizacji, mogą zadawać sobie pytanie, o czym teraz mówię. Otóż mówię o książce znanej obecnie jako „Love, Rosie”, której tytuł na aktualnych wydaniach został zmieniony pod wpływem filmu. A szkoda.

Katarzyna Sawicka Katarzyna Sawicka / 22-09-2015

W filmie bowiem nie ma wyjaśnienia, że owo tytułowe „Love, Rosie” to zwieńczenie większości listów i maili, jakie Rosie wysyłała do Alexa. Trzeba jednak przyznać, że udał się ten tytuł realizatorom filmu, bo było w tym zakończeniu w zasadzie wszystko, co Rosie od dawna próbowała przekazać Alexowi. I to jedyny plus filmu. Przeczytajcie książkę, bo film nie pokazuje nawet w połowie jej wyjątkowości fabularnej i oryginalnej formy.

Życie usłane listami

Cecelia Ahern wybrała dla swojej powieści formę wszelkiego rodzaju korespondencji: od liścików przesyłanych sobie na lekcjach przez e-maile, listy, pocztówki, karty świąteczne czy korespondencję urzędową. Szalenie lubię taką formę powieści, bo jest to wyzwanie przede wszystkim dla pisarza, a trzeba przyznać, że niewiele powieści tego typu zyskało sobie przychylność czytelników. I tak w przypadku „Love, Rosie” pisarka wybroniła wybrany styl powieści w uroczy i niezapomniany sposób. Czytelnik ma możliwość obserwować burzliwą znajomość dwójki przyjaciół, Rosie i Alexa, „pisaną” listami przez bez mała pół wieku, które przyniesie naszym bohaterom mnóstwo rozczarowań, ale i mnóstwo radości. Wszystko zacznie się jeszcze w dzieciństwie, gdy oboje popełniali typowo dziecięce błędy w pisowni, choć Alex z niektórych nigdy nie wyrósł, i mieli typowo dziecięce dylematy. Właśnie wtedy zawiąże się przyjaźń, która przetrwa całe życie. Pytanie jednak, czy to na pewno była tylko przyjaźń?

Zwyczajność jako atut

Powieści tudzież wszelkie historie miłosne mają jedną ogromną wadę – rzadko przystają do rzeczywistości życiowej przeciętnego człowieka. Trudno, żeby przystawały, gdy na ogół omawiają ludzi bez mała idealnych. Świat jest jednak pełen ludzi zwyczajnych, z krwi i kości, popełniających błędy i mających często różnorodne życiowe problemy. „Love, Rosie” to przykład powieści o takich zwykłych ludziach, których możemy spotkać na co dzień, a może nawet odnaleźć i w sobie odrobinę Rosie i trochę Alexa? Rosie jest więc zwyczajną dziewczyną, a Alex zwyczajnym chłopcem. Poznają się jeszcze jako dzieci, zaprzyjaźniają szybko i ich przyjaźń przeżywa wszelkie możliwe burze i niepokoje, i nawet wyprowadzka Alexa do Ameryki nie zmienia ich uczuć. Aż do momentu, gdy obydwoje mają zakończyć czas edukacji na poziomie szkoły średniej i wybrać się na studia. Rosie od zawsze chciała zajmować się hotelarstwem, Alex miał zostać lekarzem. Boston stał przed obydwojgiem otworem. Czy to wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby nie…?

Proza życia

W pięknych bajkach o miłości nie pojawia się problem niechcianej ciąży, przedwczesnego macierzyństwa, zarzucenia planów studiowania i samotnej walki o przetrwanie. A właśnie taki los sprowadziła na siebie Rosie, gdy Alex spóźnił się na jej bal absolwentów, a ona wypiła za dużo alkoholu i straciła kontrolę nad wydarzeniami. Zamiast studiów – pieluchy, zamiast pogłębienia relacji z Alexem – obserwowanie na odległość, jak ten układa sobie życie – zdaje się nieco lepiej niż nieroztropna dziewczyna. A życie, które nie ogląda się na nic, toczy się dalej utartymi koleinami. Na dziecko i siebie samą trzeba zarobić, rodziców odciążyć, pojawia się proza życia. W tej prozie, jak pocieszenie i przebłysk słońca w pochmurne dni, nieustająco trwa przyjaźń z Alexem. I choć chwilami nieudolność obydwojga, by wreszcie porozmawiać o tym, co naprawdę do siebie czują, wydaje się przesadzona, tak jednak nie można nie rozumieć ich obaw o utratę najważniejszego przyjaciela w życiu.

Szczęśliwe zakończenia są tylko w bajkach?

Życie pisze różnorodne scenariusze. Mamy wyobrażenie o naszych pragnieniach, ale czasami dajemy się zwieść na manowce, podążymy inną ścieżką, popełnimy szereg błędów, coś pójdzie nie tak. I tak często wygląda zwykłe życie, w którym książę i szczęśliwe zakończenia to tylko sceny z bajek czytanych w dzieciństwie. Cecelia Ahern opowiada swoim czytelnikom banalne życiowe historie, ujęte jednak w niebanalny sposób. Nawet gdy bohaterowie czasami irytują czytelnika, nawet gdy czasami przeszkody, jakie stawia im życie, i ich zachowania wydają się nieco naciągane, nadal bliżej im do zwykłej rzeczywistości niż niejednej historii wychwalanej przez wydawców. Powieści Cecelii Ahern bronią się tym, że na świecie jest dużo takich Rosie, którym życie na starcie pokrzyżowało plany. I choć na szczęśliwe zakończenie trzeba długo czekać, to przecież każdemu, podobnie jak Rosie, może się ono przydarzyć. Polecam powieść także w wersji elektronicznej, dostępną w formatach EPUB i MOBI (cena – ok. 25 zł).

Zobacz także inne książki Cecelii Ahern.

Źródło okładki: www.wydawnictwoakurat.pl
Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro