Lodówka bezszronowa – jaką wybrać?

System no frost jest już dzisiaj niemal standardem, nawet w tańszych lodówkach. Jednak nadal wielu klientów może nie wiedzieć, czym jest, co tak naprawdę oferuje i czy w ogóle warto kupić model bezszronowy.

Damian Jaroszewski Damian Jaroszewski / 29-08-2015 / aktualizacja: 14-12-2018

Jak sama nazwa wskazuje, system bezszronowy zapobiega osadzaniu się szronu na ściankach lodówki. W teorii jest to proste, a zarazem skuteczne rozwiązanie. Ale teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką. Jak tak naprawdę działa no frost?

Czym jest system no frost?

Starsze lodówki miały ten problem, że na ich ściankach osadzał się szron. W przypadków chłodziarek nie było to aż tak dużym problemem, ale zamrażarki potrafiły znacząco zmniejszyć swoją objętość, bo większość miejsca zajmował lód. Przez to koniecznie było systematycznie rozmrażanie, które nie tylko było niewygodne i czasochłonne, ale często też wymuszało wyjmowanie jedzenia, które nie nadawało się do ponownego zamrożenia.

Właśnie dlatego producenci lodówek wpadli na pomysł, aby w jakiś sposób usunąć z lodówek nadmiar wilgoci i w ten sposób zniwelować lub całkowicie usunąć zjawisko pojawiającego się szronu. W ten sposób powstały systemy no frost. Ich zadaniem jest utrzymywanie odpowiedniej cyrkulacji powietrza wewnątrz lodówki i usuwanie wilgoci z jedzenia oraz powietrza dostającego się do środka w momencie otwierania urządzenia. Dzięki temu szron, zamiast powstawać na ściankach, jest zbierany w specjalnej komorze, która systematycznie i całkowicie automatycznie jest rozmrażana przez lodówkę. Jest to zatem mechanizm całkowicie niezależny od użytkownika, a tym samym bardzo wygodny.

Jednak przed zakupem warto zwrócić uwagę na jeden szczegół – gdzie system no frost jest oferowany przez dany model lodówki? Możemy natrafić na trzy warianty – system bezszronowy tylko w chłodziarce (najrzadziej), tylko w zamrażarce (częściej) oraz w obu przegrodach lodówki (najczęściej). Chociaż dzisiaj już nawet tańsze modele są wyposażone w pełny no frost, to lepiej dmuchać na zimne i upewnić się przed sfinalizowaniem transakcji.

Wady i zalet systemu no frost

Praktycznie każda technologia ma swoje wady i zalety. Nie inaczej jest w przypadku no frost. Zaleta jest oczywista – na ściankach chłodziarki i zamrażarki nie osadza się szron. Dzięki temu nie musimy co jakiś czas rozmrażać urządzenia, co nie tylko kosztuje sporo czasu, ale też wiąże się z ryzykiem zepsucia żywności. Ale musimy też pamiętać, że usuwanie wilgoci nie zawsze jest dobre dla żywności. Dotyczy to przede wszystkim warzy i owoców, które – przez system no frost – szybciej się wysuszają. To efekt uboczny, z którym producenci radzą sobie na różne sposoby. Najpopularniejszą alternatywą są specjalne szuflady, między innymi właśnie na warzywa i owoce, które dbają o odpowiedni poziom wilgoci. Dzięki temu w całej lodówce nie mamy odkładającego się szronu, a jednocześnie żywność dłużej utrzymuje świeżość i nadaje się do jedzenia. Po stronie użytkownika leży tylko odpowiednie układanie wszystkich produktów wewnątrz lodówki.

Polecane modele lodówek z systemem no frost

Czy lodówka z systemem no frost musi być droga? Nie, nie musi. Dzisiaj to rozwiązanie to już niemal standard, dostępny nawet w tańszych modelach. Dowodzi tego między innymi model Beko RCNA340K20XP, który kupimy już za 1400 złotych. Lodówka może pochwalić się klasą energetyczną A+, oszczędnym oświetleniem LED oraz technologią szybkiego zamrażania. Całkowita pojemność to aż 302 litry (205 chłodziarka i 97 zamrażarka).

Niewiele droższa jest lodówka Amica FK321.4DFX. Jej zakup wiąże się z uszczupleniem budżetu o około 1550-1600 złotych. W tej cenie otrzymujemy model o pojemności całkowitej 301 litrów i rocznym zużyciu energii na poziomie 274 kWh. Klasa energetyczna to A+. Z ciekawych technologii warto wspomnieć o funkcji wakacje, która obniża zużycie energii i chroni lodówkę przed brzydkim zapachem, oraz o szybkim mrożeniu.

W podobnej cenie kupimy również lodówkę LG GBB59DSJZS o klasie energetycznej A++. Zaletą tego modelu jest spora pojemność, która wynosi aż 318 litrów (225 chłodziarka i 93 zamrażarka). Rocznie zużycie energii to zaledwie 240 kWh. Ciekawym rozwiązaniem jest Smart Diagnosis, które pozwala nam na zdiagnozowanie lodówki przy użyciu telefonu komórkowego lub tabletu.

Nieco droższa propozycja to Bosch KGN39KL35. Kosztuje ona około 2000 złotych. Największa zaleta? Bez wątpienia pojemność aż 366 litrów i klasa energetyczna A++. Producent deklaruje, że rocznie zużycie energii to 273 kWh. Urządzenie wyposażone jest w wiele interesujących technologii, np. VitaFresh, Multi Air-Flow czy też Supermrożenie.

Ostatnia propozycja to również stosunkowo niedroga lodówka Samsung RB31FERNDBC w cenie 1800 złotych. Co ciekawe, jest ona dostępna między innymi w wersji czarnej, dzięki czemu doskonale wpisze się w wygląd nowoczesnych kuchni. Urządzenie ma 310 litrów pojemności i klasę energetyczną A+. Generuje hałas na poziomie 39 dB.

No frost to dzisiaj już standard, ale i tak warto dokładnie sprawdzić, w jaki sposób technologia jest realizowana w lodówce, którą chcemy kupić. Najważniejsze, aby była dostępna i w chłodziarce, i w zamrażarce. Warto też zainwestować w model ze specjalnymi szufladami na owoce i warzywa.

oferty sponsorowane

Czy ten artykuł był pomocny?

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu

Allegro